Słownik wyrazów obcych

Temperaturze i ciśnieniu naszego życia politycznego w czasie tuż przedświątecznym zawdzięczamy niestety i to, że w orbitę zawirowań włączone zostały także sfery, które należy chronić najtroskliwiej.
Czyta się kilka minut

Roznamiętniona posłanka opozycyjna dla wzmocnienia ataku na premiera przywołała jeden z wyjątkowo ważkich cytatów błogosławionego Jana Pawła II: ten o demokracji, która „pozbawiona wartości łatwo zmienia się w zakamuflowany lub jawny totalitaryzm”. Dziś w polityce można już wszystko, zwłaszcza gdy jest obecna w kamerach i mikrofonach.

Nie miejsce tu i nie pora rozważać, czy godzi się autorytetem świętego wspierać spory i bijatyki partyjne, choćby i parlamentarne. Przytoczony cytat jest najwyższej rangi i jeśli wolno się nad tym zastanawiać, to trzeba chyba zacząć od pytania, czy obecność wartości w demokracji to obecność werbalna, polegająca na krzyku o jak największej sile i na ataku na tych, których oskarża się jako wrogów wartości, czy też jednak i przede wszystkim na urzeczywistnianiu tych wartości samemu, i to w sposób niewzruszenie wierny i czytelny. I żeby poprzestać na doświadczeniu ostatniej debaty sejmowej, 29 i 30 marca, myślę, że demokracja w dziedzinie debaty publicznej, w której starcie polega nie na wymianie argumentów, lecz na wymianie ciosów, insynuacji i obelg, a także na krzyku, żadnych wartości nie realizuje, choćby samo to słowo odmieniała bez przerwy przez wszystkie przypadki. Świat wartości ma swój słownik wyrazów, które są mu obce.

To tyle na razie. Bo idzie czas wielkanocny, a nadto ostatnio dla wielu z nas był to czas pożegnań. Dziwnie wielu bliskich odeszło jeden po drugim. Wśród nich i autor „Tygodnika”, jeden z najbliżej z Janem Pawłem II związanych uczonych z Krakowa, prof. Jerzy Janik. Kiedyś współorganizator narciarskich wypraw z „Wujkiem”, do końca zaś organizator seminariów w Castel Gandolfo, zbierających się latem, zawsze pod tym samym tytułem „Nauka – religia – dzieje”. Pierwsze pamiętne spotkanie odbywało się, jak opisali to uczestnicy, przy włączonym telewizorze ukazującym strajkującą stocznię gdańską, bo to był sierpień 1980. Kilka kolejnych opisywał potem Profesor (dla przyjaciół Jurek) w „Tygodniku”. Odszedł niespodziewanie, tak szybko, jak gaśnie zdmuchnięta świeca, i wielu z nas ma Go ciągle przed oczami. Dobrze, że Zmartwychwstanie już zaraz...

Wszystkim Czytelnikom, którzy przysłali mi życzenia wielkanocne, odwzajemniam je najserdeczniej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2012