Reklama

Polityka zobaczyła dno

Polityka zobaczyła dno

18.02.2020
Czyta się kilka minut
Nasz emocjonalny polityczny dyskurs – który dla skrótu można byłoby nazwać „pyskursem” – wciągnął swych uczestników w zaawansowany „szczujoholizm”.
Joanna Lichocka podczas posiedzenia Sejmu, 13 luty 2020 r./ FOT. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER
J

Jedna z najsłynniejszych książek o leczeniu alkoholików pióra Vernona Johnsona nosi tytuł „Od jutra nie piję”. Pozwala ona uchwycić jeden z kluczowych problemów uzależnienia: fałszywe przekonanie, że panuje się nad nałogiem. Tymczasem nasz emocjonalny polityczny dyskurs – który dla skrótu można byłoby nazwać „pyskursem” – wciągnął swych uczestników w zaawansowany „szczujoholizm”. Nie ma dla niego lepszego zobrazowania niż gest posłanki Lichockiej, sprawozdawczyni uchwały potępiającej nienawiść i agresję w życiu publicznym. Wymowę gestu wzmocniło jej tłumaczenie, że nic złego nie zrobiła. Nawet komentatorzy portalu wPolityce nie biorą na poważnie jej wyjaśnień – choć ich zdaniem problem z gestem jest tylko taki, że może zaszkodzić własnemu obozowi, a sam gest w ich opinii i tak jest niczym wobec występków opozycji. Sama posłanka widzi w tym manipulację „przemysłu pogardy”. Brzmi jak standardowe usprawiedliwienie alkoholika: „i jak tu nie pić?”.

Od pięciu lat część polityków obozu władzy raz za razem mówi, że jeszcze chwila i wszystko się uspokoi. Jeszcze tylko ta jedna sprawa i już będą do rany przyłóż. Tak jakby mówili: od jutra nie szczuję… Widać jednak, że siła zbiorowego nałogu jest większa. Żeby chcieć zeń wyjść, trzeba pewnie uderzyć o dno. Może to właśnie ten moment? Abstynencję od „pyskursu” jest sens zacząć od zaraz, nie od jutra. Dotyczy to także opozycji, która okrzyki przeciw Dudzie w Pucku mogłaby postrzegać tak samo, jak niegdysiejsze gwizdy na Powązkach. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Socjolog, publicysta, komentator polityczny, bloger („Zygzaki władzy”). Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Pracuje na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Trzeba pewnie uderzyć w dno - pięknie powiedziane. Żona ogląda teraz na Netflixsie „Crown”, wiecie jak to jest, obejrzało by się Wiedźmina, ale za brutalny i w ogóle nie wiadomo o co chodzi. Słucham więc tych dialogów „angielskich”, aż czasami się na wymioty zbiera. Nam wytłuczono szlachetnie urodzonych, a inspiracje trzeba skądś czerpać. Bratanica się żali ciotce, wiesz co mi odpowiedział Staś gdy kazałam mu się zbierać na próbę przedstawienia w przedszkolu - na żadną próbę k…a nie idę. Szczyl ma cztery lata i już wie czego chce i jak to osiągnąć. Ten jakże soczysty i dosadny język przekłada się nie tylko na polityków, jest obecny w relacjach między nami rodakami, odzwierciedla nasz stosunek do siebie, do poszanowania prawa, społecznej przestrzeni i dobra wspólnego. Jego namacalnym przykładem jest choćby wyrzucanie smiecia wszelakiego do lasu, wandalizmem, chamstwem, niechlujstwem. Ja przepraszam bardzo, ale jakim cudem nasi wybrańcy mieliby być inni niż my wszyscy. Pewnie, że zdarzają się indywidua szlachetne, wielkiego serca i umysłu, niestety na koryto parcia nie mają, a i z racji swego niedostosowania, szans na zaprezentowanie swych walorów nie mają. Jest jeszcze jeden szczegół. Przyjęło się uznawać ludzi utytułowanych za inteligentnych, niestety nie zawsze to idzie w parze.

Od jakiegoś czasu Pan dr Flis tak pięknie diagnozuje brak taktu opozycji.Szkoda, że nie diagnozuje łamania fundamentalnych zasad demokracji u tzw. większości sejmowej. 40% przy 60% frekwencji, to 24% wyborców. Nie jest to większość konstytucyjna. Upoważnia do rządzenia, ale nie upoważnia do zmiany konstytucji, a już tym bardziej do jej łamania. Szkoda, że dr UJ, o tym nie pamięta, i niestety nie tylko ON. Trudno. Konsekwencje będą identyczne z tymi, które miały swój początek w roku 1780, a kulminację w 1792. Powodzenia.

Należę do tzw. pokolenia 1968, w dodatku kończyłam historie na UW i wielu prominentnych dziś polityków, to moi koledzy. Niektórzy już nie zyja, jak prof. Stefan Meller, wykładowca na UW, minister spraw zagranicznych i ambasador RP w Paryzu. Pamietam nas - niegdyś młodych i gniewnych, jak klęlismy okrutnie i pili wódke w musztardówkach na towarzyskich spotkaniach. Chamstwo? Nie do końca. Po rozejściu się do swoich codziennych obowiazkow, które miały miejsce na uczelniach, redakcjach, instytucjach kulturalnych, wracaliśmy do swojego normalnego i nie wykreowanego image,u, czyli zmienialiśmy się w dżentelmenów i ladiesy. Szczególnie były te metamorfozy uderzające u profesora UW i ambasadora RP w Paryżu, u którego najelegantszy Francuz mógłby się uczyc manier, a który prywatnie potrafił tak powiedzieć, ze taki poseł Tarczynski to małe piwo. Czy to jest usprawiedliwienie tego prymitywnego chamstwa, które zalewa dziś przestrzen publiczną? Nie. Ponieważ nasz "proletariacki" jezyk był błazeńskim kostiumem i przedrzeźnianiem "przodującej siły narodu". Dziś "przodujaca siła narodu", czyli Ciemny Lud wtargnął na salony i po prostu jest SOBĄ.

Gesty przeszły już an poziom instytucji państwa jak NIK, CBA, MS i Prokuratura ... tylko co będzie dalej?

Dalej, już mamy. Okładanie się chłopców na górze w stylu mafijnym, albo w stylu wojny gangów. Tyle, ze na oczach społeczeństwa. Czego mu gratuluję, samo sobie wybrało.

P. Lichocka przynajmniej szczerze pokazała jaki ma stosunek do opozycji czyniąc gest chamski i gruncie rzeczy infantylny. O wiele bardziej bezczelne i obraźliwe są wystąpienia tych polityków, którzy kłamią w żywe oczy z cynicznym uśmieszkiem pewności, że żadna kara ich za te kłamstwa nie spotka, bo przecież mają władzę i środki aby ogłupiać masy.

nie wiem skąd Autor wziął tezę jakoby największym problemem alkoholika było jego przekonanie o panowaniu nad piciem, pewnie z lipnych broszurek antyalkoholowych - ale to na marginesie, zaś co do meritum czyli zdziczenia obyczajów przedśmiertnych, to bez wątpienia kaczyści nurzają się w nim z lubością o niebo większą niż biedny alkoholik w swej udręce, oni jedynie przyjemność i satysfakcję czerpią z tego procederu, kac ich nawet po klęsce politycznej nie dotknie - wręcz przeciwnie, jestem przekonany że z jeszcze większym impetem i już całkowicie bez hamulców ruszą do chamowatego ataku

Lichocka nie dorasta Gajewskiej do pięt.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]