Reklama

Pogrzebowe gesty

Pogrzebowe gesty

07.09.2015
Czyta się kilka minut
Spodziewałem się, że Kościół postąpi inaczej z pogrzebem Józefa Wesołowskiego.
Artur Sporniak
W

Wiem, że jego przypadek jest trudny, a nagła śmierć byłego nuncjusza na Dominikanie jeszcze bardziej sytuację skomplikowała. Do końca pozostał formalnie duchownym, gdyż faktu wydalenia go ze stanu kapłańskiego nie ogłoszono, aby nie wpływać na toczący się przeciw niemu świecki proces karny. Ale jakoś trudno jest mi przyjąć, że w związku z tym trzeba udawać, iż nic się nie wydarzyło: że ofiar na Dominikanie i prawdopodobnie w innych krajach nie ma; że w jego komputerze nie znaleziono tysięcy zdjęć z pornografią dziecięcą – w tym filmy z gwałtem na dziecku; że śledczy nie sprawdzili, iż w okresie posiadania przez Wesołowskiego tego laptopa owe materiały były wielokrotnie w użyciu…

A jeśli nie musimy udawać, to skąd te gesty wyróżnienia? Po co trumna z jego ciałem była przez dwa dni wystawiona w Watykanie? Czy rzeczywiście jego pogrzeb musiał być celebrowany przez biskupa, a jeżeli tak, czy ksiądz biskup musiał kłaść rękę na trumnie – jakby w geście czułego pożegnania? I czy w asyście pogrzebowej niezbędnych było ponad dwudziestu księży? Czego musiałaby dokonać osoba świecka, by dostąpić na swoim pogrzebie takich honorów? Zastanawiam się np., czy w moim Kościele mogłoby się zdarzyć, by biskup i dwudziestu księży uczestniczyło w pogrzebie ofiary księdza-pedofila, która odebrała sobie życie. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Panie Redaktorze, abp Wesolowski, jak się wydaje, był obleśnym staruchem oglądającym z upodobaniem dziecięca pornografie i prawdopodobnie korzystającym z dziecięcej prostytucji. Z pewnoscią nie starałby się Pan powiększyć grona jego znajomych i przyjaciół, ja tez nie. Niemniej jakichś przyjaciół Wesolowski miał, którzy wybaczając mu jego grzechy wobec śmierci, zechcieli go pozegnac. Dlaczego to jest takie dziwne dla tylu ludzi? Dlaczego tak bardzo cierpicie nad faktem, ze nie udało się spalic do końca czarownicy, az chcielibyście, aby grzesznik został przynajmniej symbolicznie ponizony po śmierci? Wszyscy mamy znajomych i przyjaciół i nie wszyscy z nich są aniołami ze skrzydłami. Czy mielibysmy z tego powodu opuscic ich po śmierci i nie towarzyszyć im w ostatniej drodze? Proszę potraktować mój post nie jako obrone pedofila, ale jako głos w obronie pewnych wartości i zwyczajów kultury europejskiej i chrześcijańskiej, które zabraniają odreagowywania frustracji na zwłokach.

takie zachowania są niespójne i powodują dysonanse poznawcze, na co żaden szanujący się przywódca nie powinien sobie pozwalać - ponieważ to jest szkodliwe. Nikt nie broni ostatniego pożegnania, nikt nie przeczy, aby p. Wesołowski nie miał dobrych cech, dobrych zachowań, itd. Natomiast dowody na błędy jakie w życiu popełnił i ilu ludzi skrzywdził powinny przynajmniej w branży być jednoznaczne ocenione, a i zachowanie do tego spójne, czyli - pogrzeb najskromniejszy jak to możliwe. Jak wiemy ani w Watykanie, anie w Polsce było inaczej. Zresztą nie jest to odosobniona sytuacja. Ks. Paetz do dziś bierze udział w wielu uroczystościach w roli pasterza duchowego...

Abp Wesołowski z punktu widzenia etyki chrześcijańskiej popełnił grzech nieczystości: skalał się brzydka chucią, którą usiłował zaspokoić oglądając dziecięca pornografię (taki miał wyuzdany smak) i korzystając z dziecięcej prostytucji. Może czegos nie wiem, ale nie słyszałam, aby molestował niewinne dzieci i zmuszał je do nierządu. Za karę został wydalony ze stanu duchownego, ale nie z Koscioła przecież! Poza tym z pewnoscią wyspowiadał się, dostał rozgrzeszenie i przyjął Komunie sw. Przeciez to właśnie środowisko Tygodnika Powszechnego od lat uparcie twierdzi, ze dobry Bóg jest nieskończenie Milosierny i przebacza wszystkim i wszystko, nawet nie muszą się grzesznicy nawet spowiadać tylko walic po Eucharystie jak w dym!:)) Dzis to samo srodowisko nie może się nadziwić, ze Wesolowki nie został po śmierci włóczony konmi:)) Pogrzeb Wesolowskiego nie był oficjalny, był prywatny. Nie ma jeszcze tak w naszym kręgu cywilizacyjnym, żeby przyjaciele grzesznika nie mogli go pożegnać tak, jak im serce podpowiada. Przypominam, ze niedawno odbył się pogrzeb jakiegoś wloskiego mafiosa z taka pompa, ze Rzym oniemial. Jestem bardzo ciekawa, czy wszyscy Państwo tak bardzo oburzający się na Wesolowskiego przypadkiem nie lekceważą faktu, ze świecka osoba oglada pornografie w internecie, a czasem korzysta z usług prostytutek tak damskich, jak i męskich. Kilka lat temu wszyscy na forum TP (ja również) oburzalismy się na sad amerykański, który postanowił aresztować Romana Polańskiego za seks z 13-letnia prostytutka, której "impresario" była jej własna matka. Jest to z Państwa strony czysta hipokryzja, a jej źródeł należy szukać przede wszystkim w checi dokopania Kosciolowi.

