Rzeczy prawdziwe i fantasmagorie

W dawnych dobrych czasach kierowniczka sklepu warzywno-owocowego pani Bieńkowska chwaliła się, że u niej w ogonku nigdy nie stoją po cytryny pani Januszewska i pani Żylińska, bo zawsze ma odłożone po jednym kilogramie cytryn dla każdej z nich. W owym czasie prestiż pisarza był w stosunku odwrotnie proporcjonalnym do zaopatrzenia sklepu. Im więcej towaru w sklepie, tym mniejszy prestiż pisarza. W dawnych dobrych czasach towaru się nie kupowało, tylko zdobywało. Towaru nie sprzedawało się w sklepie, tylko się towar rzucało.
Czyta się kilka minut

Apteka

Obecnie kupuje się w aptece gotowe leki. Stara apteka była miejscem tajemniczym, gdzie realizowało się recepty, które wisiały na długich cedułach przyczepionych do butelki; w kopertce były proszki.

Swego czasu przyjeżdżał z Paryża do Polski Adam Czajkowski, syn mojej przyjaciółki, i przyglądał się, jak ludzie nosili na szyi rolki papieru toaletowego, tak jak wieniec kwiatów na Hawajach. Teraz Adam Czajkowski nie przyjeżdża do Polski, bo w Polsce jest zwyczajnie, jak gdzie indziej. W tamtych czasach można było kupić z francuskiej prasy tylko komunistyczną “L’Humanité". Prasa zachodnia była chyłkiem rozdawana.

Biografia

Przyjeżdżał do Konstancina do domu ZAIKS-u jegomość, którego ten i ów pamiętał jako łódzkiego Żyda; jeździł do Niemiec jako korespondent. Mógł zostać w Niemczech, ale żona patriotka i gorliwa katoliczka chciała wrócić do Polski. On sam podawał, że jest wnukiem stryja-malarza. Matka była hrabianką czy baronówną. Cytował listy, jakie miał od stryja. Miał ich całe pliki. Wszystko to były fantazje. Opowiadał mi je na ławce w Konstancinie. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie to, że sam uwierzył w swoją wymyśloną biografię.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 02/2004