Dostawcy prądu w Polsce to w większości firmy kontrolowane przez Skarb Państwa. Podwyżki są nie do uniknięcia, głównie ze względu na wzrost cen certyfikatów emisji CO2, które muszą kupować elektrownie. Część z nich musi też wymienić przestarzałe bloki energetyczne. Aby wystarczyło pieniędzy na jedno i drugie, ceny prądu muszą wzrosnąć o co najmniej 15 proc. – co w roku wyborczym będzie problemem dla rządu, który zatwierdza cenniki dostawców poprzez podległy mu Urząd Regulacji Energetyki.
Koszt rekompensat sięgnie ok. 4-6 mld zł rocznie. Pieniądze w budżecie zapewne się znajdą, w ostateczności rząd pożyczy nieco więcej. Czy będzie to pomoc publiczna, na którą zgodnie z unijnymi przepisami musiałaby się zgodzić Bruksela?
Formalnie – nie. I o to chodzi. ©℗
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.



















