Afera garażowa, czyli prezent dla Trumpa

Pięć miesięcy po tym, jak agenci FBI wywieźli tajne dokumenty z domu Trumpa, okazało się, że jego następca też nie jest krystaliczny. W minionym tygodniu wyszło na jaw, że Biden nie zwrócił części akt z czasów, gdy był wiceprezydentem u boku Obamy.
Czyta się kilka minut
Prezydent Joe Biden wychodzi po przemówieniu na temat bieżącej gospodarki. Waszyngton, 12 sycznia 2023 r. / FOT. Andrew Harnik/Associated Press/East News /
Prezydent Joe Biden wychodzi po przemówieniu na temat bieżącej gospodarki. Waszyngton, 12 sycznia 2023 r. / FOT. Andrew Harnik/Associated Press/East News /

Pięć miesięcy po tym, jak agenci FBI wywieźli tajne dokumenty z domu Donalda Trumpa, okazało się, że jego następca też nie jest krystaliczny. W minionym tygodniu wyszło na jaw, że Joe Biden nie zwrócił części akt z czasów, gdy był wiceprezydentem u boku Baracka Obamy. Papiery były w zamkniętej szafie w prywatnym biurze Bidena w waszyngtońskim Penn Biden Center, w jego domu w Wilmington w Delaware, a nawet... w garażu, gdzie trzyma zabytkowy samochód, zieloną corvettę.

Choć Biden tuż po odnalezieniu dokumentów zwrócił je Archiwom Państwowym, krytykowany jest za to, że zamiótł sprawę pod dywan. Na pierwszą serię dokumentów – w tym notatki wywiadu dotyczące Ukrainy i Iranu – jego prawnicy mieli natknąć się już 2 listopada 2022 r., czyli sześć dni przed wyborami uzupełniającymi do Kongresu, które przesądziły o utrzymaniu kontroli Demokratów w Senacie.

Sprawa, którą bada powołany przez Departament Sprawiedliwości prokurator specjalny, nadszarpnęła wizerunek Bidena i w oczach Amerykanów wrzuciła go do jednego worka z Trumpem, choć ten przez długie miesiące ignorował żądania, by zwrócić tajne dokumenty. Kłopoty Bidena wykorzystują już Republikanie. W minionym tygodniu wszczęli w jego sprawie kongresowe śledztwo, co ułatwi odwrócenie uwagi elektoratu od problemów prawnych Trumpa i konfliktów wewnętrznych w partii.

Afera nazywana przez złośliwych „garażową” (Garage Gate) to także krok w tył dla prezydenta, który jeszcze na początku stycznia świętował spadek inflacji i po raz pierwszy od dawna przychylne dla jego rządów wyniki sondaży. Wreszcie wydarzenia ostatnich dni mogą utrudnić Bidenowi kampanię o reelekcję, którą według doniesień planował ogłosić w najbliższych miesiącach. „W zasadzie... to wielki prezent dla Donalda Trumpa” – komentował w wywiadzie dla Reutersa były doradca Baracka Obamy David Axelrod. I trudno się z tym nie zgodzić. Biden, który tak głośno krytykował Trumpa za przywłaszczenie tajnych dokumentów, dziś jedzie na tym samym wózku. To, czy obecny prezydent działał z premedytacją, czy też dopuścił się zwykłego niedbalstwa, może mieć teraz drugorzędne znaczenie. ©

Autorka jest dziennikarką „Press”           

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2023