Rytuał versus rutyna

Było, minęło, najlepiej jak najszybciej zapomnieć?
Czyta się kilka minut

Nie wierzę, że nie można sensownie zorganizować w Warszawie wielkopiątkowej Drogi krzyżowej. Niestety, co roku w Wielki Piątek jest mi smutno. Niby kiedy jak kiedy, ale właśnie w tym dniu smutno być powinno, jednak w stolicy jest mi smutno z nutką desperackiego zażenowania. Kościół w Polsce od dość długiego czasu nie jest prześladowany i często nie potrafi sobie z tą sytuacją poradzić. Kiedy w Paryżu głośniki rzężą podczas pokątnej procesji - ma to swój dyskretny "charme" męczeństwa. W Warszawie to fuszerka w stanie recydywy.

Nie wierzę, że aparatura nagłaśniająca psuje się rokrocznie właśnie tego dnia. Taki urok? Wiem, że licho nie śpi, nie wydaje mi się jednak, że mamy do czynienia z powtarzanymi mistrzowsko aktami satanicznego sabotażu. Mamy raczej do czynienia z rutyniarską bezmyślnością połączoną z lekceważeniem kilku tysięcy ludzi. Słychać pisk lub nie słychać nic. Nie wiadomo, co gorsze.

Nie wierzę, że w warszawskiej procesji problemy techniczne i organizacyjne muszą iść w parze z brakiem jakiegokolwiek pomysłu na to, jak oprawić Drogę krzyżową. Tak, Drogę krzyżową trzeba oprawić. Nie chodzi o lasery i bajery, chodzi o to, żeby wiernych wciągnąć. Wierni chcą być wciągnięci, po to przyszli, ale to, że przyszli, nie może wystarczać organizatorom. Procesja musi mieć swoją dramaturgię, dramaturgia o tak nieziemskim natężeniu musi znaleźć odpowiednią formę. Gdzie ta forma podziała się w wielkopiątkowy wieczór 2010 - pięć lat po?

Nie chcę wierzyć, że gdzieś w tyle głowy organizatorów majaczy cień myśli, że przecież ludzie i tak przyjdą przejść, w związku z czym wszystko ujdzie. Ciemny lud to kupi? Wystarczy, że kilku aktorów nieudolnie zgra się, odgrywając słowa Naszego Papieża, i warszawska Droga krzyżowa znów "się odbędzie"? Zaiste - zaprawdę: "się odbyła".

Nie wierzyłem, że aż tak popisowo uda się spartaczyć piątą rocznicę odejścia Jana Pawła II.

Jeśli "spartaczyć"’ wydaje się zbyt mocne, proszę je zastąpić jeszcze gorszym słowem: "znijaczyć".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 15/2010