Betanki: przed finałem

Po wielu miesiącach konflikt w klasztorze betanek w Kazimierzu Dolnym wchodzi w ostatni rozdział. Teraz głos mają władze świeckie, które wyznaczyły zbuntowanej wspólnocie, z Kościoła już wykluczonej, termin opuszczenia posiadłości. Za dwa miesiące, jeśli nie usuną się wcześniej dobrowolnie, wkroczy komornik. Zapewne zastosowane będą środki przymusu. Czy jedynym życzeniem wszystkich przeżywających tę historię nie tylko jako zgorszenie, lecz także jako ranę w Kościele polskim, jest, by byłe siostry wycofały się z Kazimierza po cichu, bez awantury?
Czyta się kilka minut

Kontaktu z byłym klasztorem nie ma nikt poza rodzinami, które żadnym doświadczeniem się nie dzielą. Wolno przypuszczać, że mieszkanki tak się zachowują, bo dalej uznają się za jakąś wspólnotę religijną: z przełożoną, która nie dała się władzom kościelnym usunąć, z kapłanem, który już wcześniej popadł w konflikt. Tych dwoje ma prawdopodobnie pełną świadomość tego, co wywołują - cokolwiek by sądzić o ich uwarunkowaniach (także psychicznych). Reszta kobiet - do niedawna zakonnic - to zupełna niewiadoma. Może w tej dziwnej sytuacji zachowały przeświadczenie o swojej dobrej woli i powołaniu, a zatem i o niesłychanej krzywdzie, która je teraz spotyka? Gdy wyjdą, może ono zaciążyć na ich dalszym życiu, może je uniemożliwić. Nie wszystkie muszą mieć rodzinę, nie wszystkim rodziny zechcą pomóc. Mieszkańcy Kazimierza stwierdzą wreszcie, że dom betanek opustoszał i "sprawy już nie ma". Odetchną czy poczują troskę? Z jaką świadomością przyjmą wiadomość władze kościelne? Żywi ludzie, zagubieni, może zmanipulowani, a nawet uwiedzeni, znikną nam sprzed oczu, dalej jednak będą gdzieś żyli. Kilkadziesiąt kobiet, do niedawna "sióstr w wierze". Nie sposób przyjąć, że odzyskanie domu przez zgromadzenie i przywrócony spokój w miasteczku to całe dobro, jakiego mamy się spodziewać. I że mielibyśmy zawdzięczać je "świeckiemu ramieniu" władzy. Do samego końca konfliktu w Kazimierzu oby mu towarzyszyły pasterska obecność i zatroskanie. Choćby nie miały one zatryumfować.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 28/2007