Reklama

Błogosławieństwo

Błogosławieństwo

12.10.2020
Czyta się kilka minut
Cóż to za niebywałe czasy są, że zawsze, gdy siadam do pisania felietonu, mam poczucie zapadania się coraz bardziej w bagno, w które zamienił się świat.
T

Tydzień temu na jego dnie był minister Czarnek. Myślałam, że ciężko zejść głębiej, nawet się cieszyłam: och, jest tak źle, że przynajmniej przez chwilę nie może być gorzej – co za ulga, siądę i posiedzę! Ale dziś od spodu znów coś zapukało i widać, że poprzedniego lidera – homofoba, mizogina i miłośnika bredni – pokonał COVID-19. Gdy piszę te słowa 8 października, Ministerstwo Zdrowia ogłasza 4280 nowych przypadków choroby. Gdy je czytacie – któż wie, jakie liczby będą wyświetlane na ekranach pulsujących na czerwono, ze słowem „pilne” w nagłówkach.

Z covidem żyjemy już tak długo, że czasem zdarzy się nam przejąć innymi sprawami – jako Polacy pod rządami PiS-u mamy do tego pełne prawo. Ale w tych dniach nawet fakt, że relacje między prezydentem a nowym wicepremierem nie są utrzymywane w rękawiczkach, nie może nam przesłonić tego, co najważniejsze.

Donald Trump też o tym...

4432

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pan w Żabce (ok. 40 lat) na prośby ekspedientki o założenie maseczki i moje o odsunięcie się, po krótkiej dyskusji zakrzyknął do mnie "sp...aj je...na szmato!" i wybiegł ze sklepu. To mnie oczywiście oburzyło ale też i zmartwiło. Wśród moich bliskich są dwie osoby, które nie noszą maseczek twierdząc że nie ma pandemii. Jedna z nich jest wręcz przerażona przymusem. Twierdzi że noszenie maseczki doprowadza do ciężkich stanów, ze śmiercią włącznie "a jedno dziecko już zmarło". Ma misję żeby przekonać do swoich racji i szczerze się o nas martwi. Na moje argumenty ma zawsze swoje (" testy na koronawirusa nadają się tylko do celów naukowych a nie diagnostycznych"(sic! )). Przytacza też wieści ze świata (tzn. z sieci) które są dla niej dowodem. Są według niej lekarze którzy nie uznają pandemii lub konieczności noszenia maseczek. Pozostali są albo opłacani albo zmanipulowani/oszukani. Nie zdziwiłabym się gdyby w razie wystąpienia u niej podejrzenia o koronawirusa odmówiłaby zrobienia testów i podłączenia do respiratora (" respiratory wysokociśnieniowe rozwalają płuca") Jestem bezradna.

Na przestrzeni ostatnich 20 lat zaobserwowałem znaczącą poprawę w relacjach sprzedawca - klient. I w zasadzie to byłoby na tyle. Jest pewna poprawa na płaszczyźnie urzędnik - petent, jednak pod warunkiem, że urzędnikiem jest młody człowiek. Cała zgraja rodaków 40+ to w większości zgredy. Nie lubimy się , nie uśmiechamy się do siebie i sobie nie ufamy. Pielęgnujemy w sobie bezinteresowną zawiść i chytrość, co w połączeniu z nieuctwem, niechlujstwem, na dokładkę z brakiem higieny osobistej, daje bardzo ciekawy efekt. Wysiliłem się na pewną refleksję, dlaczego tak a nie inaczej. Nie lubiłem szkoły, fakt chodziłem w czasach, gdy trudno było ją polubić. Nie lubiłem większości nauczycieli. Już nas generalnie nie bito, choć zdarzało się incydentalnie. Księdza też nie lubiłem, na religii lał co głupszych i że tak określę z mniej zacnych rodzin, takim zaostrzonym kijaszkiem zwanym "dzięciolinkiem". Potem w wojsku kaprale z poboru jak ja, dawali popalić i nie grzeszyli intelektem, a o kadrze nie chce nawet wspominać. Ścieżka zawodowa też nie była usłana różami, a szefowie, szczególnie nowo awansowani, to temat badań dla socjologów. Tego nie da się tak wykorzenić za jednego pokolenia, nawet gdybyśmy bardzo się starali, czego wcale nie robimy niestety. Próbować jednak trzeba, choć nie jest to łatwe.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]