Reklama

Pokojowy Nobel dla niezależnych mediów

Pokojowy Nobel dla niezależnych mediów

w cyklu ROSYJSKA RULETKA
08.10.2021
Czyta się kilka minut
„Uważam, że to nagroda dla Anny Politkowskiej, Jurija Szczekoczichina, Igora Domnikowa – moich ukochanych przyjaciół i kolegów, którzy zginęli na posterunku” – powiedział Dmitrij Muratow po otrzymaniu wiadomości z Oslo.
Dmitrij Muratow, Moskwa, 8 października 2021r. / FOT. Alexander Zemlianichenko AP/Associated Press/East News
L

Laureatami tegorocznej Pokojowej Nagrody Nobla zostali dziennikarze – filipińska reporterka śledcza Maria Ressa i współzałożyciel, redaktor naczelny rosyjskiej opozycyjnej „Nowej Gazety” Dmitrij Muratow. To ważny sygnał wsparcia dla wyciszanych i spychanych w niebyt ostatnich wolnych mediów w Rosji, na Filipinach i wszędzie na świecie.

Na noblowskiej giełdzie jeszcze dziś rano wymieniano inne nazwiska kandydatów: mówiono o Swiatłanie Cichanouskiej, liderce białoruskiej opozycji na emigracji, oraz Aleksieju Nawalnym, najważniejszym politycznym oponencie Putina, wsadzonym przezeń do łagru na mocy wyroku w sfingowanym procesie. To były świetne, mocne typy – walka z reżimami postsowieckich satrapów zasługuje na solidarnościowe nagrody, a Pokojowy Nobel dla więźnia sumienia to numer jeden w hierarchii wspierających nagród. O Nawalnym gremia decydujące o nagrodach nie zapominają: 7 października Nawalny został laureatem niemieckiej nagrody M100 Media Award za poszerzanie granic wolności i obronę demokracji. Nie jest to ani pierwsza, ani zapewne ostatnia nagroda, jaka została/zostanie mu przyznana.


CZYTAJ TAKŻE:

WOJCIECH JAGIELSKI O TEGOROCZNYCH LAUREATACH POKOJOWEJ NAGRODY NOBLA >>>


7 października to znamienna data. 7 października 2006 roku na klatce schodowej swego domu została zastrzelona przez nasłanych kilerów Anna Politkowska, dziennikarka „Nowej Gazety”, która mówiła Putinowi prawdę w oczy. Skazano organizatorów, ale nie tych, którzy ten mord zlecili. W czwartek minęło piętnaście lat od tego feralnego dnia, a zatem w myśl rosyjskiego prawodawstwa przestępstwo ulega przedawnieniu, śledztwo można umorzyć, o sprawie zapomnieć. Ale decyzja Komitetu Noblowskiego o uhonorowaniu naczelnego „Nowej Gazety” o sprawie skutecznie przypomina. Redakcja „Nowej Gazety” ani na chwilę o Politkowskiej nie zapomniała. Przez te piętnaście lat, jakie minęły od śmierci dziennikarki, rzetelnie informowała o postępach śledztwa, a właściwie o braku tych postępów. Koledzy dziennikarze prowadzili własne śledztwo, ślad urywał się zwykle, gdy nici prowadziły do Groznego. Dmitrij Muratow odgrywał w tych działaniach ważną rolę: inicjował, wspierał, wreszcie chronił własną osobą publikacje, które nie mogły podobać się na Kremlu. Z okazji piętnastej rocznicy zabójstwa Politkowskiej na stronie internetowej udostępniono film i podkasty z rozmowami na ten temat.

Prawdomówni dziennikarze zaglądający Putinowi i jego pretorianom przez ramię narażają swoją pozycję, zdrowie i życie. Ograniczenie przestrzeni wolności mediów trwa w Rosji nie od dziś. Od prawie dwudziestu lat władze przykręcają mediom śrubę. Najpierw „uporządkowano” telewizję, potem przyszedł czas na radio i prasę. Pozostały wysepki niezależnych tytułów o niewielkich nakładach. „Nowa Gazeta” jest jedną z takich wysepek. Podobnie jak nad innymi opozycyjnymi tytułami i nad nią zawisła groźba otrzymania statusu „zagranicznego agenta”. Od wielu miesięcy Kreml sięga po tę broń w zwalczaniu medialnych niedobitków, które nie realizują „jedynej słusznej linii” władz. „Nowej Gazecie” również przepowiadano przyduszenie tym statusem. Muratow przecież od lat publikuje na swoich łamach materiały demaskujące niegodziwości władz: artykuły o korupcji rządzących, fałszowaniu wyborów, reportaże z procesów Nawalnego i pałowanych demonstracji, opisy Czeczenii pod rządami Kadyrowa, gdzie prześladuje się przeciwników politycznych i osoby o odmiennej orientacji seksualnej, apele w sprawie prześladowanych za przekonania, fragmenty książki o otruciu izotopem polonu Litwinienki, wyrazy poparcia dla zbuntowanej Białorusi itd. Może teraz Kreml odstąpi od swojego zamiaru przyznania statusu „zagranicznego agenta” redakcji? A może wręcz przeciwnie.

Kreml ustami swego rzecznika złożył Muratowowi gratulacje z okazji przyznania Nobla, doceniając to, że laureat pozostaje wierny swoim ideałom. Ale w cichych gabinetach Kremla korki od szampana na tę okoliczność raczej nie strzelają. Putin traktuje zainteresowanie zachodniego świata tym, co się dzieje na rosyjskim podwórku, jak wraży atak mający na celu pozbawienie go władzy. Głos wolnych mediów to w mniemaniu podpułkownika zagrożenie dla niego i jego projektu politycznego. Putin nadal lubi gry szpiegowskie w maskowanie czy gubienie ogona, jakimi bawił się w szkole KGB. Muratow nie był i nie będzie partnerem w tych grach.

„Uważam, że to nagroda dla Anny Politkowskiej, Jurija Szczekoczichina, Igora Domnikowa – moich ukochanych przyjaciół i kolegów, którzy zginęli na posterunku. To też nagroda dla ludzi, którym teraz przyznają status zagranicznego agenta. Razem z kolegium redakcyjnym zastanowię się, jak rozporządzić nagrodą” – powiedział Dmitrij Muratow po otrzymaniu wiadomości z Oslo. Zapowiedział, że część pieniędzy na pewno przeznaczy na wspieraną przez siebie regularnie fundację pomagającą chorym dzieciom.

Laureat Pokojowej Nagrody Nobla Michaił Gorbaczow kupił w 1993 r. osiem komputerów dla nowo tworzonej przez grupę dziennikarzy gazety, która najpierw nazywała się „Nowa Codzienna Gazeta”, a potem po prostu „Nowa Gazeta”, był członkiem gremiów decyzyjnych gazety, publikował na jej łamach. Jak widać, pod adresem zaułek Potapowski 3 w Moskwie występuje duże stężenie laureatów pokojowego Nobla.

Dmitrij Muratow urodził się w 1961 r. w Kujbyszewie, pracował w lokalnych gazetach, a potem w popularnym dzienniku „Komsomolska Prawda”. Wraz z grupą kolegów odszedł z „KP”, by założyć w 1993 r. „Nową Gazetę”, dwa lata później został jej redaktorem naczelnym.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Brawo! Mam nadzieje, ze nic mu złego sie nie stanie
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]