Planeta Placek

Nastroje nie są różowe, można wręcz rzec, bez silenia się na przenośnie, że są złe. Poczucie bezpieczeństwa mamy coraz mniejsze i gdzie nie spojrzeć – popatrzmy – tam się coś przykrego czai.
Czyta się kilka minut

Putin ze swymi truciznami, za morzami przygnębiająco pomysłowy Trump, wirus, w którego istnienie nie wierzy większość narodu polskiego, bądź – tu blisko – Jarosław Kaczyński, w którego z kolei owa większość wierzy, i dla którego nie ma żadnych granic, jeśli idzie o rozwiązania ustrojowe, systemowe i personalne. On zaiste, jeśliby spróbować zdefiniować go krótko – jest czystym kaprysem. Nie ma kapryśnego władcy, który by nie figurował w indeksach nazwisk dowolnej antologii anegdotek. Czyny kapryśnych władców są dobrze utrwalone, a koń mianowany senatorem jest ich symbolem. Ostatnie rozdanie tek ministerialnych w Polsce, od lat zresztą ich rozdawaniem zajmuje się właśnie Jarosław Kaczyński, jest rzecz jasna z tego gatunku.

Zacznijmy rytualnie, czyli narzekaniem. Oto niech się radują wszyscy niemający akurat dzieci w wieku szkolnym. Polska szkoła nigdy nie była nowoczesna, nawet w XIX wieku uchodzącym w każdym podręczniku za wiek nowoczesności. Dziś, w rozpoczynającej się dobie zarządzania nią przez ministra Czarnka z Lublina, ma szanse stać się modelem na skalę planetarną. Mamy tu na myśli wyłącznie planety co najmniej tak płaskie jak placki ziemniaczane. Ktoś tu powie, że przesadzamy, że takich planet nie ma. Otóż są. My, Polacy, mieszkamy na takiej planecie i się tego ani nie wypieramy, ani nie wstydzimy. Co więcej, nigdy nie wychylamy się przez barierkę na brzeżku usmażonego placka tego, by spojrzeć na spód jego.

Ktoś tu może zbyt optymistycznie i raczej na przekór naszym mniemaniom powie, że jednak opinie Czarnka z Lublina były na ogół rozumiane na opak. Że nie ma co się czepiać. Co takoż ciekawe: on sam tłumaczy, że to, co ongiś powiedział – na przykład na temat praw człowieka – zostało brutalnie wyrwane z kontekstu. I właśnie o tym, o wyrywaniu z kontekstu, chcielibyśmy dziś napisać kilka zdań osadzonych mocno w kontekście. Zostawimy w tym celu pana Czarnka na boku. Zaczekamy sobie cierpliwie na jego bezkontekstowe opinie, jak się tylko ów humanista umości na swej nowej posadzie, znów – to szkoda – za nasze pieniądze. Nawiasem, a będzie to uwaga w rodzaju wycia do księżyca: jak to jest, że tego typu figury nigdy nie prowadzą swoich biznesów, tylko zawsze żyją z pieniędzy publicznych? To naprawdę jest przykre. Człowiek nieodporny, sądzący naiwnie, że pieniądz publiczny należy wydawać rozważnie i z sensem, zawsze ma w takich razach kłopot.

Na koniec wypada rzucić spostrzeżenie o charakterze szerszym. Naprawdę żyjemy w czasach wypowiedzi wyrwanych z kontekstu. I w tym jednym sensie nasz świat – paradoksalnie – jest bezpieczniejszy niż kiedykolwiek. Bo bezkarność w mowie publicznej jest teraz absolutnie powszechna. Popatrzmy, że żaden polityk, mówca, literat bądź dajmy na to kompozytor, ktokolwiek wyrażający się publicznie, przedstawiający swe myśli w dowolnej formie, przez sto wieków albo lepiej nie wypierał się ich twierdząc, że został źle zrozumiany. Brał na klatę odpowiedzialność za swe opinie, i tyle. Bez względu na to, czy był mądry, głupi, czy się pomylił, czy go z tej okazji wpisywano bądź też usuwano z podręczników szkolnych. Dziś tak już nie ma.

 

Finiszem każdej wypowiedzianej, a zauważonej dziś bredni jest chroniczne zaprzeczanie i twierdzenie, że kretynizm stał się kretynizmem tylko dlatego, że został wyrwany z kontekstu. To jest – uczulamy – zawsze nieprawda. Ktoś nam zarzuci, że zabawiamy się tu zjawiskami oczywistymi, owszem, chcemy jednak zaznaczyć, że jesteśmy dopiero na progu epoki wyrwanej z szerszego kontekstu. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 41/2020