Polski hydraulik: klient nasz pan

Za trzy lata kraje Unii Europejskiej będą zjednoczone, i to nie byle jak i nie byle gdzie, ale na rynku usług. Za trzy lata dopiero, ponieważ uchwalona ostatecznie przez Parlament Europejski tzw. dyrektywa usługowa wejdzie w życie w 2010 r. Do tego czasu kraje członkowskie i firmy w nich działające muszą się z jej przepisami zaprzyjaźnić, poznać je i wyciągnąć z nich wnioski. Bowiem kiedy wejdzie już ona w życie, unijny rynek wyglądać będzie zupełnie inaczej niż dziś.
Czyta się kilka minut

Prace nad dyrektywą, która rozszerza zakres konkurencji i zachęca do odwagi na rynku usług, trwały trzy lata. Jej pierwotny kształt przypominał "wolną amerykankę" - właściwie wszystko byłoby wolno - więc spotkał się z ostrą krytyką zwolenników regulacji nie tyle rynkowych, co socjalnych. Poszło o tzw. zasadę kraju pochodzenia, która mówiła, że firma np. z Polski może oferować w Niemczech lub Hiszpanii usługi na warunkach polskich. To znaczy: dużo taniej. Zasada ta nie likwidowała oczywiście wymogów jakości, te musiałyby być zachowane, tylko redukowała koszty - skoro polska firma buduje tanio w Polsce, może budować tanio i w Belgii. Czy można się dziwić, że nad niemieckimi czy francuskimi związkowcami pojawiło się widmo bezrobocia? Protesty i interwencje skutecznie wyrugowały więc z dyrektywy pomysł kraju pochodzenia.

Ale i tak dyrektywa zmieni usługi w Unii. Ważne jest bowiem, jakie ograniczenia znosi. A znosi wiele. Wymóg obywatelstwa, przynależności do organizacji branżowych, znajomości języka obcego. Wystarczą dokumenty i świadectwa z własnego kraju. Nie trzeba będzie zdawać nowych egzaminów umiejętności w kraju, gdzie oferuje się usługę. Państwa członkowskie nie będą mogły wprowadzać przepisów dyskryminujących firmy z innych państw członkowskich. Formalności z podjęciem pracy mają być minimalne i załatwiane w jednym okienku: elektronicznym.

70 proc. dochodu wytwarzanego w Unii pochodzi dziś z sektora usług. To olbrzymi rynek, także pracy. Nic go tak nie ożywi jak swoboda świadczenia usług. Trzeba pamiętać tylko o dwóch rzeczach: polska firma wykonująca usługi za granicą będzie musiała opłacić swoich polskich pracowników według miejscowych stawek. I że zasada wolności usług działa w obie strony: także drzwi do Polski będą stać otworem dla innych.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 48/2006