Unia zjednoczona w niemocy

Z czerwcowego przemówienia Tony Blaira w Parlamencie Europejskim niewiele zostało. Krótka chwila nadziei, że oto pojawił się unijny przywódca, który wypełni pustkę, okazała się ułudą. Nawet zagrożenie ptasią grypą nie wyrwało brytyjskiej prezydencji z nieskrywanej niechęci do przywództwa w unijnym stadzie.
Czyta się kilka minut

Nic nie zmieniło się w trudnej sytuacji unijnego budżetu, zapowiadana z hukiem refleksja nad konstytucją zmarła przy porodzie, wspólnota nadal nie ma planu na rokowania w sprawie redukcji rolnych subwencji. Kryzys wzajemnego zaufania pogłębił się, oddaliły się od siebie odmienne wizje unijnego modelu, powiększyła niezgoda co do zasad finansowania wspólnoty. Europa "socjalna" czy Europa "neoliberalna" - staje się pytaniem dla publicystów, politycy nie wiedzą bowiem, jak o tym ze sobą rozmawiać.

Inercja brytyjskiej prezydencji (włoska i kilka innych nie były lepsze) zmusza do postawienia pytania, po co w ogóle ta iluzja zarządzania Unią przez pół roku. To, co wydarzyło się na szczycie w Hampton Court pod Londynem, każe z kolei postawić pytanie o celowość spotkań, które nic nie przynoszą. O jakiej poważnej wymianie opinii może być mowa, skoro 25, a z kandydatami i kandydatami na kandydatów - 29 polityków, plus Barroso, plus Borrell, plus Solana, rozmawia ze sobą poprzez tłumaczy pięć godzin? Przynajmniej w jednym Blair okazał się być szczery - gdyby to od niego zależało, nie rozmawiałby o niczym. Musiał się spotkać, bo wypadało, ale rozmawiać chciał głównie o migdałach.

Unia potrzebuje wstrząsu. Intelektualnej rewolucji. Zamachu mądrych ludzi. Potrzebuje tego wszystkiego, bo sami politycy nie są zdolni do ochrony jej własnych interesów, a ponadto, w zależności od wyników wyborów, meldują się wciąż nowi - z nowymi pomysłami albo i z ich brakiem. W ten sposób wspólnota jest już na skraju politycznego paraliżu, a groźba rozejścia się dróg wielu jej członków staje się faktem.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 45/2005