Von Freeman: "The Improvisor"

Tych, którzy chcieliby szukać płyt Freemana pod literą “V" uprzedzę od razu, że znajdą je pod literą “F". Chicagowski saksofonista nie jest niemieckim arystokratą, już prędzej Polakiem, skoro w wietrznym mieście tytułują go “Vonski". Po prawdzie jednak pochodzi z odgrodzonej kiedyś od “białych" dzielnic chicagowskiej south-side. Oznacza to, że należy do wspólnoty Afroamerykanów, co pewnie brzmi dla niego niezrozumiale, bo jako osiemdziesięciolatek (rocznik 1922) większą część życia spędził w świecie politycznie niepoprawnym.
Czyta się kilka minut

Von Freeman to legenda Chicago, choć zarazem wielki nieobecny. Pewien rozgłos przyniosły mu dopiero późne nagrania z synem - Chico, kiedyś bezkompromisowym wyznawcą awangardy. Przez lata “Vonski" grywał w lokalnych klubach, rzadko podróżując do innych stanów. Za oceanem koncertował po raz pierwszy, gdy miał 54 lata. Wtajemniczeni jeździli specjalnie do Chicago, żeby usłyszeć jego brzmienie. A brzmienie to niezwykłe - chropawe i rzewne zarazem, łączące bluesowy (czasem po prostu knajpiany) styl Chicago z odwagą eksperymentu i przekorą. Von Freeman zdołał przez lata wchłonąć najrozmaitsze wpływy, bo grywał w hotelowych orkiestrach, u boku Charliego Parkera, Sun Ra, a wreszcie z młodymi gniewnymi z kręgu AACM. Kolejne mody czy rewolucje pozostawiały w jego stylu swój ślad, niepodzielnie dominuje w nim jednak wyraziste i niepodrabialne ja.

Najnowsza płyta pokazuje cały kunszt “Vonskiego". Tenorzysta gra na żywo dla swojej chicagowskiej publiczności, a towarzyszą mu tak zdolni muzycy jak pianista Jason Moran czy gitarzysta Mike Allemana. Kto wie, czy najlepszy na płycie nie jest jednak utwór solowy - “If I Should Lose You". Freeman powściągliwie i prostymi środkami buduje napięcie, dowodząc niezbicie, że w pełni zasługuje na miano “The Improviser". Osiąga efekt, który nazwałbym ascetycznym liryzmem. Przebojowo brzmi senno-smutna “Blue Bossa", w której swoje pięć minut ma leniwie pociągający za struny Allemana. Spore wrażenie robi też spotkanie tenorzysty z dyskretnym dekonstruktorem Moranem w “Blues for Billie".

Na płytę trzeba trochę czekać, bo oferują ją bodaj wyłącznie sklepy internetowe. Cierpliwość jednak popłaca. Także przy słuchaniu, bo “Vonski" swych opowieści nie osładza i domaga się bezwzględnej uwagi.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 36/2003