Wprowadzenie

W kontekście literatury dawnej mówi się o tzw. miejscach wspólnych (loci communes).
Czyta się kilka minut
 /
/

To powracające motywy, wątki, tematy, obrazy, figury, a także formy, za pomocą których użytkownicy kultury podtrzymywali ciągłość komunikacji. Za ich pośrednictwem średniowieczny poeta, posługujący się językiem łacińskim, spotykał się z poetą rzymskim tworzącym w czasach Augusta. Łączyła ich wspólnota języka oraz idei, dzięki czemu – mimo upływu kilkunastu wieków – mogli spoglądać na świat w podobny sposób, podobnie go przedstawiać. Opowieść drugiego była kontynuacją opowieści pierwszego, a ich dzieła, choć artystycznie kompletne, nie były oddalonymi od siebie literackimi wyspami. Można sobie ten system relacji wyobrazić jako siatkę, w którą złapana została rzeczywistość. Zresztą nie tylko rzeczywistość – także zamieszkujący ją ludzie.

Dziś podobna literacka wspólnota o takim zasięgu jest niemożliwa. Sieć została porwana, jedność została zastąpiona wielością, podobieństwa ustąpiły miejsca różnicom. I jest to niezwykle wyzwalające! W literaturze zrobiło się więcej wolnego miejsca. Spomiędzy szczelin w starych fundamentach wyrosły nowe opowieści. A jeśli nawet nie do końca nowe, to z pewnością jednostkowe, lokalne, osobliwe i efemeryczne. Bardziej nasze.

Jednak to, co nazbyt jednostkowe i lokalne, z trudem dociera do innych, jest dla nich niezrozumiałe, dziwaczne, wreszcie obojętne. By uniknąć nieznoś- nej i niebezpiecznej plemienności, która w tym samym stopniu dotyczy polityki, co literatury, potrzebna jest przestrzeń negocjacji i wzajemnej translacji. Musi istnieć wspólne miejsce, w którym nasze historie skonfrontujemy z historiami innych, w którym nasza prawda zderzy się z prawdą innego, w którym nasza pewność zostanie wystawiona na próbę.

Trudno taką przestrzeń stworzyć, jeszcze trudniej utrzymać. Czasem trzeba mozolnie przekonywać ludzi zamieszkujących różne światy, by zgodzili się w tej przestrzeni na chwilę zamieszkać z innymi. Ale bez niej – bez wspólnego miejsca – komunikacja nie będzie możliwa.

Festiwal, który od ośmiu lat organizujemy dla Państwa w Krakowie, pełni wiele funkcji, dlatego nie da się go opisać za pomocą jednej formuły. Adekwatna wydaje mi się jednak następująca jego definicja: Conrad to miejsce spotkania, w którym rozmawiający zakładają możliwość porozumienia, choć nigdy nie likwidują różnicy. ©℗


Grzegorz Jankowicz dyrektor programowy Festiwalu Conrada

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 40/2016