Reklama

Polemika. Rogi zająca i futro żółwia

Polemika. Rogi zająca i futro żółwia

15.08.2015
Czyta się kilka minut
Zen nie jest neutralny religijnie. Filozofia, której zazwyczaj jest wierny, nie dopuszcza chrześcijańskich koncepcji.
Fot. Boston Globe / GETTY IMAGES
C

Czy można być katolickim księdzem i mistrzem zen? Kilka opublikowanych ostatnio w „Tygodniku Powszechnym” tekstów – wywiady z księżmi Robertem Kennedym („TP” 45/2014) i Hansem Waldenfelsem („TP” 20/15) oraz artykuł Rubena Habito („TP” 26/15), byłego jezuity – najwyraźniej twierdząco odpowiada na powyższe pytanie, pozostawiając czytelnika w przekonaniu, iż buddyzm zen jest neutralną i użyteczną dla chrześcijan praktyką duchową. Ich lektura budzi we mnie niezgodę. Taki „ksiądz zen” jest „zającem z rogami i żółwiem z futrem” – aby użyć metafory, jaką nauczyciele zen posługiwali się na określenie przywiązania do czegoś, co nie istnieje.

Zanim objaśnię, na czym...

9310

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

I ja sądzę, że jednak buddyzm i chrześcijaństwo to dwie drogi do tego samego celu tylko na inny sposób. Czy jedno musi być do drugiego podobne, czy muszą być punkty styczne, części wspólne ? Nie. Czy to co dla mnie nielogiczne (nieznane) znaczy gorsze, nieprawdziwe, naciągane ? Nie. Zatem raduje się, że możemy się pięknie różnić. Niekoniecznie trzeba dążyć by łączyć te systemy w jakiś uniwersalny mix.Wystarczy by każdy trwał w swej duchowości kontemplujac to, co nas przerasta.

Dawno nie czytałem tak jasnego i jednocześnie kompetentnego przedstawienia istoty buddyzmu, jak w artykule doktora Kanerta. Odpowiedź redaktorów TP (Palec i księżyc) wyraża troskę, aby chrześcijański ekskluzywizm nie prowokował pogardy i wrogości wobec buddyzmu (i innych religii). Plus dowodzenie wartości niektórych praktyk i symboli religijnych spoza chrześcijaństwa dla jego wyznawców. Niestety, wydaje mi się, że kosztem CELU, który głosi i do którego ma prowadzić chrześcijaństwo. Jasne sformułowanie tego CELU jest moim zdaniem niezbędne, aby zrozumieć zasadniczą różnicę pomiędzy buddyzmem a chrześcijaństwem; różnicę tę dr Kanert próbuje ukazać pisząc o CELU, który głosi i do którego ma prowadzić buddyzm. Ostatecznym CELEM chrześcijaństwa nie jest rozwój duchowy człowieka, udoskonalenie moralne, odkrycie wyzwalającej prawdy, naprawa świata, itp. ale więź grzesznego człowieka z Bogiem przez zbawcze dzieło Jezusa Chrystusa. Chrześcijaństwo i buddyzm naprawdę mają dwie różne "góry". A prawo i szacunek dla istnienia innych "gór" powinno dla chrześcijan wypływać z naśladowania Jezusa, a nie z rezygnacji z Jego wyjątkowości i prawa wyłączności na określenie CELU i DROGI do niego prowadzącej (Ewangelia wg św. Jana 14,6; Dzieje Apostolskie 4,12).

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]