Zielony Ład można było zrobić lepiej

W pociągniętym do absurdu sporze wszystko mogło wyglądać inaczej, gdyby Unia nie zapomniała o jednym: jeśli ktoś ma cię słuchać, trzeba do niego mówić. Najlepiej w jego języku.
Czyta się kilka minut
Protest rolników na drodze ekspresowej S3 koło Sulechowa, luty 2024 r. // Fot. NewsLubuski / East News
Protest rolników na drodze ekspresowej S3 koło Sulechowa, luty 2024 r. // Fot. NewsLubuski / East News

Unia skapitulowała przed rolnikami. 15 marca ogłoszono ustępstwa w rolniczej części Zielonego Ładu. Tej, która się jeszcze ostała, bo sporo, jak ograniczenia ilości pestycydów i nawozów, poleciało do kosza już wcześniej. Teraz odwołano ostatki: ugorowanie 4 proc. ziemi ma być dobrowolne, zamiast obowiązku płodozmianu wystarczy posiadanie różnych upraw obok siebie, a gospodarstwa do 10 ha będą wyłączone z sankcji.

Donald Tusk przedstawia ustępstwa (po części słusznie) jako własny sukces: „załatwiliśmy to, czego nie umiał zrobić PiS”.  Nie przypominam sobie, kiedy ostatnio „ugorowanie ziemi” było tak medialne, że premier pisał o nim na Twitterze. Pamiętam za to, że w 2016 r. przepytano rolników z powiatu łęczyńskiego, co sądzą o zmianach klimatu. 73 proc. stwierdziło, że przepisy o ochronie środowiska i gleby są dobre dla przyszłości rolnictwa.

Pamiętam rok 2022, kiedy Polski Instytut Ekonomiczny wyliczył, że co roku przez suszę tracimy na polach 6,5 mld złotych. Naprawdę ktokolwiek myśli, że rolnicy tego nie wiedzą?

Wyobraźmy sobie, że politycy chcą zmienić kulawą i niesprawiedliwą (na korzyść wielkich koncernów) europejską politykę rolną. Proponują zachęty, a nie zakazy, bo tym de facto są dziś unijne „ekoschematy”. Mówią rolnikom: wasi konsumenci chcą mniej pestycydów w żywności. Chętnie za to zapłacą, a my pomożemy wam je ograniczyć. W dodatku dobrze by było, gdybyście na części ziemi odtworzyli naturalny krajobraz – oczka wodne, zagajniki, mokradła. Dzięki temu gleba i plony będą zdrowsze (Unia chwytliwie nazwała to normą GAEC8). Dodają jeszcze, że polscy rolnicy dostali na to tylko w zeszłym roku prawie 17 mld zł. I że oprócz tego proponują gigantyczny pakiet inwestycji, które przygotują gospodarkę UE na czasy zmian klimatycznych. Inwestycji, na które Polska dostanie kolejne miliardy i będzie na nich zarabiać.

Można było tak to opowiedzieć. Wystarczyło poważnie potraktować ludzi, którzy żywią cały kontynent, i zapewne zostawić więcej elastyczności w samych przepisach. Zrobić mądrą kampanię promocyjną, a nie polityczne spoty. Oczywiście, że wtedy też byłyby ogromne spory. Ale może kłócilibyśmy się o meritum, a nie o absurdy typu: „kiedy Unia zabierze nam schabowego i każe jeść robaki”.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 12/2024

W druku ukazał się pod tytułem: Gra w Zielony Ład