Sny i wizje

Architekt Bielecki miał sen, w którym coś go tknęło. Powiedziało mu: „Czesław, jedź do Radzymina, popatrz na majestat mazowieckiego krajobrazu, i sporządź zwycięski projekt Bitwy Warszawskiej!”.
Czyta się kilka minut

Czesław projekt sporządził i teraz walczy o jego realizację. Podobno dyrektor Buława z Muzeum Wojska Polskiego sabotuje... z zemsty, że sam nie zdążył się przenieść do Cytadeli na stulecie przywrócenia niepodległości.

Godnie uczcić. Sto lat post factum. „Bitwa Warszawska po dziś dzień nie ma swojego pomnika. To jest rzecz zupełnie niebywała” – słusznie dwa lata temu powiedział minister Antoni Macierewicz. Rok później minister Błaszczak poinformował, że przygotował harmonogram działań prowadzących do tego, żeby w rocznicę „oddać to muzeum”.

Ale cofnijmy się do momentu, kiedy minister Macierewicz orzekł, że kości zostaną rzucone. Ministerstwo ogłasza konkurs na projekt muzeum w trybie „na wczoraj”, dziesięć dni później konkurs rozstrzygnięto. Da się? Da. Architekt Bielecki miał przeczucie, że konkurs zostanie ogłoszony, więc tak się złożyło, że jako jedyny przygotował kompletny projekt, który nieprawdopodobnym zrządzeniem losu zwyciężył. W mazowieckim krajobrazie wyrośnie solidny kopczyk, aleja Zwycięstwa, trybuny, ołtarz polowy, pole do rekonstrukcji – na bogato, na miarę całej cywilizacji zachodniej, monumentalnie, bez przetargu. Wszystko rysowało się kapitalnie (dla pracowni Bieleckiego), aż tu dyrektor Buława storpedował... „Czy stać nas na wielkość, czy stać nas na odwagę, którą wykazali 99 lat temu nasi przodkowie? Czy budując, będziemy zniżać loty w imię intryg i bezinteresownej zawiści?”. Powtarzam te gorzkie pytania za zwycięzcą konkursu, gdyż są to również moje wątpliwości. Gdzie my, Polacy, jesteśmy? Dokąd zmierzamy? Zniżamy loty czy nie zniżamy?

W tym momencie następuje zwrot akcji: architekt Czesław Bielecki znów ma sen. W owym śnie coś mu powiedziało: „Czesław, jedź na Nowogrodzką, popatrz na majestat prezesa, padnij do nóg, tylko weź makietę!”. Czesław wziął i pojechał, doszło do spotkania nad makietą: architekt, prezes oraz minister Błaszczak na dywaniku. Scena jak z Barei: maszty przestawimy bliżej siebie, alejkę skrócimy, odciskamy piętno. I happy end: prezes oczyma duszy najwyraźniej widzi muzeum na miarę tryumfu zachodniej cywilizacji, mruży oczy zachwycony majestatem mazowieckiego krajobrazu... i wspiera! Wyraża wolę, żeby na Równinie Wołomińskiej usypać w miarę monumentalny kopczyk na skalę globalnego zwycięstwa lokalnego oręża nad Sowietami. Da się? Da. Premier dorzuci środki, akurat ma. Teraz każdy tydzień na wagę złota. Zwycięstwo jest w zasięgu ręki. Już 15 sierpnia będzie można wkopać kamień węgielny z podobizną Czesława Bieleckiego – architekta, którego coś tknęło, i to niejeden raz. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 27/2019