"Bułat Okudżawa po polsku"

Właściwie nie lubię słuchać rosyjskich piosenek przełożonych na polski. Śpiewny rosyjski zawsze mi po polsku szeleści. Bułata Okudżawy słuchałem i śpiewałem przez lata po rosyjsku, ale płyty z jego piosenkami po polsku wysłuchałem teraz z ogromną przyjemnością i wzruszeniem. Większość piosenek przetłumaczył Witold Dąbrowski, są też tłumaczone przez Ziemowita Fedeckiego, Andrzeja Mandaliana, Andrzeja Drawicza i Wojciecha Młynarskiego. Śpiewają: Młynarski, Sława Przybylska, Bohdan Łazuka, Edmund Fetting, Gustaw Lutkiewicz, Wojciech Siemion. Większość nagrań pochodzi jeszcze z 1966 roku, z czasu pierwszej wizyty Bułata w Warszawie.
Czyta się kilka minut
 /
/

Okudżawy słuchano już w Polsce wcześniej, na taśmach, znali go ci, którzy interesowali się rosyjską kulturą, ale niezwykły fenomen popularności rosyjskiego pieśniarza wybuchł, gdy jego piosenki przetłumaczono. W końcu lat 60. i przez całe lata 70. to nie była żadna elitarna inteligencka zabawa, trafił naprawdę pod strzechy. Usłyszeć go można było przy każdym studenckim ognisku, widziałem, jak tańczono do jego piosenek na wiejskiej zabawie, śpiewano w domu przy wódce. Po piosenkach akowskich i legionowych był już zawsze Okudżawa. Towarzyszyłem też wielokrotnie staremu przedwojennemu komuniście, który zapijał się przy piosenkach Bułata. Niełatwo odgadnąć, skąd ta popularność, tym bardziej, że w radiu puszczano go rzadko.

Był związany z dysydencką moskiewską inteligencją, nie unikał też takich kontaktów w Polsce (poznałem Go w domu Jacka Kuronia), ale niewiele jest w jego piosenkach bezpośrednich politycznych aluzji, a i te były słabo czytelne w Polsce. Kto na przykład wiedział, że piosenka “Malarze" jest odpowiedzią na krytykę przez Chruszczowa wystawy malarzy abstrakcyjnych? Melodyjne, wyciszone jakby, śpiewane ciepłym głosem przypowieści o naszej ludzkiej kondycji. O kłamstwie, przemijaniu, strachu, przyjaźni. Słychać w nich echo dramatycznych rosyjskich losów i beznadziei systemu, w którym żyliśmy. Za to go chyba kochaliśmy.

Dla pięćdziesięciolatków, a i dla wielu czterdziestolatków, to ważna płyta.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2004