Reklama

Ładowanie...

Świat łomocze w krzywe bramy naszych domów

13.06.2004
Czyta się kilka minut
Ali! Jesteś? - słyszę jak wołają moje imię. - Jestem, jestem - odpowiadam, krzycząc w mroźne górskie powietrze. Jest ciemno, nie widzę nawet stromo pnącej się górskiej ścieżki. Ciężki ten ładunek. Kto by pomyślał, że będę miał problem z wniesieniem na umówione miejsce trzech opon samochodowych i jednej butelki benzyny. Albo ta ścieżka stała się bardziej stroma, albo ja w Europie zmiękłem. Mówili mi kumple, żebym tam nie jechał, bo zapomnę, co to Karakorum. W dniu mojego wyjazdu nawet matka wyrokowała: Jak cię świat wciągnie kolorami i wielkością, na zawsze staniesz się dla nas obcy. Ale wróciłem. I jakbym nigdy nie wyjeżdżał - idę palić ognie w górach, bo tak każe tradycja.
W

W myślach przyznawałem matce rację. Zakładałem, że na zawsze zostanę w Hiszpanii, będę uczył się języka i pracował w restauracyjnej kuchni w Barcelonie. Tyle mogła mi zapewnić Monika. Wyjeżdżając z Doliny, zaprosiła mnie do siebie. Mówiła: teraz ty zobacz mój kraj. Chciałem być z tą kobietą. I uciec od biedy. Ojciec straszył: ona cię zgubi, znudzi się, zostawi; w Hiszpanii nie będziesz już przewodnikiem górskim, ale biednym chłopakiem, Ali.

Warto było zaryzykować. Dzisiaj jestem na miesięcznym wypoczynku w rodzinnej Hunzie, a w Hiszpanii, do której wracam za kilka dni, rozpoczynam trzeci rok szkoły językowej. Żyję między doliną a Barceloną. Pamiętam początki. Za każdym razem, kiedy Monika przedstawiała mnie komuś, pytano mnie o wszystko: Jak żyje się w społeczności, która dopiero od trzydziestu lat swobodnie może kontaktować się ze światem? Jak podróżuje się...

14091

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp roczny
199,90 zł

360 zł 160 zł taniej 
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Dostęp 10/10
10,00 zł

Przez 10 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum. 

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]