Będę wam podawał do stołu

Świętowanie Wielkanocy rozpoczynamy na dobre już w Wielki Czwartek od Wieczerzy Pańskiej, czyli przy stole, który z czasem zaczęliśmy nazywać ołtarzem, wiążąc w ten sposób dwie liturgie, dwa przymierza - Mojżeszowe i Jezusowe. Wspólna dla obydwu stołów-ołtarzy jest ofiara i posiłek, uczta.
Czyta się kilka minut

Jednak porządek, przebieg liturgii sprawowanej w obydwu przypadkach jest różny. Przy Mojżeszowym ołtarzu krew ofiar należała do Boga, Jemu ją ofiarowywano, a uczestników uczty co najwyżej tą krwią skrapiano. Podobnie postępowano z mięsem, z "ciałem" ofiar.

Dzielono je na trzy części. Po jednej dla Boga, dla kapłanów i składających ofiarę. Przy stole Jezusowym, panuje porządek odwrotny. Wszystko, cała Ofiara należy, jest ofiarowywana człowiekowi. "Wszyscy bierzcie i jedzcie moje ciało, pijcie moją krew". A zatem również to, co ongiś było przeznaczone jedynie dla Boga, teraz przeznaczone jest dla wszystkich ludzi, gdyż tą ofiarą, która Bóg składa ludziom, jest Chrystus. W Nim On sam ofiarowuje siebie tym, którzy się z Nim związali. My zaś ten dar, tę łaskę przyjmujemy lub nie przyjmujemy, gdyż Bogu zależy nie tyle na naszych zachowaniach, co na przekonaniach. Traktuje nas jak swoje dzieci, ale dzieci dorosłe, a więc wolne.

Mało tego. Wygląda na to, że Wieczerza Pańska, czyli dzisiejsza Msza, ale i pozostałe sakramenty, to nie wszystko. To nie jedyny, choć uprzywilejowany, sposób przebywania i działania Chrystusa pośród nas i z nami. Prawdą jest, że liturgia jest szczytem i źródłem życia chrześcijańskiego, ale to życie nie wyczerpuje się w liturgii. Dlatego w Wielką Niedzielę Zmartwychwstania wracamy do Wielkiego Czwartku. Żeby przypomnieć, iż Msza jest dzisiejszym sposobem, najprawdziwszym, acz nie jedynym, w jaki Jezus Chrystus żyje pośród nas i z nami się kontaktuje.

Słysząc o ciele, krwi, duszy i duchu, trzeba jednak koniecznie pamiętać, że mówi do nas Żyd, dla którego te słowa są synonimami, są innymi imionami człowieka, a nie jego częściami składowymi. Człowiek według Biblii jest ciałem, duszą, krwią i duchem. A zatem we Mszy mamy do czynienia z żywą Osobą, a ponieważ ten Ktoś jest Bogiem, więc Jego obecność

odbieramy jako nieustanne rodzenie się i zmartwychwstawanie. Jeśli już wierzymy Jezusowi, ufamy Mu, we Mszy tę więź pogłębiamy, jeśli jesteśmy w trakcie poszukiwań, kiedy dopiero rozglądamy się za Bogiem, któremu moglibyśmy zaufać, we Mszy odnajdujemy początek drogi, która nas zawiedzie do Boga chrześcijan. Jeśli zaś byliśmy już zaprzyjaźnieni z Bogiem, ale z jakiejś przyczyny zerwaliśmy tę przyjaźń, Msza okazuje się być dobrym czasem i miejscem na ponowne spotkanie, na przeprosiny i powrót.

Na Mszy jednak nie koniec, ale początek. Kościelny stół-ołtarz znajduje przedłużenie w naszym domowym stole-ołtarzu, przy którym karmimy się nie tylko potrawami, ale i sobą wzajemnie. Zatem biesiadowanie może być dalszym ciągiem Mszy, skoro małżeństwo jest sakramentem. Tu i tam, i wszędzie jest ten sam Gospodarz.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 14/2010