Reklama

Powody do mruczenia

Powody do mruczenia

28.12.2019
Czyta się kilka minut
Jesteśmy bardzo zadowoleni. Decyzja, by się w młodości nie kształcić, by nie podejmować mozołu trudnych studiów na solidnych kierunkach i w znakomitych uniwersytetach, wreszcie owocuje.
O

Oto dzięki nieuctwu jesteśmy dziś niejako poza zainteresowaniem władzy. Jedyną naszą wadą, z punktu widzenia tych rządów, jest pożałowania godna skłonność do lektury, bo przecież wzorowy obywatel nie czyta niczego i jest z tego słusznie dumny. Duma ta bierze się z heroicznie podjętej życiowej walki o pustość własnej głowy, co należy dopisać do zestawu polskich cnót heroicznych. No więc walczymy z tą elitarną skłonnością, jaką jest czytanie, i obiecujemy rządowi i partii, że w nadchodzącym roku postaramy się nie czytać. Obiecujemy takoż solennie, że mimo zażartej walki o próżność łba naszego, postaramy się mieć zawsze gotowe, skrajnie idiotyczne opinie na każdy temat. Od ocieplenia klimatu po kulturę, z literaturą włącznie. Mamy nadzieję, że spełniamy tym samym oczekiwania władz, zarówno lokalnych, jak i ogólnopolskich, oraz znachorstwa polskiego takoż tu, jak i na wychodźtwie.

...
3849

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

No to ten dobry nastrój Autora mi się niestety nie udziela. Studia kończyłam co prawda już dawno, na szczęście nie było to ani prawo (czy lewo), ekonomia czy medycyna, ale czasu nie cofnę, co się stało to się stało i nie odstanie.... To co teraz robić, żeby tego aresztu uniknąć - zjeść ten dyplom czy co???

Przykra sprawa. nie ma Szanowna Pani szans na stanowisko ministra. No chyba że sprawiedliwości, może. I wtedy będzie Pani mogła ten motłoch wykształciuchów z tytułami profesorskimi ustawiać.

E, tak łatwo się nie dadzą. Jeszcze jaką Komisję Wenecką prywatnie sprowadzą i na człowieka napuszczą....

Też się zastanawiam, dlaczego popełniłam w młodości grzech nauki...A taki by człowiek był szczęśliwy bez tych wszystkich dylematów, czy przemyśleń. Radowałby się człek prostym przekazem do ciemnego ludu, a tu nałóg czytania człeka zżera i sam chce wszystko rozumem ogarnąć.. Ech, ciężkie życie wykształciucha!

Jeśli pani Małgorzata - co niestety jest prawdopodobne - polegnie w boju o prezydenturę to będzie mogła powiedzieć: "...no bo ja za bardzo inteligentna i wykształcona jestem dla tego motłochu co nam demokrację ukradł..."

No i proszę bardzo, nareszcie jakiś konkret. To nie jest wiekopomne odkrycie, że z wykształciucha pożytku niewiele, od czasu do czasu ktoś dzieli się z ogółem takim odkryciem. Kościół od zarania wiedział, że powszechna edukacja to nic dobrego. Bismarck, który wymyślił sposób i formę kształcenia plebsu, też o tym wiedział. Potrzebował taniego robotnika i karnego żołnierza, a umiejętność czytania i pisania stawała się nieodłącznym tego elementem, w dobie industrializacji. Ten wymyślony za jego czasów model działa do dziś. Mój czas szkolnej przygody przypada na 70 - 80 lata ubiegłego wieku. Bardzo skutecznie zniechęcano nas do czytelnictwa, za sprawą obowiązkowych lektur. Na wspomnienie tej katorgi żal dupę ściska, tym bardziej, że teraz dzieci się tak samo tresuje, Ten romantyzm z „Dziadami”… na maturach to porażka. Chodzenie do szkoły bardziej szkodzi niż pomaga w samodzielnym myśleniu. Czytaniu nie szkodzi dawanie w palnik, jedno z drugim nie ma nic wspólnego. Są ludzie, którym się chce i tacy, którym to wisi. Proszę wybaczyć, ale to nie robotnicza, prostacka brać gnoi szacownych uczonych prawników, lekarzy, sędziów czy nauczycieli. Gnoją ich koledzy po fachu w ramach konkurencji, ten klimat tworzą niestety ich współbracia szkoleni w piśmie, gawiedź tylko się przygląda z aprobatą. Skąd ta aprobata? Dostajemy ni stąd ni zowąd pismo z sądu, albo innej szacownej instytucji, czytamy raz, drugi, trzeci i nic z niego nie pojmujemy, tak filutnie i uczenie napisane. Udajemy się do wzywającej nas instytucji, by języka zasięgnąć, ale tylko pogłębiają tam nas w naszej niewiedzy. Potem do adwokata po poradę, kilka stówek z głowy i dalej zamęt w głowie. A gdy nam dobrze portfel wytrzepią, okazuje się, że nie było sprawy. My wycyckani przez uczonych w piśmie, by uzupełnić ubytki w kasie, do roboty brać się musimy i lektura wzniosła nam nie w głowie. Z liczeniem i ekonomią jest u nas lepiej, niż to sobie Pan wyobraża i to nie za sprawą fakultetów. Doskonale wiemy, że gdy dorobimy się czegokolwiek, władza zaraz do tego rękę wyciągnie i to nie jest bynajmniej cecha tej obecnej. Jak pamięcią sięgam każda tak miała i doprawdy nie widzę na horyzoncie żadnej opcji politycznej, która w programie głosi szacunek do własności prywatnej, jej nienaruszalność, zwrocie właścicielom mienia zagrabionego na mocy stanowionego koniunkturalnie prawa, bez względy na orientacje, narodowość i takie tam. Więcej powiem, taki murarz, czy szambo-nurek, bardziej świadomy jest namacalności jak go dymają, od namiętnego czytelnika, uciekającego w świat ułudy wyprodukowanej w głowach żądnych sławy i pieniędzy autorów powieści, ksiąg o lotach wyższych i niskich. Im to pisanie musi zapewnić chleb powszedni, więc piszą pod zapotrzebowanie, a to kreowane jest przez cwane głowy tego świata.

