Reklama

Watykan przeciwny terapii konwersyjnej

Watykan przeciwny terapii konwersyjnej

16.07.2021
Czyta się kilka minut
Stolica Apostolska dystansuje się od praktyki „leczenia z homoseksualizmu”, tzw. terapii konwersyjnej bądź reparatywnej, którą uznaje za „błędną co do metody i celów” – pisze tygodnik katolicki „Vida Nueva”, powołując się na notatkę watykańskiej Kongregacji ds. Duchowieństwa przekazaną hiszpańskim biskupom.
K

Kongregacja zabrania biskupom i księżom wspierania i promowania stowarzyszenia Verdad y Libertad, założonej w 2013 r. przez Miguela Ángela Sáncheza Cordóna, pediatrę z Granady, która prowadzi „terapię” osób homoseksualnych. Choć nie jest to organizacja kościelna, należy do niej wielu księży i zakonników, a jeszcze więcej ją popiera. Stowarzyszenie często podkreślało swe przywiązanie do wartości katolickich i powoływało się na doktrynę Kościoła. Na podstawie szczegółowych ankiet nadesłanych do Watykanu, kongregacja stwierdziła jednak, że „biskupi nie powinni wspierać, uczestniczyć i polecać terapii prowadzonych przez Verdad y Liberdad, jako że są błędne co do obranej metodologii i celów, które chce realizować".

W ciągu 8 lat działalności stowarzyszenie prowadziło aktywną działalność w seminariach duchownych, zakonach, ruchach katolickich i parafiach, rekrutując chętnych na „wyleczenie” z homoseksualizmu. Korzystało też z pomocy spowiedników, kierowników duchowych i psychologów. Proces „uzdrawiania” trwał dziewięć miesięcy, podczas których osoba poddawana „terapii” pozostawała pod stałą i bardzo ścisłą opieką swego mentora. Przebieg pracy był na bieżąco omawiany i oceniany w mediach społecznościowych (w grupach). Na koniec organizowano wspólną sesję wyjazdową dla „pacjentów”.

Już w 2019 r. do Watykanu nadeszły pierwsze skargi na przemocowe praktyki „terapeutów”. A podczas kwietniowego plenarnego zebrania Konferencji Episkopatu Hiszpanii wystąpił kapłan zakonny, który opowiedział o szkodach psychicznych, jakich doznało sześciu księży poddanych terapii, którym pomagał odzyskać równowagę emocjonalną.

Nota kongregacji jest pierwszym tak jasnym i zdecydowanym odcięciem się Watykanu od „terapii reparatywnej” wspieranej przez wielu duchownych.

Tekst hiszpański dostępny tutaj >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Czy wtedy Watykan będzie wspierał powrót delikwenta do skłonności homoseksualnych ?

widocznie Watykan uznał, że kasa na alimenty księży generuje zbyt wysokie koszty.

Dokładnie.

Wtedy, plainy, zafundujemy ci terapię leczącą ze skłonności heteroseksualnych, a po jej pomyślnym zakończeniu zapytamy retorycznie, czy można cię pozbawiać tego nowo osiągniętego szczęścia i harmonii.

Z twojej wypowiedzi wynika ze nie masz pojęcia o temacie w którym zabierasz głos. Wielu osobom z ograniczona wiedzą i zdolnością pojmowania świata, wydaje się że jest on binarny, czyli zero - jedynkowy. Otóż (nie żeby cię przerazić) taki on nie jest. O "zgrozo" (dla niektórych) nasza orientacja seksualna jest złożona i płynna. Jeżeli to cię zainteresuje (o ile nie masz zabetonowanego umysłu) obejrzyj odcinek na kanale Dawida Myśliwca, tam masz wyłuszczone w możliwie najprostszy sposób całą złożoność zagadnienia. Po krótce, osoba homoseksualna może być biseksualna. Tak są takie osoby które żyją w "normalnym" związku a po pewnym czasie znajdują sobie partnera spośród osób a takiej samej płci jak jego. Nic w tym dziwnego i oburzającego, no chyba że ma się wąski rozumek i widzi się świat binarnie, inaczej on wprawia w panikę. Nie należy się bać świata, należy być do niego krytycznym w myśl metody naukowej. Tak wiem kolejne zagadnienie które może cię zadziwić, ale pochyl się nad tym, warto.

Problem w tym, że zadajemy zbyt ogólne pytania. Ogólne pytania by uzyskały precyzyjną odpowiedź składają się z setek składowych. Te składowe to zera i jedynki, ale niemal każda uogólniona jedynka ma w sobie sporo zer. Reasumując, świat składa się z wielu szczegółów, które nam umykają i mamy chorą skłonność do uogólnień przy których oczekujemy niemożliwego, czyli precyzyjnej jednoznaczności bez wdawania się w szczegóły.

Rozumiem, że pytanie o dobrostan "kota Schroedingera" jest po prostu zbyt ogólne. ;)

Dzięki za dostarczenie argumentu" dla kościelnej tezy o "nieuporządkowanej obiektywnie skłonności". Bardzo dziękujemy środowisku LGBT za wspieranie nauki Kościoła. Dodajmy, że Kościół nie głosi tezy o binarności świata seksualnego, ale o jedności (heteroseksualizmie) i braku jedności w postaci wiadomej.

