Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Szczęście alkoholika

Szczęście alkoholika

05.03.2018
Czyta się kilka minut
Po przebudzeniu potrafiłem policzkować się, wymyślając sobie od najgorszych. A teraz mam poranną radość, że jestem trzeźwy.
IL. JOANNA RUSINEK
4

45-LETNIA URSZULA, pediatra:

Jako jedyny z rodziny miał cierpliwość wytłumaczyć mi zasady odczytywania godzin z tarczy zegarka. I nie skarcił, kiedy wyszło na jaw, że wykradałam czekoladki z pudełka schowanego na dnie jego szafy. W latach 70. to było peerelowskie „złote runo” – wujek Jędrek skombinował je spod lady, znał pół miasta, był „konikiem”, stał pod peweksem z plikiem szeleszczących dolarów w kieszeni marynarki w kratę.

Gdy miał dni trzeźwe, zakładał idealnie wyprasowaną koszulę, buty pastował, golił się, spryskiwał wodą kolońską – wzór człowieka, tylko opuchlizna na twarzy zdradzała, że coś z nim jest nie tak. W trzeźwości nadrabiał stracone dni – pastował podłogi, mył okna, trzepał dywany, gotował obiady – na nowo chciał wskrzesić świat po alkoholowym armagedonie.

Ale jak pił, to na umór – od świtu do świtu, od poniedziałku do poniedziałku, od...

35520

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zauwazylam ze Tygodnik Powszechny do KWC podchodzi "jak do jeza". Jesli wspomina o niej to raczej krytycznie zupelnie nie rozumiejac istoty tego ruchu albo wcale nie wspomina jak w powyzszym artykule. Jestem stalym czlonkiem KWC to znaczy ze nie pije alkoholu, nie kupuje, nie daje w prezencie i nie przyjmuje alkoholu w prezencie. Nie wznosze toastow "na zdrowko" i modle sie w intencji uzaleznionych. Zeby alkoholik poszedl w kierunku AA potrzebny jest cud i aby byly tego owoce tez potrzebny jest cud. O ten cud sie modle i dla tego cudu nie spozywam alkoholu. KWC rowniez bardzo pomaga osobom wspoluzaleznionym, przywraca im godnosc bo pokazuje ze przez takie wyrzeczenie moga spowodowac odmiane pijacego czlowieka. To nie jest takie proste przyjac calkowita abstynencje. Jesli powiem ze pije herbate bez cukru to nikt nie dopytuje sie dlaczego. Jesli mowie ze nie pije alkoholu to natychmiast pada pytanie i zdziwienie dlaczego. Moja odpowiedz ze nie pije bo w ten sposob wspomagam nepijacego alkoholika poniewaz taka osoba nie moze wypic nawet jednego kieliszka wiec ja solidarnie tez nie pije, budzi zdumienie ale tez jest ogromnym wsparciem dla kogos z AA a przeciez nikt nie musi sie z tym afiszowac. To nie sztuka zadac od drugiego wyrzeczenia sie alkoholu jesli samemu nie potrafi sie tego zrobic. Dlatego od prawie 10 lat jestem w KWC i nie zaluje ani jednej okazji do wypicia chocby piwa. Moze TP napisze cos o KWC. Moze.

jednak nie jestem przekonany, czy alkoholikom rzeczywiście pomaga... dla lepszego zrozumienia czym jest nałóg proszę spróbować sobie odmawiać właśnie tych rzeczy, od których Szanowna Pani jest uzależniona - choćby tylko psychicznie, nie chcę strzelać z propozycjami... czego na pewno potrzebuje narkoman alkoholowy to perspektywa celu, a zatem i sensu życia - a te już nie tak łatwo komuś podać na tacy, nie wystarczy stanąć obok niego i nie pić ✚ niepicie jest proste jak parasol - wymaga tylko przestawienia w głowie jednego pstryczka w pozycję "NIE" - problemem jest znalezienie klucza do schowka z tym pstryczkiem, a tym kluczem jest właśnie poczucie celu i sensu życia - a kto próbuje być abstynentem na siłę, bez owego "pstryk", ten będzie całe życie walczył, nieraz w S-M grupach podobnych mu biedaków w AA itepe, w tej walce się męczył, nieraz okrutnie cierpiał, poddawał się i upadał, choć także regularnie [aż do ostatniego razu...] zmartwychwstawał

też tak miałem w życiu, podobnie jak Pani, że przez dobre kilkanaście lat nie piłem wcale, odmawiałem, i ani kropli itede - doskonale jednak dzięki temu doświadczeniu wiem, że mnie to dokładnie NIC nie kosztowało, presja otoczenia była śmieszna raczej niż dokuczliwa, a zabawa, nawet wśród pijących, o wiele lepsza - tym lepsza, im pijący bywali bardziej upici...

"Jem, kiedy jestem głodny, a nie wtedy, kiedy wołają do stołu. Piję, kiedy mam pragnienie, a nie wtedy, kiedy podają orzeźwiający napój."

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]