Bóg nie ma pleców

Druga niedziela po Wielkanocy nosi nazwę niedzieli miłosierdzia, co przeważnie kojarzymy z przepraszaniem i przebaczaniem.
Czyta się kilka minut

Bóg jest miłosierny, człowiek jest miłosierny, gdy proszącemu o wybaczenie podaje rękę na zgodę. To znaczy puszcza w niepamięć wyrządzoną krzywdę. Szczytem zaś miłosierdzia jest przebaczanie bez czekania na skruchę winowajcy i żądania od niego zadośćuczynienia i satysfakcji.

Tak się przepraszając i tak sobie wybaczając można niestety napytać sobie biedy - popaść w pychę. Przebaczający i otrzymujący przebaczenie mogą tak się zachwycić własną wspaniałomyślnością, że na innych zaczną patrzeć z góry. Przebaczający zaczyna chodzić dumny niby paw: wybaczając okazał przecież wszem i wobec swoją moralną wyższość nie tylko nad swoim krzywdzicielem, ale i nad pozostałymi ludźmi. Ten, któremu winy odpuszczono, podnosi wysoko głowę i też z góry patrzy na innych - jest przecież, w przeciwieństwie do tych innych, czysty jak łza. Tym sposobem miłosierdzie przerabiamy na coś miłosierdziu przeciwnego. Gdzie więc szukać szczepionki, która by nas uodporniła na tego typu choroby?

Jak zwykle najlepiej porozglądać się po najbliższej okolicy. Czasami takiej pomocy potrafi udzielić nie żaden specjalista, do którego trzeba się specjalnie wybrać i któremu trzeba będzie słono zapłacić, ale sąsiad. Choć niekoniecznie ten zza płotu czy z klatki schodowej, ale trochę dalszy lub całkiem daleki. Na przykład Czech lub Słowak. U tych naszych sąsiadów nasza miłość znaczy łaska, łaska znaczy miłość. Podobne znaczenie tych słów - łaska i miłość - występuje w słowniku języka staropolskiego. Łaska i pochodząca od niej łaskawość, miłość, przychylność, jest otwarciem się i wyjściem naprzeciw drugiego, jest bezwarunkowym, bezinteresownym podarowaniem siebie drugiemu, który to dar zostaje przyjęty i odwzajemniony. I co najważniejsze, to nastawienie na siebie nawzajem, to wzajemne istnienie ze sobą i dla siebie jest niezmienne, niepoddające się żadnemu uszczupleniu czy tym bardziej wypaleniu. Może się jednak zdarzyć, że ten drugi, którego otacza się łaską, tę łaskę odrzuci, a obdarowującego znienawidzi, a nawet uśmierci, ale to i tak niczego w obdarowującym nie musi zmienić. Spowoduje jedynie, że łaska stanie się miłością, a więc miłosierdziem, litością, darem nie tylko darmowym, ale i niezasłużonym. Miłosierdzie i litość według staropolskiego słownika są więc imionami miłości nieodwzajemnionej, reakcją na odrzucenie, które może przybrać formę bezwzględnej nienawiści pragnącej unicestwienia drugiego, od którego chcemy się oderwać.

Jeśli tak, to przed miłosierdziem jest łaskawość, i to ona jest źródłem miłosierdzia. Chcąc posłużyć się językiem współczesnym, można powiedzieć, że to miłość jest źródłem miłosierdzia, albo inaczej, że miłosierdzie jest odpowiedzią Boga na odrzucenie Jego miłości, czyli Jego samego, i potwierdzeniem, że Bóg, dzięki swojej wszechmocy, nie potrafi inaczej traktować człowieka jak tylko z miłością. Bóg nie potrafi odwrócić się do człowieka plecami, bo pleców nie ma.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2010