Asekurancko, ale nareszcie

Program ograniczenia wydatków budżetowych, przedstawiony przez wicepremiera Hausnera, ma nie tylko powstrzymać narastania długu publicznego, lecz także dezaktywizację zawodową polskiego społeczeństwa. Polska ma najwyższy odsetek rencistów w Europie i wydaje na świadczenia największą część dochodu narodowego. Równocześnie ma najniższy wskaźnik pracujących. Utrzymywanie takiego stanu przyniosłoby katastrofę finansów publicznych, w wyniku której straciliby wszyscy.
Czyta się kilka minut

Uniemożliwiłoby też osiągnięcie szybkiego rozwoju, bo to wymaga wysokiej społecznej produktywności. Plan Hausnera nie daje ani gwarancji uniknięcia krachu, ani szybkiego osiągnięcia dobrobytu - stanowi jedynie minimum tego, co konieczne, by stworzyć szanse na odwrócenie niekorzystnych trendów. Dlatego każdy uczciwy i roztropny obywatel powinien te niezbędne zmiany zaaprobować, niezależnie od stosunku do rządzącej ekipy. Poparcie udzielone Hausnerowi przez Jacka Kuronia dowodzi zaś, że najbardziej nawet autentyczna wrażliwość społeczna nie może przysłonić konieczności wyeliminowania absurdów i patologii ze sfery stosunków społeczno-gospodarczych.

Niestety, są już objawy zarówno braku roztropności, jak uczciwości. Tym pierwszym popisała się zastępczyni ministra Hausnera w jego resorcie, sprzeciwiająca się planom zwierzchnika przy użyciu wyświechtanej frazeologii socjalnej. W zbliżony ton uderzył drugi z wicepremierów, niemający dotychczas znaczących sukcesów. Nieuczciwością z kolei wykazują się politycy PSL, broniący patologicznego systemu świadczeń rolniczych. W podobny sposób wypowiedzieli się, niestety, przywódcy “Solidarności".

Plan Hausnera został pochopnie przedłożony do społecznych konsultacji, które mogą się stać popisem socjalnej demagogii związkowych działaczy i obrońców rozmaitych partykularnych interesów. W wyniku takich przepychanek ten minimalistyczny program, asekurancko rozłożony na długie lata, może zostać okrojony, a nawet zupełnie rozmyty. Obecna ekipa rządząca zmarnowała połowę kadencji, powinna więc wziąć teraz pełną odpowiedzialność za niezbędną i pilną reformę finansów publicznych, a nie szukać sposobu na podzielenie się tą odpowiedzialnością z innymi. Zwłaszcza, gdyby miało się skończyć nieodpowiedzialnością.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 42/2003