Żyć jak Bóg

24. niedziela zwykła
Czyta się kilka minut

Atakować chrześcijańską zasadę wybaczania nie wypada, zwłaszcza gdy samemu rozgłasza się, że jest się katolikiem, i to najprawdziwszym, bo modlącym się według ponadczasowego rytu, czy też rytu najnowocześniejszego. Trzeba szukać okrężnej drogi.

Podobnie rzecz się ma z karą śmierci. Optować wprost za jej utrzymaniem trochę nie wypada, no bo nawet w Katechizmie coś tam na ten temat, nie po naszej myśli oczywiście, napisano, więc znowu idą w ruch cytaty ze Starego Testamentu, a i w Nowym można co nieco znaleźć, oraz w Tradycji, gdzie każdy znajdzie, co tylko zechce. Biblia jest przecież zapisem wielowiekowego dochodzenia ludzi do Boga, zapisem ogromnego wysiłku, który wcale nie ustał, zmierzającego do pełniejszego Jego zrozumienia. Jeśli podczas czytania Biblii nie uwzględni się czynnika czasu i miejsca powstania, jak też gatunku literackiego, jakim posłużył się autor danej księgi, można sobie napytać nie lada biedy. Na przykład wiersz wziąć za dokument historyczny, a przypowieść za reportaż.

A może należałoby wybaczać na kredyt? Owszem, gdyż wybaczenie przede wszystkim przynosi korzyść wybaczającemu, a winowajcy - zależy. Czasem doprowadza go do opamiętania, czasem przeciwnie, ściąga na wybaczającego dodatkowe cierpienia. Pamiętam 1965 r. i następny. Zwłaszcza mury klasztoru jasnogórskiego "opisane" mniej więcej tak: Biskupi sprzedali Ojczyznę Niemcom! Nigdy nie przebaczymy zbrodni hitlerowskich! Biskupi wrogami polskiej racji stanu! I tak dalej, i tym podobnie. W fabrykach wiece protestacyjne, pewnie jakieś przemarsze i przemówienie ówczesnego władcy państwa i narodu.

Do dziś trudno o tamtych czasach mówić ze spokojem, tym bardziej że historia, wbrew jej ówczesnym czcicielom, przyznała racje nie im, ale tym, którzy rzekomo sprzeciwiali się, a właściwie usiłowali powstrzymać jej bieg, czyli postęp. A jednak po latach w tych samych fabrykach i na tych samych placach usłyszeliśmy inne hasła: Chodźcie z nami! Nie ważne skąd przychodzisz, chodź z nami! Solidarność! Solidarność! Nieważne skąd przychodzisz, a to znaczy, że twoja przeszłość nie jest najważniejszym kryterium, według którego ty sam i inni mają cię oceniać. Ważniejsze jest to, o czym czytamy w przypowieści o "królu, który chciał się rozliczyć ze swymi sługami".

Miłość nieprzyjaciół, jej realizacja wyraża się w tym, że kara niesie pomoc winowajcy. Owszem, idealnie byłoby, gdyby winny sam doszedł do przekonania o swojej winie. Niestety, tak bywa rzadko, dlatego policja, sędzia, prokurator, więzienie... Ale zwłaszcza tam potrzeba miłosierdzia, czyli działania, które ocala. Kara śmierci nie dość, że nie spełnia tego warunku, nie daje szansy na poprawę i uratowanie winnego, to również poszkodowanego pozbawia możliwości przebaczenia, czyli upodabniania się do Boga.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2011