Reklama

Russkij wojennyj korabl poszoł na…

Russkij wojennyj korabl poszoł na…

z blogu „17 mgnień Rosji”
16.04.2022
Czyta się kilka minut
Putin zaczynał rządy od katastrofy podwodnego okrętu „Kursk”. Co oznacza zatonięcie „Moskwy”, która ostatecznie wypełniła legendarne polecenie ukraińskiego żołnierza?
Krążownik Moskwa na Morzu Czarnym, lipiec 2013 r. / fot. VASILIY BATANOV / AFP / East News
W

W pierwszym dniu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, do Wyspy Wężowej na Morzu Czarnym podpłynęły okręty wojenne i ostrzelały znajdującą się tam ukraińską placówkę. Przez megafon władczy głos z krążownika rakietowego „Moskwa” należącego do Floty Czarnomorskiej wzywał Ukraińców do poddania. „Ja, russkij wojennyj korabl [ja, rosyjski okręt wojenny] proponuję wam złożyć broń”. Propozycję ukraiński żołnierz skwitował krótkim żołnierskim: „Russkij wojennyj korabl, idi nach*j”. Replika ta stała się światowym hitem rozpowszechnionym w setkach, jeśli nie tysiącach popularnych memów. Zdanie urosło do rangi symbolu oporu Ukrainy wobec rosyjskiej potęgi militarnej. Krzepiło waleczne ukraińskie serca. Pozwalało wierzyć, że można nie ulec monumentalnym żądaniom wielkiej armii, która mieni się niezwyciężoną.

Krążownik rakietowy „Moskwa”, okręt flagowy, czyli najważniejszy w danej formacji, był chlubą marynarki wojennej Rosji. Wprawdzie stary, bo pamiętający czasy Leonida Breżniewa, ale jary, dzięki kilku liftingom (tak w każdym razie głosiły oficjalne raporty, ostatni remont zakończył się w 2020 r., krążownik miał wtedy otrzymać nowe wyposażenie), mogący przenosić nawet głowice jądrowe. Teraz trzymał w szachu ukraińskie porty – Odessę i Mikołajów. Ukraińska obrona obawiała się, że z „Moskwy” może nastąpić desant na Odessę.

14 kwietnia z rejonu, w którym operował krążownik, nadeszły wieści wprost fantastyczne. Strona ukraińska informowała, że w nocy z 13 na 14 kwietnia dwoma pociskami manewrującymi „Neptun” trafiła „Moskwę”. Okręt stracił sterowność, został mocno uszkodzony.

Strona rosyjska najpierw zaprzeczała, potem milczała przez wiele godzin po tym komunikacie. Wreszcie jak Piekarski na mękach ministerstwo obrony Rosji wydukało, że owszem, „Moskwa” jest uszkodzona, ale na skutek pożaru, który powstał przez niedopatrzenie załogi. Pożaru nie udało się opanować, doprowadził on do eksplozji znajdujących się na okręcie ładunków. Ani słowa o „Neptunach”. Po kolejnych godzinach męczarni rosyjski resort obrony wycedził przez zęby, że krążownik podczas holowania do portu w Sewastopolu „w warunkach silnego sztormu” poszedł na dno.

Jednym słowem, russkij wojennyj korabl wypełnił polecenie ukraińskiego żołnierza z 24 lutego. Spełniło się. Zgodnie z przeznaczeniem, russkij wojennyj korabl poszoł nach*j.


CZYTAJ TAKŻE: Atak na Ukrainę - serwis specjalny >>


Media społecznościowe wybuchły feerią nowych memów, radosnych komentarzy i nadziei, że to zwiastun przełomu. Przypominano narzucające się zestawienie: Putin zaczynał rządy od katastrofy podwodnego okrętu „Kursk”, a teraz zatonięcie „Moskwy” niech będzie zapowiedzią schyłku itd.

Jak zwykle podczas wypadków ze sprzętem wojskowym strona rosyjska myli tropy, zmienia wersje, nie dopowiada, unika jasności. Tajne przez poufne łamane przez specjalnego znaczenia. AFP poinformowało, że 15 kwietnia zostały zaatakowane znajdujące się pod Kijowem zakłady produkujące pociski „Neptun”. Zemsta? Dość wyrafinowana, skoro rosyjskie ministerstwo obrony nie zauważyło uderzenia „Neptunami” w „Moskwę”, a obecnie kieruje rakiety akurat na te zakłady. To nie pierwsza, i nie ostatnia zagadka związana z casusem „Moskwy”.

Niejasne pozostają okoliczności uratowania (bądź nie) załogi krążownika. Okręt mógł zabrać na pokład załogę liczącą do 510 osób. Rosyjskie ministerstwo obrony twierdzi, że marynarze zostali uratowani przez inne rosyjskie jednostki, znajdujące się w pobliżu. Potwierdzenia jednak brak. Nie ma nic o ewentualnych ofiarach pożaru i wybuchów. Wybuchów przecież tak silnych, że uszkodziły wielki korpus okrętu. Agencja TASS poinformowała, że część załogi została ewakuowana, gdy wybuchł pożar. A co z drugą częścią, która pozostała?


Czytaj także: CZY UKRAIŃCY MOGĄ WYGRAĆ Z ROSJĄ? Peter Caddick-Adams, historyk wojskowości, były oficer brytyjskiej armii: Putin stosuje nazistowskie metody, kopiuje nazistów >>


W czasie, gdy rozgrywały się tragiczne wydarzenia związane z katastrofą „Kurska” w sierpniu 2001 roku, prezydent Putin przebywał na urlopie nad Morzem Czarnym. Przez pierwsze dni w ogóle się nie pojawiał w mediach. Gdy już podano do wiadomości, że okręt zatonął, a wszyscy członkowie załogi zginęli, zdobył się na odważny gest: pojechał do Widiajewa, gdzie mieszkały rodziny marynarzy. Uczcił ich pamięć i spotkał się ze zrozpaczonymi wdowami, które nie dały sobie wmówić, że oficjalna wersja jest prawdziwa, krzyczały i pomstowały. Teraz rzecznik Putina oznajmił, że prezydent nie planuje wizyty w Sewastopolu, aby na miejscu pokierować wyjaśnianiem okoliczności katastrofy „Moskwy”.

Tekst pochodzi z blogu Anny Łabuszewskiej „17 mgnień Rosji” >>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]