To, że wśród świeckich są również pedofile wcale nie oznacza, że duchowni również mają prawo do jakiegoś "przydziału" pedofilów wśród swoich. W celebrowaniu uroczystym pogrzebu wesołowskiego nie sam fakt pogrzebu i asysty tylu księży jest gorszący ale to, że w czasie całej tej sprawy nie znalazło się aż tylu księży, którzy wystąpiliby odważnie w obronie molestowanych dzieci. A tuptać za trumną wesołowskiego to mieli odwagę. Polska katolicka przypadłość- bardziej użalamy się nad sprawcą a nie ofiarą a już szczególnie jak sprawca nosi sutannę i jest "poświęcony". A jeśli jakiś ksiądz jest pedofilem to trzeba go nazywać pedofilem i nie jest to chęć dokopania kościołowi. Podobnie jak nazwanie molestującego dzieci nauczyciela pedofilem nie jest atakiem na system oświaty.

Poco takie publiczne obwieszczanie,przez Tygodnik Powszechny,ceremonii pogrzebowej abp Wesołowskiego.Była to ceremonia lokalna z oprawą biskupią.Sądzę,że ze względu na szacunek dla stanowiska.A upublicznienie jej i wyliczanie kto był,jest niesmacznym wtykaniem nosa w nie swoje sprawy,aby pobudzić sensacyjność w plotkującej i złośliwej gawiedzi oraz niepotrzebnej dyskusji.Niech odpoczywa w Pokoju.Za popełnione grzechy już kto inny będzie go rozliczał.Chyba bardziej sprawiedliwie niż osądy ludzkie.

Gdzie znaleźć równie wyważone sądy jeśli nie w Tygodniku? Dlaczego zatajać zdarzenia z życia Kościoła? Co to znaczy "niepotrzebna dyskusja"? Sprawy Kościoła są naszymi sprawami. O szacunek dla stanowiska w pierwszej kolejności powinien zatroszczyć się sam denat. Katalog zgromadzonych dowodów jest najcięższego kalibru. Chociaż wyroku brak to też spodziewałbym się większego dystansu ze strony Kościoła.

A co to jest szacunek dla stanowiska ? Czy to nie jakaś forma bałwochwalstwa? Szacunek jest dla człowieka, a w tym przypadku szacunek mógłby ograniczyć się do najprostszej formy pogrzebu, a nie do wystawiania na dwa dni trumny z ciałem w świątyni, pierścieni i innych niespójnych postaw i zachowań.

Dziękuę Panu Redaktorowi za ten tekst.

Tak oto przy okazji pogrzebu J.Wesołowskiego hierarchia kościoła katolickiego kolejny raz pokazała swoje prawdziwe oblicze.

Jeżeli ktoś jeszcze w XXI wieku myślał , iż po kościele katolickim można spodziewać się czegoś innego to tych odsyłam do lektury: Karlheinz Deschner ”Kriminalgeschichte des Christentums” 1994 by Rowohlt Verlag GmbH, Reinbek bei Hamburg. W Polsce podobno wydano tylko 5 z 10 tomów (wydawnictwo URAEUS) obejmujących okres pierwszego tysiąclecia, czyli mniej więcej do czasów powstania państwa polskiego. A to co ciekawe i interesujące jest dalej… . ©℗ Natin

Biskup Szkodoń prosił o modlitwę różańcową za zmarłego nuncjusza. Cytował św. Pawła: "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj", a także biblijne słowa wypowiedziane przez Jezusa: "Nie sądźcie, bo sami będziecie sądzeni, bo taką miarą, jaką wy mierzycie, i wam odmierzą", "Kto jest bez winy, niech rzuci kamieniem". - Niech rzuci - powtórzył biskup, na moment zawieszając głos. Zamiast kazania w kościele zapadła grobowa cisza. Ale po chwili przerwało ją kwilenie dziecka. Im bardziej rodzice próbowali je uciszyć, tym głośniej płakało. Biskup Jan Szkodoń skrył twarz w dłoniach.

Mozna wypowiadac dziesiatki biblijnych slow, odprawiac setki rozancow, mozna zakryc twarz w dloniach - ale placzu skrzywdzonych dzieci w ten sposob nie mozna "uciszyc".
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]