Wojaczek odwojowany!

Teczka to przedmiot, który w Polsce kojarzy się jednoznacznie źle.
Czyta się kilka minut

Na szczęście teczki to nie tylko domena IPN – całkiem niedawno mieliśmy okazję przekonać się, że w teczkach znajdują się również dzieła literackie. Nieznane. Nowa literacka rewelacja, jaką jest odnalezienie nieznanych wierszy i prozy Rafała Wojaczka w Ossolineum, nawet pomimo nadania jej odpowiedniej informacyjnej rangi, zapewne podzieli los niedawno odkrytego „Wilka” Marka Hłaski, tzn. okaże się wydarzeniem elitarnym, rewelacją dla wąskiej grupy koneserów i badaczy.


Ta historia posiada wiele momentów przełomowych, które do przełomu jednak nie doprowadziły. Aż do dzisiaj. Zaczyna się pięć lat po śmierci poety, w 1976 r., „Wierszami zebranymi”. Bogusław Kierc w przypisach powołuje się na różne redakcje i wersje książek autora „Innej bajki”. Dokładnie dekadę później Andrzej Wojaczek całą spuściznę brata w liczbie 16 nieopisanych teczek przekazuje Ossolineum. Potem spotyka się z Maciejem Meleckim i Krzysztofem Siwczykiem na planie filmu „Wojaczek”, a więc w czasie, kiedy działalność zaczyna Instytut Mikołowski, i nic o przekazanym materiale nie wspomina. Możliwe, że nie ma pojęcia, co materiał zawiera. W 1999 r. Maciej Melecki przygotowuje dla Instytutu zbiór niepublikowanych z powodu cenzury wierszy pod tytułem „Reszta krwi”. Ma dostęp do teczek. Dalej są nieopisane. Liczba „odkryć” jest imponująca jak na przypadek nierokujący nadziei na nowe objawienie, i usypia jego czujność – w końcu nie jest badaczem i historykiem, tylko poetą. Rok 2003 przynosi przełom. Ossolineum teczki opisuje, archiwizuje, digitalizuje i udostępnia dla informacji publicznej. To już nie jest sfera przypuszczeń, hipotez i przeczuć (przeczucia mają niemal wszyscy zajmujący się Wojaczkiem). To twarde dane, czysta empiria, niezbite dowody na istnienie. Okazji nie wykorzystuje Bogusław Kierc, opracowując w 2005 r. reedycję „Wierszy zebranych” w Biurze Literackim. Ani nikt inny. Aż do października br. Tym razem działają we dwójkę: Konrad Wojtyła, poeta i dziennikarz, oraz Maciej Melecki. Efekt? Sześć niepublikowanych opowiadań i ponad 80 wierszy. Materiał sukcesywnie napływa z Biblioteki Ossolińskich.

 

Trzymam w ręce część katalogu. Czytam przepisane ze skanów wiersze na ekranie laptopa. Wiele rzeczy nie ulega wątpliwości. Nic znanego nie ukrywa się tu pod nieznanym tytułem czy incipitem. To nie są odrzuty, tylko w pełni uprawnione dzieło, które nie weszło do kanonu z powodów cenzuralnych albo formalnych. Nie spodziewajmy się jakichś konwersji i przełomów, niech wystarczy nam, że momentami jest to ten Wojaczek z nuty najwyższej. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2015