Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Tylko pierwszy krok

Tylko pierwszy krok

26.11.2012
Czyta się kilka minut
Rabin Alon Goshen-Gottstein: Zaangażowani w dialog często obruszają się, gdy ich działalność jest redukowana wyłącznie do tolerancji „prewencyjnej”. Chcieliby innej – takiej, która znalazłaby oparcie w religii i odwoływała się do źródeł inspiracji wspólnot osób wierzących.
M

MARCIN ŻYŁA: Kiedy myśli Rabin o tolerancji, co pierwsze przychodzi na myśl?

ALON GOSHEN-GOTTSTEIN: Moją odruchową reakcją jest zakwestionowanie tego terminu. Dla nas, zajmujących się nim w praktyce, jest bardzo problematyczny. Odnosi się bowiem do najniższego możliwego poziomu relacji między ludźmi: oznacza stworzenie minimum miejsca dla Innego, oswajanie i zmniejszanie wzajemnej wrogości. Tymczasem należałoby pomyśleć o czymś więcej: o uznaniu drugiego człowieka, dowartościowaniu go, a nawet – o przyjaźni i miłości. Wszystko to są wartości wyższego rzędu. Tolerancję możemy uznać za pierwszy krok w dobrym kierunku. Znam wielu, którzy starają się zbliżyć do siebie ludzi różnych religii – mimo różnic; takie współżycie ma właśnie wymiar tolerancji.
Zajmuję się naukowo antropologią religii, która m.in. szuka odpowiedzi na pytanie, w jaki sposób, w zgodzie z teologią, możemy stworzyć miejsce dla Innego. Wzajemne dowartościowanie inspiruje i prowadzi do wspólnoty duchowej, która wykracza poza znaczenie słowa „tolerancja”.

A więc tolerancja to zaledwie przyzwolenie na istnienie Innego, którego nie da się ani narzucać, ani egzekwować?

Niczego nie da się tu narzucić. Nasze funkcjonowanie w społeczeństwach reguluje przede wszystkim ustawodawstwo świeckie. Państwo ma dużo wspólnego z tolerancją, ponieważ – przy pomocy prawa – zapobiega i przeciwdziała przemocy. Zaangażowani w dialog obruszają się, gdy ich działalność jest redukowana wyłącznie do takiej „prewencyjnej” tolerancji. Chcieliby innej – takiej, która znalazłaby oparcie w religii i odwoływała się do źródeł inspiracji wspólnot osób wierzących. Ich celem jest coś znacznie więcej niż tylko zapobieganie – pragną zmienić ludzkie postawy. Tolerancja podpowiada nam, jak postępować z innymi ludźmi w życiu codziennym. Do prawdziwych zmian potrzebna jest np. praca w edukacji.
Są tacy, którzy twierdzą, iż kategoria tolerancji zakłada istnienie relacji władzy między tymi, którzy tolerują, a tymi, którzy są tolerowani.
Właśnie dlatego powinniśmy zwracać uwagę na ludzkie intencje. Podtrzymywanie przyjaźni, zrozumienie, wzajemne uznanie, akceptacja – jest wiele postaw, którym możemy sprzyjać, a które sugeruje nam to słowo.

Posługuje się nimi Rabin podczas pracy z przedstawicielami innych wyznań w Jerozolimie?

