Woda, sól i szantaż

Wracamy do sprawy kopalni soli w Wieliczce, wokół której trwa konflikt między naukowcami a górnikami. "Tygodnik" dotarł do materiałów potwierdzających, że władze kopalni zwiększyły ryzyko zalania części podziemi wodą.

25.11.2008

Czyta się kilka minut

Kopalnia Soli w Wieliczce, komora "Margielnik", wrzesień 2008 r./ fot. Maciej Gawlikowski /
Kopalnia Soli w Wieliczce, komora "Margielnik", wrzesień 2008 r./ fot. Maciej Gawlikowski /

Na początku października "Tygodnik" opisał spór , którego stawką jest bezpieczeństwo jednego z najcenniejszych polskich zabytków. Władze wielickiej kopalni zdecydowały się zamknąć tzw. poprzecznię "Mina", przez którą w kontrolowany sposób do podziemi płynęła woda, wypompowywana następnie na górę. Ta decyzja oburzyła część specjalistów od hydrogeologii. Uważają oni, że zamknięcie dopływu może przynieść nieobliczalne konsekwencje dla zabytku.

Przypomnijmy, że bezpieczeństwo kopalni wpływa na stan miasta Wieliczka: gdy w 1992 r. przez "Minę" do kopalni wdarła się woda, powstały zapadliska, które m.in. zniszczyły linię kolejową.

Prezes kopalni Zbigniew Zarębski uważa jednak, że spór ma charakter wyłącznie polityczny, a jego celem jest utrącenie jego kandydatury w trwającym właśnie konkursie na stanowisko prezesa.

Sprawa okazała się na tyle poważna, że Wyższy Urząd Górniczy nakazał kopalni powołanie komisji eksperckiej,. W jej skład weszli uznani specjaliści, m.in. jeden z najwybitniejszych polskich geologów prof. Aleksander Garlicki. Pracami kierował dr hab. inż. Grzegorz Kortas, specjalista od górnictwa solnego. Część ekspertyzy wykonał prof. Andrzej Szczepański, hydrogeolog z Akademii Górniczo-Hutniczej, który od momentu zamknięcia poprzeczni alarmuje, że w północnej części kopalni wzrosło zagrożenie zalaniem. Koszt ekspertyzy, 90 tys. zł, to kilka razy więcej niż za przeciętną opinię górniczą.

W miniony piątek zarząd kopalni otrzymał raport naukowców. Na razie jest utajniony, nie udostępniają go również autorzy. Jednak dzięki pomocy jednego z pracowników kopalni udało się nam do niego dotrzeć.

Wypada on dla władz kopalni miażdżąco. Naukowcy potwierdzają zagrożenia opisywane przez "Tygodnik". Nie dość na tym: podkreślają, że decyzja o zamknięciu wycieku w poprzeczni "Mina" została podjęta z naruszeniem prawa geologicznego i górniczego oraz że zastosowana metoda nie była poparta wymaganą przepisami ekspertyzą hydrogeologiczną. "Zamknięcie wycieku w październiku 2007 relatywnie wpłynęło na zmniejszenie bezpieczeństwa wodnego w rejonie poprzeczni »Mina«; skutkiem tego będzie konieczność wykonania dalszych kosztownych prac zabezpieczających w tym rejonie kopalni" - czytamy między innymi. Naukowcy wskazują, że na tamie wodnej oraz w poprzeczni pojawiły się zawilgocenia, co może wskazywać na przenikanie wody przez konstrukcję i jej otoczenie. "Zamknięcie wycieku w poprzeczni »Mina« w październiku 2007 należy w tej sytuacji uznać za nieuzasadnione merytorycznie i formalnie, zwłaszcza wobec niewykonania pełnego programu prac zabezpieczających przed zagrożeniem wodnym kopalni od tego wycieku" - oceniają jednoznacznie autorzy raportu, dodając, że "zamknięcie wycieku nie zwiększyło zagrożenia na powierzchni terenu".

Ekspertyza, która trafiła do kopalni, jest dla jej władz niewygodna. Tym bardziej że stawia w dwuznacznym świetle opinię Kolegium Doradczego Wojewody, powołanego po artykułach "Tygodnika" (w jego skład, oprócz obecnych i byłych pracowników kopalni oraz przedstawicieli straży pożarnej i policji, wszedł naukowiec z AGH). Kolegium orzekło, że kopalnia nie jest zagrożona.

Najbardziej drażliwym szczegółem jest wskazanie na konsekwencje finansowe wycieku. - Koszty dodatkowych prac zabezpieczających wokół "Miny" mogą wynieść nawet kilkanaście milionów zł - twierdzi prof. Szczepański, którego poprosiliśmy o komentarz. Przypomnijmy, że jednym z koronnych argumentów przemawiających za zamknięciem "Miny" była według prezesa Zarębskiego właśnie oszczędność, rzędu miliona zł rocznie.

Prezes Zarębski, proszony przez nas o ocenę ekspertyzy, nie ukrywał zdenerwowania: - To nie raport, tylko jakaś publicystyka. Gdzie są dowody? Będziemy nalegać na zmiany w tym dokumencie, w innym przypadku autorzy nie dostaną pieniędzy.

- Opieramy się nie tylko na bezpośrednich obserwacjach, ale też na danych dostarczonych nam przez kopalnię. Jeśli prezes Zarębski myśli o takich dowodach jak kolejna katastrofa w kopalni, to na szczęście nie możemy tego zrobić. Natura jest nieprzewidywalna - odpiera zarzuty prof. Szczepański.

Kierujący pracami zespołu Grzegorz Kortas nie chciał komentować treści raportu. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że już w trakcie jego przygotowywania władze kopalni starały się wywrzeć nacisk na członków komisji ekspertów, tak by osłabiła ona niektóre sformułowania. Nie dowiedzieliśmy się, w jakim stopniu skutecznie.

"Tygodnik", ujawniając spór o bezpieczeństwo Wieliczki, został odsądzony od czci i wiary przez władze kopalni i związki zawodowe.

Nasz tekst potraktowano jak element gry politycznej, zmierzającej do wyrzucenia prezesa Zarębskiego ze stanowiska; grożono procesem. Informacje "TP" są jednak potwierdzane przez grono niezależnych ekspertów. Jak zachowuje się w tej sytuacji prezes kopalni? Nazywanie naukowych argumentów "publicystyką" świadczy z pewnością o lekceważeniu głosów innych niż sprzyjające jego stanowisku.

To przygnębia, a zapowiedź, że autorzy niewygodnego raportu nie dostaną pieniędzy, brzmi jak szantaż. Tu nie chodzi o prestiż prezesa, tylko o los zabytku światowej sławy.

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Autorskie newslettery premium
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Dziennikarz, reportażysta, pisarz, ekolog. Przez wiele lat w „Tygodniku Powszechnym”, obecnie redaktor naczelny krakowskiego oddziału „Gazety Wyborczej”. Laureat Nagrody im. Kapuścińskiego 2015. Za reportaż „Przez dotyk” otrzymał nagrodę w konkursie… więcej

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2008