W kolejną zimę wojny Ukraińcy wciąż potrzebują naszej pomocy

Trzecia już wojenna zima zaczęła się w obwodzie donieckim gwałtownie: na przemian burze śnieżne i roztopy; w dzień nawet plus 10, w nocy sporo poniżej zera. Polne drogi, którymi jadą ewakuacyjne karetki, raz są ślizgawką, to znów topielą.
z Myrnohradu i Kramatorska
Czyta się kilka minut
Lekarz jednej z ukraińskich brygad walczących w okolicy Bachmutu ze skalpelami i nićmi chirurgicznymi, które dotarły tu w polsko-słowacko-niemieckim transporcie. 30 listopada 2023 r. / Fot. Wojciech Pięciak
Lekarz jednej z ukraińskich brygad walczących w okolicy Bachmutu ze skalpelami i nićmi chirurgicznymi, które dotarły tu w polsko-słowacko-niemieckim transporcie. 30 listopada 2023 r. / Fot. Wojciech Pięciak

Ihor chce być transparentny. Gdy przychodzą kolejne paczki z pomocą, ten 50-letni starszy sierżant i zastępca dowódcy kompanii – oddział stacjonuje w Donbasie – zbiera grupę żołnierzy, by w obecności świadków otworzyć je, stwierdzić zawartość i sprawiedliwie rozdzielić. Nie chce, by ktoś zarzucił, że faworyzuje kogoś z 60 podwładnych (na wojnę poszło ich więcej, tylu zostało). Albo gorzej: że to, co dostał, sprzedał na czarnym rynku.

Paczki przysyła mu Dom Polski, organizacja mniejszości polskiej działająca w mieście na zachodniej Ukrainie, z którego pochodzi Ihor. Pomoc przychodzi też zza granicy. Kilka lat temu Ihor pracował w Polsce i gdy w lutym 2022 r. zaczęła się inwazja, a on założył mundur, wówczas Adam, jego dawny pracodawca, organizował zbiórki i przysyłał mu dla oddziału to, co potrzebne. Pomagali też czytelnicy „Tygodnika”.

Ihor należy do podoficerów, których żołnierze mogą szanować. Spokojny, dbający. Poznałem go rok temu. Odtąd widocznie posiwiał. Gdy przyszedł rozkaz, by także jego pułk posłał pluton z javelinami, amerykańskimi granatnikami, pod Bachmut, gdzie było ciężko, z 29 ludzi wróciło dziesięciu. „Co będzie? – powtarza dziś pytanie. – Wierzę, że Jezus ma swój plan. Jesteśmy w jego rękach”. Na wojnie jedni tracą wiarę (także w ludzi), innym pozwala zachować równowagę.

– Dziękujemy, że przyjechaliście – mówi Wadim, trzydziestoparoletni pułkownik ze sztabu. Sztab prosił o stację zasilania, rodzaj dużego power banku. Stacja jest lepsza niż agregat, bo nie emituje ciepła, które może wypatrzyć rosyjski dron z kamerą termowizyjną. Przyjechaliśmy tu, by przekazać dwie i pół tony pomocy – głównie materiałów medycznych oraz 16 agregatów i stacji zasilania – dla kilkunastu szpitali polowych rozrzuconych po obwodach donieckim i zaporoskim. Podarowały to słowacka fundacja Eset, firma Eset Polska i jej szef Łukasz Wojdała, Klinika Uniwersytecka w niemieckim Akwizgranie i niemiecka firma Fuhrmann.

W trzecią wojenną zimę – ta zaczęła się tu gwałtownie: na przemian burze śnieżne i roztopy; w dzień plus 10, w nocy poniżej zera – obrońcy są zdani na pomoc może nawet bardziej niż rok temu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 50/2023

W druku ukazał się pod tytułem: W kolejną zimę wojny Ukraińcy wciąż potrzebują naszej pomocy