" gawiedź tylko się przygląda z aprobatą. " Żeby to takie proste było, że się tylko przygląda. Ona krzyżykiem na kartce wyborczej decyduje, która grupa dziś wyżej, a która na bok. W nadziei na obiecane korzyści za ten krzyżyk we właściwej kratce. I bez psucia sobie głowy szczegółami elitarnej nawalanki. Co znaczy "dawanie w palnik"?

Za moich młodzieńczych lat „dawano w palnik” aż film się urywał. To była jedna z nielicznych i bardzo powszechna rozrywka tamtego czasu. Oparta głównie na alkoholu kiepskiej jakości, za zagrychę służył papieros marki „Sport” Podczas takiej towarzyskiej biesiady, opowiadano o wyczynach, podbojach i minionych libacjach. Większość z opowieści wyssana była z palca, ale nikt tego nie prostował, Politycznych tematów unikano, nigdy nie było wiadomo, czy ktoś nie doniesie. Co do właściwego miejsca dla krzyżyka na kartce wyborczej, za mojej młodości było prościej - fakt. Ale jeśli się Pani wydaje, że dziś ten krzyżyk coś zmienia, to gratuluję wiary w lepszą przyszłość. Nasz udział w tym całym cyrku i to bez względu na to gdzie postawimy krzyżyk, ma legitymizować władzę, którą podsunięto nam pod nos wedle pryncypiów, na które nie mamy żadnego wpływu. Dawanie w palnik na jakiś czas wyszło z mody, ale statystyki powiadają, że wraca i to z większą mocą. Jakość wódki niewątpliwie jest lepsza, jako tło zacisznych domowych libacji, piosenki Martyniuka i jemu podobnych, dobrze się sprawdzają. Bo kto się tam rozezna co czarne, a co białe. Jeśli komuś się wydaje, że wie więcej, bo dużo czyta, to pogratulować samopoczucia, o ile tym czytaniem sobie go nie psuje.

W czasach, które Pan wspomina rządy sprawowała "klasa robotnicza". Jaka klasa, według Szanownego, rządzi obecnie? Czy w ogóle, tę GTW (dla przypomnienia: Grupa Trzymająca Władzę)można nazwać klasą. Oczywiście bezdyskusyjny jest brak klasy u tych osób.

Czy GTW można nazwać klasą? Raczej jest to zbiór osób o specyficznych cechach osobowościowych. Być może są one w jakiś sposób dziedziczone, ale gdyby w jakiś sposób określić przekrój społeczeństwa z podziałem na klasy, to ilość osób o tych szczególnych predyspozycjach, zdecydowanie największy byłby wśród inteligencji. Za moich młodzieńczych lat, obowiązywał system zwany „centralizmem demokratycznym”. Polegał on w skrócie na tym, że rządziła centrala, która w ramach wymiany kadr weryfikowała personel, kandydatów i wysyłała je w „teren” do jednomyślnego zatwierdzenia. Otóż obserwując naszą dzisiejszą scenę polityczna, śmiem twierdzić, że nic się nie zmieniło - patrz listy kandydatów do …. W ten oto genialny sposób to nie nasz krzyżyk na karcie wyborczej decyduje, ale to kogo namaścił prezes, o ironio, podobnie jak wtedy wygrywa ten kto wyżej na liście. Czy tacy ludzie mogą mieć klasę, śmiem twierdzić, że trudno pogodzić własne JA z trzymaniem palca w wiadomym miejscu prezesowi.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]