Włodek Pawlik Trio „Anhelli"

Czyta się kilka minut

Najwięcej przyjemności sprawi ta płyta odbiorcom nie znającym polskiego i angielskiego - lub też tym, którzy darują sobie czytanie dołączonej książeczki. Na szczęście nie mam tu miejsca na zajęcie się przeholowaniami i wpadkami popełnionymi w imię mocno pretensjonalnej programowości, mogę więc przejść do meritum, czyli muzyki. A naprawdę warto.

Zespół (Włodek Pawlik - fortepian, Paweł Pańta - kontrabas, Cezary Konrad - perkusja) nawiązuje do jarrettowskiego modelu tria jazzowego. Oczywiście nie chodzi o bierne naśladownictwo, a jeśli już mówić o bliższym podobieństwie, to o wiele bardziej basista zasłuchany jest w Garym Peacocku, aniżeli lider w fortepianie Jarretta (no, chyba że awangardyzujące klawisze w "Kind of Blues"). Niemniej właśnie jarrettowskie są zarówno orientacja na pianistykę klasyczną, jak i narracyjne kontynuowanie poszczególnych utworów, nieco rozluźnione, lecz konsekwentne. Pianistów łączy również różnicowanie partii obu rąk, z tym że Pawlik robi z tej dyspozycji inny użytek. Jest zresztą muzykiem z wyraźną artystyczną osobowością, szybko się manifestującą i dominującą na płycie.

Muzyczną ideę Pawlika można (zasadniczo) sprowadzić do wygrywania kontrastu pomiędzy wysokiej próby artyzmem, który muzyk ma w głowie i w palcach, a dźwiękiem właśnie powstającym, teraz kształtowanym, jakby dopiero próbowanym. Tego rodzaju napięcie rozszerza się na większe całości: kulminacyjny fragment kompozycji tytułowej budowany jest z fragmentów obliczonych na wywołanie efektu niepewności, zawieszenia. Uporządkowane napięcia służą celowemu i kontrolowanemu chaosowi. Współbrzmienia fortepianu oraz talerzy i dzwonków łączą się kontrastowo z kontrabasem arco.

Synteza napięć przybiera różne kształty. W pięknej, lirycznej "Ellenai" powtarzany lewą ręką motyw stanowi opozycję wobec figur wykonywanych na wysokich dźwiękach. W "Po burzy" klawisze konstruują linię melodyczną także za pomocą długich pauz. Stylistycznym biegunem dla obu tych utworów może być "Witkacy", grany niemalże z rockowym szwungiem, czy "Transylvanian Dance" (tytuł wskazuje ludowe inspiracje). Po wspomnianej już kulminacji "Anhellego" lider proponuje ładny, namiętny, dysonujący jazz.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2006