Zarówno szalone tezy LGBT+(dodać cały alfabet z ń,ś,ć i czymkolwiek jeszcze) jak i prymitywne nauczanie KK w sprawie seksualności, mają się tak do rzeczywistości jak potop do miłosierdzia (mógł przecież jeszcze latać z siekierą i odrąbywać po kawałku). To, że dwa skrajne szaleństwa wzajemnie się napędzają, nie powinno nikogo dziwić.

prawdziwy diament, czyli poglądy Hugina. Młot aż wesoło podskoczył;)

nawet jeżeli w jakimś przypadku terapia się "powiodła" i nie ma co do tego wątpliwości, to wcale nie znaczy, że terapia jest właściwa. O tym decydują, i to bardziej, przypadki kiedy się nie powiodła, skutki uboczne i "koszty"

Jeśli uznamy, że przeciwwskazaniem do terapii jest to, że czasem coś się nie uda, to musielibyśmy zakazać praktykowania całej medycyny, i pozamiatane.

♝♝♝

powinien być aseksualny, zatem kastrować, a nie jakaś terapia, bo niby jak wypróbować skuteczność? Czyli, że co, taki kapłan po terapii? Jak nie "zgrzeszy" to się nie przekona czy skuteczne, i jak ma być nie "rozchwiany"? Zatem jakieś tam terapie konwersyjne dla kapłanów to nieporozumienie "błędne co do metody i celów". Kapłan jak kapłan, ale gosposia i kościelny czy kleryk, ci dopiero będą rozchwiani po takiej terapii kapłana.

Zgadzam się z tobą, skoro kościół katolicki wprowadził takie kuriozum, to czemu aby ułatwić "życie" swoim kapłanom nie uczynił tego kroku i ich nie kastruje? Skoro zrezygnowali z pewnych naturalnych aspektów życia to pewne przydatki są im zbędne a raczej wręcz kłopotliwe. No chyba że znowu chodzi zwyczajnie o kasę i władzę, co by się zgadzało po zaobserwowanych zjawiskach wokół nas.

Ciekawe, że hiszpańska organizacja VyL nie zajmuje się oficjalnie terapią konwersyjną. Zapewne w różnym stopniu wspiera się takimi praktykami wypracowanymi w Ameryce, gdy pomaga homoseksualistom chętnym do nawrócenia i życia zgodnego z nauką Kościoła. Część tych praktyk może opierać się na tzw. antropologii ewangelickiej, a więc nie do końca zbieżnej z celami katolickimi.

"Jak zwykle zamiast rzeczowego tytułu bicie piany przez EA" - gdzie w tytule składającym się z 4 słów jest "bicie piany"??? Ten tytuł może być prawdą albo nieprawdą/kłamstwem, ale nie biciem piany.

Proponuję w zastępstwie "księżniczkę Hugina". "Zły" czarownik porywa cnotliwą i piękną księżniczkę. Czarownik zamyka ją w wysokiej wieży i proponuje księżniczce seks, ale jest "dżentelmenem" i interesuje go tylko "świadoma zgoda". Na pomoc księżniczce wyrusza dzielny rycerz. Zanim ją ewentualnie uwolni księżniczka jest w superpozycji (i teraz pytanie, czy w superpozycji z punktu widzenia rycerza? czy dla czarownika? a może jedno i drugie?) :))) jest jednocześnie dziewicą i nią nie jest. Ile możliwych pytań? Ile ciekawych kombinacji? Może w końcu być dalej dziewicą, a jednocześnie ulec czarownikowi! To jest temat!!! (conajmniej na pudelka) a nie jakiś tam prymitywny kot w skrzynce z toksynami :))) Istotnym są jeszcze ramy czasowe eksperymentu. W miarę upływu czasu zapał rycerza i częstotliwość pytań czarownika będą spadać. Superpozycja księżniczki będzie coraz mniej, że tak powiem dynamiczna. Z kotem w sumie podobnie, jak go nie zabije toksyna to zdechnie z głodu, lub z ... nudy. ps. wersja dla miłośników fantastyki, to zamiast czarownik, księżniczka, rycerz proszę sobie wstawić demon, piękna zakonnica, dzielny egzorcysta, albo wersja LGBT "księżniczka" będąca rycerzem o ksywce "Orleańska ale nie dziewica" porywa czarującego kochanka króla (nomen omen jej ojca), a dzielny zakonnik gej, drugi kochanek pięknisia, rusza na ratunek zanim porwany pod wpływem kunsztu księżniczki przejdzie konwersję, bo piękniś twierdzi, że jest panseksualny i nikt nie ma bladego pojęcia jak to interpretować? i co to oznacza? wow.

jakaś terapia jest bez wątpienia potrzebna, wszystkim bez wyjątku duchownym katolickim w Polsce [nie chcę uogólniać na cały świat ale obawiam się że dalej jest podobnie] - to specyficzna kasta z w i c h r o w a n y c h facetów, instytucja o f e u d a l n e j strukturze i do tego usytuowana poza systemem prawa, więc zwyrodnienia i patologie wyhodowała okazałe - nawet elektrowstrząsy mogą nie pomagać w większości przypadków, może egzorcyzmy?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]