Traktując rzecz dosłownie, nie prowadziłem jeszcze ani jednego projektu na temat tolerancji – unikam tego słowa, uważam je za zbędne. Ostatni projekt, w który zaangażował się Elijah Interfaith Institute, nazywał się „Przyjaźń przez religie”. Bo przyjaźń idzie dużo dalej.
Niestety, dialog międzyreligijny w Ziemi Świętej nie jest dziś zbyt zaawansowany. Powodem jest sytuacja polityczna, ale także ograniczone przyzwolenie na dialog ze strony niektórych wspólnot religijnych. W porównaniu z innymi krajami, w Izraelu możliwości pracy na tym polu są znacznie ograniczone.
Pojawiają się jednak nowe pomysły na współpracę – jak Światowe Centrum Tolerancji w Jerozolimie, którego otwarcie nastąpi na wiosnę przyszłego roku. Czy jest tu miejsce na taką instytucję?
Niedawno sam postawiłem sobie to samo pytanie i odpowiedziałem twierdząco. Również pracuję bowiem nad zorganizowaniem w Jerozolimie centrum międzyreligijnego. Chciałbym, aby było to miejsce, w którym będzie można wspólnie się modlić i dzielić duchowo. Jerozolima potrzebuje takich instytucji. Ciekaw więc jestem, jak będzie funkcjonowało Centrum tworzone przez Aleksandra Gudzowatego, mam nadzieję na współpracę.

W 2000 r. Jan Paweł II odwiedził Ziemię Świętą. Jak z perspektywy lat patrzy Rabin na tamtą pielgrzymkę?

Jej najważniejszym następstwem było powołanie przez naczelny rabinat Izraela i Watykan wspólnego Komitetu Stałego Dialogu, który spotyka się raz do roku. To, że regularnie ze sobą rozmawiamy, jest bardzo ważne – szkoda, że wie o tym niewielu.
Podczas wizyty Janowi Pawłowi II udało się wpłynąć na znaczną część społeczeństwa izraelskiego, a nawet, w pewien sposób, poduczyć go chrześcijaństwa. Była to pielgrzymka medialna. Ale nawet publiczne gesty, jak ten pod Ścianą Płaczu, spotkanie w Yad Vashem i transmitowane przez telewizję nabożeństwa uczyniły więcej dla przypomnienia Izrealczykom, czym jest chrześcijaństwo, niż poprzednie dwie dekady wysiłków w tym zakresie.
Niestety, w dziedzinie relacji trójstronnych, żydowsko-chrześcijańsko-muzułmańskich, trudno mówić o efektach pielgrzymki Papieża. Byłem osobiście odpowiedzialny za organizację spotkania międzyreligijnego z udziałem Jana Pawła II, które odbyło się w Instytucie Notre Dame. Podczas uroczystości doszło do zgrzytu – jeden z muzułmanów zaatakował nas ostro podczas dyskusji. Mnie pozostało załagodzić sytuację. Fakt, że spotkanie międzyreligijne nie zakończyło się sukcesem, jest symboliczny.

Co jest najważniejszym problemem w stosunkach między społecznościami w Izraelu i Autonomii Palestyńskiej?

Wskazałbym na całkowity kryzys zaufania. Społeczeństwo izraelskie jest podzielone. Aby uzdrowić sytuację, potrzebujemy wielkich liderów, zdolnych do poprowadzenia ludzi naprzód – oraz, na poziomie społecznym, zaufania między ludźmi. Dziś w Izraelu mamy kłopot z jednym i drugim. Właśnie dlatego zwracamy się w stronę modlitwy. Ona jest oznaką tego, że nie poddajemy swojej wiary. Mimo wszystko, jestem więc optymistą. Wierzę w wyjście z tego impasu, choć teraz nie potrafię powiedzieć, gdzie ono się znajduje. I jestem wdzięczny, że nie jestem Bogiem, który będzie musiał ten problem rozwiązać.

Rabin ALON GOSHEN-GOTTSTEIN, w Izraelu uznawany za jeden z największych autorytetów w dziedzinie dialogu międzyreligijnego, urodził się w 1956 r. w Anglii. Po wyjeździe do Izraela służył m.in. jako kapelan wojskowy. W 1986 r. obronił doktorat z zakresu myśli talmudycznej na uniwersytecie w Tel Awiwie; był również dyrektorem Beit Morasha College w Jerozolimie. Fundator i dyrektor Elijah Interfaith Institute (zał. w 1997 r.), międzynarodowej organizacji zajmującej się dialogiem międzyreligijnym.

Wywiad przeprowadzono przed eskalacją konfliktu w Strefie Gazy, do której doszło w połowie listopada.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]