Sparaliżowany zachwytem

Czyta się kilka minut

Prawdziwe kryterium wielkości sztuki jest ostatecznie jedno - gdy podczas spotkania z nią instynktownie myślimy: "Mój Boże!". Wchodzisz do muzealnej galerii, gdzie wisi słynne płótno i przechodzi cię dreszcz. Rozbrzmiewa muzyka i nagle w twoich oczach pojawiają się nieoczekiwanie łzy. Czytasz linijkę wiersza i nie możesz kontynuować, czujesz, że po prostu musisz przeczytać ten wers jeszcze raz, tak był frapujący. Tak rozumiem ów wyznacznik wielkiej sztuki, jakim jest westchnienie - "Mój Boże!". Ta sztuka zatrzymuje Cię w miejscu. Sprawia, że twoja głowa i serce zamierają.

Lata temu, kiedy czytałem "Solaris", moją pierwszą książkę Stanisława Lema, byłem już blisko połowy, gdy zdumiało mnie to, co właśnie zdarzyło się w opowieści. Przerwałem, opuściłem książkę na kolana i uśmiechnąłem się: nie, to niemożliwe. Podniosłem książkę i jeszcze raz przeczytałem ów fragment. A jednak! Byłem tak bardzo zachwycony, zaskoczony, rozbrojony wizją i wyobraźnią pomysłu autora, że ponownie odłożyłem książkę i już tylko siedziałem - szczerząc zęby w uśmiechu jak kot z Cheshire z "Alicji w krainie czarów". Nigdy nie zapomniałem tej chwili. Byłem sparaliżowany zachwytem.

Później, gdy spotkałem Lema, opowiedziałem mu o tym doświadczeniu. Usłyszawszy moją historyjkę na wpół się uśmiechnął, na wpół skrzywił i machnął ręką, jakby unieważniając cały komplement w swój zwykły, nieco zrzędliwy sposób. Gdy znów na mnie spojrzał, pokręciłem głową: "Proszę Pana, Pan mnie nie rozumie. Przecież właśnie o to chodzi. To jest to, do czego wszyscy dążymy. Dałbym wszystko, by czytelnik mojego dzieła przeżył to samo, co ja czytając pańską »Solaris«".

Wielcy artyści umieją dokonać czegoś takiego nie jeden raz, ale czynią to wciąż od nowa. Stanisław Lem nigdy tego czynić nie przestał.

Przeł. MF

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2006

Artykuł pochodzi z dodatku Stanisław Lem (1921 - 2006)