Problem jest, ale inny

Po trzech latach ciszy sprawa rzekomych więzień CIA w Polsce znowu nabrała rozgłosu. Jedynym tego powodem jest znajdująca się w posiadaniu prokuratury notatka, według której w Polsce istniał ponoć za przyzwoleniem polskich władz ośrodek CIA. Jaki był cel tej instytucji - szkolenie agentów? przetrzymywanie i/lub torturowanie osób zaangażowanych w działalność terrorystyczną? - tego nadal nie wiemy. Żadne nowe fakty nie ujrzały bowiem światła dziennego. Śledztwa Rady Europy i Parlamentu Europejskiego też zakończyły się niczym.
Czyta się kilka minut

Załóżmy, że Amerykanie posuwali się do działań sprzecznych z naszym prawem, a ówczesny rząd i/lub prezydent o tym wiedzieli. Odpowiedzialność decydentów sprowadza się wtedy do przyzwolenia na działania nielegalne, a nie do udziału w nich. Dowodziłoby to jedynie natury relacji Polski i USA, którą w owym okresie charakteryzowała polska uległość i amerykański instrumentalizm.

Z punktu widzenia interesów bezpieczeństwa państwa problemu po prostu nie ma. Tajna współpraca służb państw sprzymierzonych jest rzeczą oczywistą. Podobnie jak to, że w skrajnych sytuacjach służby te posuwają się niekiedy do działań naruszających prawa człowieka, o których opinia publiczna państw demokratycznych woli nie wiedzieć, mimo że żąda od władz ochrony. Ale czy tak nie działają też europejskie i amerykańskie oddziały w Iraku i Afganistanie? Czy przetrzymywanie więźniów bez zgody sądu jest mniej humanitarne niż zabicie ich na froncie walki z terroryzmem? Po Abu Ghraib zaufanie do postępowania władz amerykańskich jest bardzo małe. Szukając prawdy, nie bierzmy jednak na siebie cudzych win. A jeżeli mamy moralny dyskomfort z zaangażowaniem w wojnie z terroryzmem, to zamiast oburzać się i plotkować o tym, co i kto wiedział, lecz nie powiedział, dyskutujmy o powinnościach i granicach działania instytucji państwa w sytuacji zagrożenia życia obywateli. Ale czy kogoś taka dyskusja w ogóle interesuje?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2008