Reklama

Wiejskie korzenie

Wiejskie korzenie

20.12.2006
Czyta się kilka minut
Szkolna drużyna piłkarska; pierwszy z prawej nastoletni Henryk Wujec /fot. archiwum prywatne Ludwiki i Henryka Wujców
P

Po Teresie Boguckiej, której opowieść ukazała się w "TP" nr 48/06 Joanna Olech przepytała Henryka Wujca.

Zabawki, zabawy

Nasze rozrywki były proste, a zabawki wykonane własnym sumptem. Najbardziej lubiliśmy toczenie fajerki. Popychało się ją zagiętym drutem. Pędziliśmy, wzniecając kurz, bo w naszej wsi nie było bitych dróg. Rozpędzona fajerka pięknie brzęczała - to taka namiastka pojazdu. Przed startem wykonywaliśmy jakieś na poły magiczne rytuały, które miały sprawić, że potoczy się szybciej. Później fajerkę zastąpiły żelazne obręcze od wozu, a nawet koła z gumowym bieżnikiem - to był sam smak, prawdziwe szczęście! Zimą - jazda na sankach, zrobionych przez ojca. Łyżwy robiliśmy sami - do butów przyczepiało się drewienko z naciągniętym na nie drutem. Ślizgaliśmy się na jednej łyżwie - jak na hulajnodze, bo wiązania były...

18938

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]