Reklama

W obronie Konrada Swinarskiego

W obronie Konrada Swinarskiego

14.06.2021
Czyta się kilka minut
TP 22/2021
W

W artykule Magdaleny Nowickiej-Franczak „Tylko od nowa” znalazł się m.in. taki akapit: „Niektórzy podejmują próbę przyjrzenia się dawnym doświadczeniom przez pryzmat współczesnych kategorii, jak mobbing, seksizm czy wiktymizacja. Z tych retrospekcji wyłaniają się obrazy bardzo problematycznych zachowań mistrzów, takich jak Tadeusz Łomnicki, Konrad Swinarski czy Jerzy Grotowski. »Lepiej nie wiedzieć, kto jeszcze« – często słychać takie zaklęcie”.

Jesteśmy zbulwersowani i oburzeni faktem umieszczenia w tym tekście nazwiska Konrada Swinarskiego jako osoby dopuszczającej się molestowania i mobbingu. Jesteśmy współpracownikami i przyjaciółmi Konrada. Nigdy w czasie naszej wspólnej pracy w teatrze nie widzieliśmy nawet cienia jakichkolwiek nieodpowiednich jego zachowań. To niedopuszczalne pomówienie powinno mieć finał w sądzie. Nie chcemy jednak doprowadzać do tak skrajnej sytuacji i zwracamy się z żądaniem zamieszczenia naszego listu w najbliższym numerze „Tygodnika”.

Z wyrazami szacunku,

ANNA POLONY, ANNA DYMNA, ELŻBIETA KARKOSZKA, JERZY RADZIWIŁOWICZ, JERZY TRELA, JÓZEF OPALSKI, PROF. KRYSTYNA ZACHWATOWICZ-WAJDA

OD AUTORKI: Zapewniam, że szanuję Państwa pamięć o zmarłym wiele lat temu Konradzie Swinarskim. Jednocześnie chciałabym zauważyć, że cytowany fragment mojego artykułu jest częścią szerszych rozważań o współczesnej debacie wokół relacji międzyludzkich w świecie sztuki, w szczególności teatru. W tekście nie ma mowy o konkretnych zarzutach mobbingu czy molestowania formułowanych wobec Konrada Swinarskiego. Odnotowuję natomiast pojawiające się w poważnych mediach wspomnienia o dawnych mistrzach, które według współczesnych komentatorów przedstawiają sytuacje problematyczne. W przypadku Konrada Swinarskiego na portalu Teatralny.pl pojawił się szeroko komentowany artykuł autorstwa Łukasza Drewniaka „Kołonotatki o rewolucji”, odnoszący się m.in. do wspomnień Jerzego Stuhra. Autor, podobnie jak ja, niczego nie rozstrzyga, pokazuje jednak, jak zachowania uznawane kiedyś za neutralne mogą być dzisiaj odczytywane w kontekście cancel culture. O tym zresztą traktuje cały mój tekst.

Rozumiem jednak, że uznali Państwo, iż w moim artykule kontekst, w jakim pojawia się nazwisko Konrada Swinarskiego, jest dla jego pamięci niekorzystny, i wyrażam z tego powodu ubolewanie.

MAGDALENA NOWICKA-FRANCZAK

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pani MNF nie przyznaje się do czegoś oczywistego, co zaistniało w jej tekście, ale "rozumie jednak, że uznali Państwo". To jest klasyczny przykład gdy pycha kultury blokuje kulturę serca.

Jasne, że chce uniknąć eskalacji problemu, ale zajrzałem do onego tekstu Drewniaka, a tam taki passus: "No to czas na historię drugą. Znaną z anegdoty Jerzego Stuhra. Początek lat siedemdziesiątych, bankiet w Starym Teatrze. Konrad Swinarski siedzi na podłodze między Anną Polony i Jerzym Stuhrem. Stuhr widzi, jak lewa ręka Konrada wodzi po udzie Anny Polony, nagle czuje drugą rękę reżysera na swoim pośladku. Zdumiony zwraca głowę w stronę reżysera, a ten mruga do niego i mówi: «Właśnie to nazywamy w Krakowie symultanką!». Nie ulega wątpliwości, że powyższa anegdota powinna znaleźć się w Archiwum Teatralnej Przemocy w dziale Molestatorzy Polskiego Teatru. Kogo jednak obciąża najbardziej? Biseksualnego Konrada Swinarskiego? Annę Polony, która nie zareagowała na umizgi reżysera? Jerzego Stuhra, który nie obronił ani Polony, ani siebie i nie doniósł do prokuratury, tylko zamienił incydent w dykteryjkę? Wkładamy to do wszystkich trzech teczek czy winny jest tylko Swinarski?”. Na miejscu Autorki poszedłbym na konfrontację. Niech Anna Polony wytłumaczy, czemu nie wytoczyła procesu Stuhrowi, jeśli KS jej nigdy nie macał, albo Drewniakowi, jeśli Stuhr nic takiego nie powiedział. Proszę mi wierzyć, przed sądem taki argument ma swoja wagę.

Albo pożądany gest w kontekście intymnym albo sytuacja problematyczna w innym. Czy ta alternatywa streszcza bogate życie duchowo-emocjonalne młodego naukowca w Polsce?

Pozdrawiam, ZWP
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]