Reklama

Ameryka upokorzona

Ameryka upokorzona

30.11.2010
Czyta się kilka minut
Gdyby Julian Assange za cel swej prywatnej wojny obrał nie USA, ale np. Rosję lub Iran, być może już by nie żył - otruty lub "zniknięty". Choć, bądźmy sprawiedliwi: gdyby Assange nie był znanym obywatelem Australii, być może też nie byłoby go już wśród żywych.
A

Ale choć wyrządził Stanom większe szkody niż niejeden "wyeliminowany" już talib, Assange ma się dobrze. Twórca internetowej platformy Wikileaks wyspecjalizował się w upokarzaniu USA. Niedawno ujawnił prawie 100 tys. meldunków armii USA, argumentując, że chce pokazać prawdziwe oblicze wojny. Dziś ujawnia 250 tys. depesz, które ambasady USA wysłały w minionych latach do Waszyngtonu.

Jednak akurat w tym kroku jest coś perfidnego. Tego nie da się uzasadnić dobrem publicznym, jakkolwiek by go nie pojmować. Odkąd istnieje dyplomacja, jej istotą są dyskrecja i zaufanie. Dyplomata rezydujący w kraju X ma nie tylko reprezentować swoje państwo; jego obowiązkiem jest też uzyskiwanie informacji o kraju X przez rozmowy z ludźmi (zaufanie to słowo-klucz) i przesyłanie ich do "centrali" w postaci wiernej. Dyplomacja to także niejawny kanał wymiany informacji między...

1927

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Masz już konto? Zaloguj się 

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Jeśli założysz bezpłatne konto, możesz za darmo czytać 3 płatne teksty miesięcznie. Wykup dostęp, by czytać bez limitu najnowsze wydanie i numery archiwalne od 2003 roku! 

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]