W duszy biskupa

Piszę w związku z zamieszczonym w tym numerze portretem arcybiskupa Głódzia. Piszę i sobie wyobrażam swoich redakcyjnych kolegów, którzy mi perswadują, że nie musimy się tłumaczyć. Rzecz jasna, nie...

Reklama

W duszy biskupa

W duszy biskupa

09.12.2019
Czyta się kilka minut
Piszę w związku z zamieszczonym w tym numerze portretem arcybiskupa Głódzia. Piszę i sobie wyobrażam swoich redakcyjnych kolegów, którzy mi perswadują, że nie musimy się tłumaczyć. Rzecz jasna, nie musimy.
Ks. Adam Boniecki. Fot. Maciej Zienkiewicz dla „Tygodnika Powszechnego”
GRAŻYNA MAKARA
J

Ja też nie chcę się tłumaczyć, ale chcę po raz któryś wyjaśnić tym wszystkim, którzy powiedzą: „jak to możliwe, w katolickim piśmie?” – dlaczego to nie tylko możliwe, ale oczywiste.

Rzeczywiście, przed pięćdziesięciu laty nie było to do pomyślenia. My, katolicy, żyliśmy w sytuacji oblężonej twierdzy, a ta nie dopuszczała ujawniania wewnętrznych podziałów i sporów, jako że najpierw divide, a dopiero potem impera. Tak więc krytycznym, a często szkalującym pisaniem o biskupach zajmowały się reżimowe pisma antyklerykalne. Katolickie nigdy. Dziś jest inaczej. Nie jesteśmy oblężoną twierdzą, nawet Watykan nie ukrywa biskupich błędów i wypaczeń. Powiedziałbym wręcz, że wprost przeciwnie – tam żadnego immunitetu dla biskupów nie ma. Nic dziwnego, że katolickie środki przekazu nie chcą być plus catholique que le pape.


CZYTAJ TAKŻE...

4145

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

nawet przekonywająco brzmią tłumaczenia x. AB o "oblężonej twierdzy" itede - tyle tylko, że zastosowanie ono mogą mieć wobec zjawisk przyziemnych, pospolitych, i jakoś mi w ogóle nie pasują do jakoby ewangelicznego, Jezusowego k o ś c i o ł a, zbudowanego ponoć na s k a l e Piotrowej - czy może się mylę? może Jezus Nazarejczyk też był cwanym g r a c z e m, p o l i t y k i e r e m, k u n k t a t o r e m?...

Zwykli wierni = ludzie świeccy nie mają tego wglądu, bezpośredniej wiedzy (które są niezbędne, by wyrobić sobie w miarę obiektywne zdanie). Błądzimy często, skazani na, bywa, nieżyczliwe przekazy innych osób. Postawa <<tajności>> przynosi więc skutek odwrotny do zamierzonego: więcej "oblężonej twierdzy" = więcej "niestworzonych" domysłów (co też tam w murach biskupich się dzieje)... Czyli receptą powinna być jawność i transparentność. No, nie do końca. Zbytnie "odkrycie kart", a mam tu na myśli zwyczajnie pokazanie raczej pewnej degrengolady, może spowodować u "ufnych wiernych" górę niepokoju i nerwowe ruchy. PS. Szacunek mam wielki do Księdza. Ale "żelazna kurtyna" skończyła się już tak dawno, że za chwilę zgubimy w pamięci to określenie. Jeśli Kościół marzy o czymś więcej niż o 2-3% niszy musi "w te pędy" obudzić się, że od 20 lat jest XXI wiek.

W sumie piękna laurka wyszła, ambitny, wykształcony, zbudował ordynariat wojskowy, postawił na nogi diecezję praską, gdańską. Pamiętamy wszak komornika w Gdańsku. Zasług co niemiara, człowiek na miarę czasów tyle, że o mentalności kaprala. Kto był w wojsku z poboru, wie o czym piszę. Taki wiejski cwaniak, który potrafił dobrze władać łokciami, zostaje dostojnikiem kościelnym i oficerem. Jak zachowują się biskupi dowiadujemy się od niedawna, jak zachowuje się szarża wojskowa dowiedziałem się podczas trwania stanu wojennego, wcielony do wojska. Tam się szybko nic nie zmienia, a mentalność jeszcze dziś taka sama. Pan biskup, generał trafił w dziesiątkę swych ambicji, wygrał los na loterii i nie zamierzał go marnować - kapral generałem. Dziś sfrustrowany, zupełnie nie rozumie krytyki pod swym adresem, jego mottem jest „walczę dla Chrystusa”, trochę mu wyszło wzorem zubożałej szlachty, ciągnącej na wyprawy krzyżowe do ziemi świętej, po drodze rabując gwałcąc i niszcząc wszystko co napotkali, zupełnie nie przeszkadzało im że droga wiodła przez chrześcijańskie terytoria. Modlitwą najlepiej zagłuszyć sumienia, jak to działa, efekty można sobie pooglądać w internecie, wpisując odpowiednia zapytanie.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]