Reklama

Z „Tygodnika Totalnego”

Z „Tygodnika Totalnego”

15.03.2021
Czyta się kilka minut
N

Na Wyspach Troglodytach słowo „totalny” wyparło z języka tuziemców używane w zamierzchłej przeszłości słowa takie jak „powszechny”, „całkowity”, „zupełny” czy „ogólny”. Być może ta, nie bójmy się mocnych słów i śmiałych myśli, skaza językowa jest pochodną postrzegania świata naznaczonego właśnie totalnością. Rzeczona cecha myśli i języka wypływa na wierzch, kiedy ktoś posługuje się sofizmatami pewnego szczególnego rodzaju. Jeśliby je pogrupować według popularnych myślowych szlagwortów, pierwszym takim mógłby być „Co by było, gdyby każdy...”. „Dlaczego nie można wejść z psem?”. „Niech pan pomyśli, co by było, gdyby wszyscy przyszli z psami, mielibyśmy tu totalny burdel”. Pod hasłem „Albo wszystko, albo nic” zmieściłyby się słynne dylematy Gombrowicza nad żukami na plaży, tożsame zresztą z dylematami Tutsich i Troglów ratujących (lub nie) Dytów i Hutu, choć jakoś z nimi nie zestawiane...

5339

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Nikt jeszcze nie oparł wychowania na haśle Owsiaka" - i tego się trzymajmy. "Róbta co chceta" to tylko niewiążąca obietnica, że nie będzie solennie i nudno jak na rekolekcjach dla młodzieży. Poza tym Owsiak ma do zaproponowania dość konwencjonalny zestaw zachowań pożądanych oraz pewne ograniczenia stawia. Na przykład regulamin Pol'and'Rock Festival - Najpiękniejszej Domówki Świata składa się z samych zakazów i gróźb, a w sprawach nieuregulowanych ("wykaz nie jest wyczerpujący") decyduje Pokojowy Patrol oraz ochrona. O ile mi wiadomo, analogii do Owsiakowego hasła szuka się nie u Rabelais'go lecz u św. Augustyna, nie dodając, że "kochaj" u niego nie odnosi się do dowolnie obranego obiektu miłości, lecz do Zbawiciela, co trochę zmienia postać rzeczy. A Rabelais? Cóż, brzmi ta propozycja bardzo liberalnie i atrakcyjnie, ale jeśli wczytać się w szczegóły... Po pierwsze, klasztor telemitów nie był zbyt inkluzywny. "Ponieważ w owym czasie, o ile oddawano do klasztoru kobiety, to jeno te, które były ślepe, kulawe, garbate, szpetne, kalekie, obłąkane, głupawe, niezdarne i skażone: a tak samo i z mężczyzn jeno cherlawych, niewydarzonych, przygłupich i zakały domu [...] ustanowiono, iż będzie się tam przyjmować jeno ładne, kształtowne i urodne z natury, jak i mężczyzn przystojnych, kształtnych i dobrze wydarzonych". Niezbyt dobrze to brzmi w numerze, w którym tyle jest o s. Chmielewskiej, ale umówmy się, że wiele zależy od jakości tzw. materiału ludzkiego. Drugi warunek powodzenia to pieniądze, a idealne opactwo miało być hojnie uposażone z królewskiej, to jest państwowej kiesy. O jakiejś użytecznej pracy nie wspomina się ni słowem. Po trzecie, pozwalano czynić, co się komu podobało, ale już same upodobania nie były całkiem dowolne. "Zrazu po założeniu klasztoru damy ubierały się wedle swej chęci i rozumienia", ale widocznie nawet w tak starannie dobranym towarzystwie nie można do końca ufać indywidualnym gustom, bo "później ustanowiono z ich własnej woli następujący sposób ubrania: nosiły pludry szkarłatnego albo granatowego koloru..." itd. "Taka zaś zgodność była między mężczyznami a damami, iż każdego dnia odziani byli jednakim kształtem. I aby temu nie chybić, byli na to przeznaczeni osobni kawalerowie, aby oznajmić co rano mężczyznom, jaki ubiór damy chciały przywdziać na ten dzień". Co każe jednak wątpić, żeby "wstawali z łoża, kiedy im się zdało". Musieli przecież wysłuchać z rana instrukcji, jak prawidłowo używać wolności, która (to już inny klasyk) jest uświadomioną koniecznością. A już zupełnym purenonsensem w tym kontekście jest zdanie "Zawsze bowiem dążymy do rzeczy zabronionych i pragniemy tego, czego nam odmówiono", ponieważ wynika z niego, że należy zakazywać szlachetnych uczynków, a jeśli naprawdę pozwoli się na wszystko, to nikomu nie będzie się chciało robić cokolwiek. Ale w końcu "Gargantua" to dzieło napisane ku rozrywce, a nie poemat pedagogiczny, czy ponura utopia w stylu Morusa.

Moja córka, która studiuje logopedię wspomniała niedawno, że amerykańskie badania wykazały średni spadek IQ w świecie o cztery punkty w okresie od 1990 roku do teraz. A pan nas katuje takimi tekstami, że tylko zwyjątkiemprzec... w całości je ogarnia. Zmuszanie do myślenia jest niewątpliwie jedną z bardziej dolegliwych form przemocy.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]