Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Amerykański historyk patrzy na Wołyń

JARED MCBRIDE: Odpowiedzialność OUN i UPA za zbrodnie przeciw Polakom i Żydom to sprawy powiązane. Celem tych formacji było „oczyszczenie” regionu nie tylko z Polaków, ale też z innych „obcych”.

Reklama

Amerykański historyk patrzy na Wołyń

Amerykański historyk patrzy na Wołyń

09.07.2018
Czyta się kilka minut
JARED MCBRIDE: Odpowiedzialność OUN i UPA za zbrodnie przeciw Polakom i Żydom to sprawy powiązane. Celem tych formacji było „oczyszczenie” regionu nie tylko z Polaków, ale też z innych „obcych”.
Stawianie krzyża w Hucie Mydzkiej (Szklanej) na Wołyniu z inicjatywy Janusza Horoszkiewicza, pochodzącego z pobliskiej Huty Stepańskiej. W ciągu ostatnich ośmiu lat upamiętniono 41 miejscowości, których ludność została wymordowana przez UPA. Czerwiec 2011 / JANUSZ HOROSZKIEWICZ
W

WOJCIECH KONOŃCZUK: Kilka lat temu napisał Pan doktorat o konflikcie na Wołyniu w latach 1941-44. Jak to się stało, że historyk z Kalifornii podjął badania nad tematem, który wciąż jest tak mało znany poza Polską i Ukrainą?

JARED MCBRIDE: Badania nad Ukrainą Zachodnią, a nad Wołyniem w szczególności, zacząłem na początku XXI wieku, jeszcze będąc studentem na Uniwersytecie Northeastern w Bostonie. Moja praca magisterska dotyczyła zniszczenia przez Niemców małej wsi Malin, zamieszkałej przez Czechów i Ukraińców. Od tego zaczęło się moje zainteresowanie tym regionem.

Wydarzenia na Wołyniu przez długi czas były nieobecne w powojennej historiografii zachodniej. Dlaczego?

W trakcie zimnej wojny badanie tych tematów było utrudnione ze względu na brak dostępu do archiwów i świadków. Ponadto w tamtym czasie wpływowi ukraińscy działacze...

16986

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

osoby postronne tzn ktorych nie dotyczyly nasze historie bezposrednio a zarazem urodzone juz wiele lat pozniej interpretuja ja bezstronnie czyli obiektywnie bez emocjonalnego zaangazowania.I tak pomagaja nam Polakom na szersze spojrzenie np na sprawe wolynia 41-4 podobnego zdania jestem w stosunku do historii Polski opisanej przez P Normana Devisa. Znaczy to ze prawdziwa historie powinni pisac ci ktorzy nie byli z nia w zaden mozliwy sposob zwiazani.

A co ze Smoleńskiem?

że dopóki żyje ostatni świadek wydarzeń, dopóty pisanie o nich jest domeną publicysty, a nie historyka. Można ten dystans jako warunek bezstronności przeformułować tak, by nie mierzyć go czasem, ale np. związkami osobistymi autora ze sceną i aktorami konkretnej historii, ale Norman Davies nie za bardzo się nadaje jako pozytywny przykład. Jego bardzo określone stanowisko wobec polskich sporów politycznych jest powszechnie znane - trudno zresztą wymagać, żeby jako polski obywatel go nie miał - i bywa używane przez jedną ze stron jako argument kalibru ciężkiego, więc gdzie ta bezstronność?

a do tego ktoś się jeszcze na niego powołuje? - no wolne żarty

że "prawdziwą historię powinni pisać ci którzy nie byli z nią w żaden możliwy sposób związani", ponieważ Norman Davies jest niemal w każdy możliwy sposób związany z historią, którą się zajmuje. Osobiście, politycznie itd. To nie jest zarzut pod adresem Daviesa tylko doboru przykładu. Niezależnie od tego sama teza wydaje mi się niejasno sformułowana (co to jest "prawdziwa historia" w odniesieniu do pracy historyka?) i oparta na absurdalnym założeniu, że można się kompetentnie i dogłębnie zajmować jakimś wycinkiem dziejów i zupełnie nie mieć osobistego stosunku do tematu. Nie mówiąc już o tym, że dyskredytujemy w ten sposób historię pisaną "w pierwszej osobie", przez świadków i uczestników wydarzeń - od Tukidydesa po (uczciwszy proporcje) Bartoszewskiego.

Sprawę należy rozpatrywać jako epizod w dziejach ludzkości, które zawierają i wiele takich tragedii, a także fałszowania opisów zdarzeń. Sam potraktowany odrębnie opis rzezi wołyńskiej prowokuje niebezpieczne dla naszego ustosunkowania się do obcych stwierdzenie, że "Polacy do czegoś takiego nie są zdolni jako naród itd.". Jeżeli chcemy żyć na świecie, musimy pamiętać, m. in. że najpierw jesteśmy ludźmi obciążeni wszelkimi wadami tego gatunku, a Polakami dopiero w drugiej kolejności.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]