Québec: ku niepodległości?

Uchwalenie w minionym tygodniu przez kanadyjską Izbę Gmin stwierdzenia, że "Québécois tworzą naród w łonie zjednoczonej Kanady", otwiera puszkę Pandory. Bo kto miałby tworzyć ten nowy naród? W wersji angielskiej wniosku nie użyto anglojęzycznego zwrotu "Quebeckers", ale francuskiego "Québécois". W kraju, gdzie napięcie i rywalizacja na płaszczyźnie językowej wciąż trwa, nie jest to bez znaczenia. Wypowiedzi polityków z Québecu nie zostawiają wątpliwości: członkami nowego narodu nie są ani wszyscy francuskojęzyczni Kanadyjczycy (ci bowiem mieszkają na całym terytorium kraju), ani też wszyscy mieszkańcy prowincji. Czy starczy więc mieszkać w Québecu i mówić po francusku? Też nie. Jedynie potomkowie pierwszych osadników, którzy przybyli tu z Francji w XVI i XVII w.,są - jak się mówi w Montrealu - Québécois "de souche et de source", z pnia i źródła. Ale co z dawną migracją europejską i z tzw. néo-Québécois, którzy przybyli tu w ostatnich dziesiątkach lat z dawnych kolonii francuskich oraz z Azji i Ameryki Południowej? To ważne pytania w kraju, gdzie gubernatorem generalnym, czyli przedstawicielem królowej, została czarna emigrantka z Haiti.
Czyta się kilka minut

Uchwała parlamentu rozpoczyna nowy etap w dyskusji o koncepcji narodowej tożsamości Québécois. I to jej najpoważniejszy skutek. Nie niesie ona bowiem żadnych konsekwencji formalnych i prawnych. Jednocześnie stwierdzenie to daje separatystom asumpt do podnoszenia kwestii praw narodowych, w tym niepodległości i samostanowienia. Droga do suwerenności pozostaje jednak daleka. Deputowani Québecu bardzo by chcieli, by wspomniany wniosek brzmiał przynajmniej tak: "Québécois tworzą naród w łonie jeszcze zjednoczonej Kanady". Odpowiedzią na te pragnienia była wypowiedź premiera Stephena Harpera: "Czy Québécois tworzą naród w łonie zjednoczonej Kanady? Odpowiedź brzmi: tak. Czy Québécois tworzą naród niepodległy (indépendante) od Kanady? Odpowiedź brzmi: nie. I zawsze będzie brzmieć: nie". Jak na razie wszyscy odtrąbili zwycięstwo: federaliści, bo wciąż się mówi o zjednoczonej Kanadzie, i separatyści, bo po raz pierwszy uznano prawo do istnienia odrębnego narodu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2006