Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Rzecznik Praw Obywatelskich przeciw pomysłowi MEN

Rzecznik Praw Obywatelskich przeciw pomysłowi MEN

08.03.2018
Czyta się kilka minut
„Możliwość pełnienia przez nauczycieli religii funkcji wychowawcy może doprowadzić do umocnienia już istniejącej dominacji Kościoła Katolickiego” – czytamy w liście Adama Bodnara do minister edukacji.
Fot. Monkpress/East News.
Fot. Monkpress/East News
C

Chodzi o projekt nowelizacji rozporządzenia ws. nauczania religii. Ministerstwo edukacji chce zmienić istniejący od 1992 roku przepis, zgodnie z którym „Nauczyciel religii wchodzi w skład rady pedagogicznej (…), nie przyjmuje jednak obowiązków wychowawcy klasy”. MEN argumentuje zmianę dwojako. Po pierwsze, przez ponad dwie dekady od wejścia w życie przepisu zmieniły się szkolne realia: wśród ponad 30 tys. nauczycieli religii więcej jest dzisiaj świeckich, w dodatku część z nich naucza w szkołach również innych przedmiotów. Nie ma powodu – twierdzi resort edukacji – by byli oni jako jedyni pozbawieni możliwości pełnienia roli wychowawców.

Drugi argument podawany przez MEN to oczekiwania społeczne. Wedle resortu na potrzebę reformy „wielokrotnie wskazywali przedstawiciele kościołów i innych związków wyznaniowych (…) Kwestia ta jest także poruszana w interpelacjach poselskich oraz w zapytaniach kierowanych do Ministerstwa Edukacji Narodowej, zarówno przez dyrektorów szkół, nauczycieli religii, jak i rodziców”.

Zaniepokojenie nowelizacją wyraża jednak Rzecznik Praw Obywatelskich. W liście, który trafi dziś do MEN, Adam Bodnar pisze, że ministerstwo nie przedstawiło w uzasadnieniu noweli „kluczowych z punktu widzenia regulowanej materii rozważań dotyczących tego, jak proponowana zmiana wpłynie na poszanowanie praw i wolności uczniów nieuczęszczających na lekcje religii i na zapewnienie bezstronności światopoglądowej szkół publicznych. Nie wskazano również jakie argumenty, przemawiające za zasadnością powierzenia katechetom funkcji wychowawcy klasy, są podnoszone przez podmioty postulujące taką zmianę przepisów”.

Rzecznik podkreśla też, że możliwość nauczania religii wiąże się z wymogiem posiadania tzw. misji kanonicznej, a więc skierowania do nauczania wydanego przez władzę kościelną. „Decyzja dyrektora szkoły o powierzeniu określonych obowiązków nauczycielowi religii nigdy nie będzie miała zatem charakteru w pełni autonomicznego. Misja kanoniczna jest niejako gwarantem wierności danego katechety doktrynie kościoła”. Misja ta – uważa Adam Bodnar – może mieć wpływ na postawę katechety pełniącego rolę wychowawcy.

„Możliwość pełnienia przez nauczycieli religii funkcji wychowawcy w praktyce może doprowadzić do umocnienia już istniejącej dominacji faktycznej Kościoła Katolickiego, będącego najliczniejszym pod względem liczby wyznawców związkiem wyznaniowym w Polsce – czytamy dalej w piśmie RPO. – Religia dominująca uzyska bowiem jeszcze lepszą pozycję oficjalną w procesie edukacyjnym i zyska dodatkowo na znaczeniu w codziennym życiu społeczności szkolnej”.

Czytaj także: Przemysław Wilczyński: Kogo wychowa katecheta

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ta biskupia zachłanność, ich bezczelność w siłowym niemal opanowywaniu kolejnych obszarów polskiego państwa we mnie budzi już po prostu obrzydzenie. Mam nadzieję, że w stosownym czasie zostanie wszystko tym obleśnym hipokrytom podliczone i rozliczone. Na pocieszenie dziś - coraz więcej pustych ławek w kościołach.

ale pomysł ministerstwa, rzeczywiście, dyskusyjny. Jednak nie uważam, żeby to była biskupia zachłanność. To raczej kolejna niedźwiedzia przysługa rządzących :) Z drugiej strony można doszukać się w tym projekcie sensownego, według mnie, zamysłu wyrównania szans zarobkowych dla katechetów, którzy ustawowo pozbawieni są możliwości otrzymania dodatku za wychowawstwo. Zaproponowane rozwiązanie jest jednym z możliwych, ale argumenty RPO od razu je wykluczają :) Kto jak kto, ale MEN powinien być wyczulony na wskazane skutki swoich decyzji. Ale co ja tam wiem :) Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

Proszę Pana, nie ma lepszej - ba, nie ma innej śmiem twierdzić metody na opamiętanie icheskcelencjów jak puste kościoły, ergo pusta taca. Powtarzam to od dawna - wystarczyłyby dwie-trzy kolejne niedziele strajku generalnego owieczek, a biskupi szybko by spokornieli. Widać to doskonale w krajach, gdzie kościół od dawna już pustawe - tam nawet biskup potrafi mówić ludzkim głosem. Ten efekt mam na myśli pisząc, że puste ławki to dobra wiadomość.

a jeśli chodzi o katechetów - ja doskonale pamiętam jak biskupi zarzekali się w latach 90-tych, jeszcze przed wprowadzeniem religii do szkół, że kościół będzie te zajęcia finansował. I co? parę lat ledwie minęło i wyciągnęli ręce po miliardy z państwowej kasy. Mnie nie żal katechetów, absolutnie - uważam, że religii w ogóle nie powinno być w szkołach. Niedawno odwiedziłem moją podstawówkę - byłem naprawdę zniesmaczony ilościa krzyżyków, obrazeczków, gazetek itepe o tematyce dewocyjnej, nie nazwę jej religijną. To, że ten nieudolny, zachłanny i antychrześcijański de facto kościół polskich biskupów na tym interesie zyskuje duże pieniądze, ale systematycznie i nieubłaganie traci ludzi - to jedyna pociecha.

Katecheta to przecież gorszy sort. Najlepiej gdyby wychowawcami mogli być pederaści, lesbijki lub feministki.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]