Reklama

PGNiG opuszcza Saharę

PGNiG opuszcza Saharę

05.09.2016
Czyta się kilka minut
Należąca do grupy PGNiG Geofizyka Kraków ewakuowała swych pracowników ze spornych terenów Sahary Zachodniej. Grupa licząca 19 osób wylądowała w Warszawie w sobotę 20 sierpnia.
Fot. Jacek Koziol/EASTNEWS
G

Geofizyka Kraków zaczęła tam poszukiwania złóż w maju, na zlecenie władz Maroka. Problem w tym, że Sahara Zachodnia to terytorium niesamodzielne, tylko administrowane przez Maroko od 40 lat – i brutalnie okupowane, co potwierdzają raporty organizacji pozarządowych. Na początku lipca w nieoficjalnej stolicy Sahary Zachodniej, El Aaiun, doszło do manifestacji Saharyjczyków przeciw zagranicznym koncernom pomagającym Marokańczykom w eksploatowaniu naturalnych złóż. Według opinii ONZ korzystanie z zasobów terytoriów spornych musi odbywać się za zgodą i w interesie lokalnej społeczności. Poproszone wtedy o komentarz, PGNiG stało na stanowisku, że działa legalnie (choć zwierzchnictwa Maroka nad Saharą Zachodnią nie uznaje żaden kraj).

O ewakuacji poinformowało radio RMF. Jeden z pracowników Geofizyki Kraków mówił, że o ewakuacji nie zdecydowały względy bezpieczeństwa, bo na miejscu było spokojnie. Ale mimo to akcja została przeprowadzona w pośpiechu. Na miejscu został sprzęt wart co najmniej 7 mln dolarów, do tego zerwano poważny kontrakt ze stroną marokańską – twierdzi RMF. 

Wśród pracowników Geofizyki Kraków krążą spekulacje, że opuszczenie Sahary Zachodniej wymógł na Polakach rząd Algierii, który jest sojusznikiem Saharyjczyków i ich organizacji niepodległościowej, Frontu Polisario. Zarząd PGNiG dementuje to, podkreślając, że o ewakuacji zdecydowała niestabilna sytuacja polityczna, i że realizowany przez Geofizykę Toruń kontrakt w Algierii nie miał nic wspólnego z pracami w Saharze. Do tej wersji przychyla się w rozmowie z „TP” Erik Hagen, szef Western Sahara Resource Watch, organizacji nagłaśniającej próby eksploatacji tych złóż przez zagraniczne koncerny. – Nie słyszeliśmy o przypadkach, gdy Algieria interweniowałaby w ten sposób. Co więcej, w przeszłości kilka firm prowadziło swe działania jednocześnie w Saharze Zachodniej i Algierii. W każdym razie opuszczenie przez PGNiG Sahary jest dobrą wiadomością dla Saharyjczyków. Zadziwiające i rozczarowujące jest tylko, że firma w ogóle wzięła ten kontrakt – mówi Hagen.

Geofizyka Kraków jest obecnie w stanie likwidacji. Na bazie Geofizyki Kraków i Geofizyki Toruń ma zostać utworzona jedna firma, która według PGNiG będzie mogła sprawniej konkurować o zagraniczne kontrakty. Pracę w Geofizyce Kraków może stracić wielu pracowników.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dzień dobry, byłem jednym z ewakuaowanych z narażeniam życia i nie wiadomo dlaczego. Poniżej wklejam list, który wysłaliśmy do Prezesa PGNiG, Pani Premier i kilku ministrów podpisany przez wszystkich 17 ewakuowanych pracowników Geofizyki Kraków i poparty przez Koleżanki i Kolegów z Geofizyki Kraków. List napisaliśmy 23 sierpnia, był wysłany 24 sierpnia. Do tej chwili brak odpowiedzi. Tomasz Cholewa Pan Prezes Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa Kraków 23.08.2016 W dniach 18 i 19 sierpnia 2016 r. staliśmy się mimowolnymi uczestnikami dramatycznych wydarzeń, w których zagrożone były nasza wolność, zdrowie i życie. Stanowiliśmy grupę 17 pracowników Geofizyki Kraków w likwidacji, realizujących prace sejsmiczne dla marokańskiego zleceniodawcy ONHYM na administrowanym przez Maroko terytorium Sahary Zachodniej. Zdawaliśmy sobie sprawę z nieuregulowanego formalnie statusu Sahary Zachodniej, jednak podczas całego naszego pobytu w rejonie nie odczuliśmy niechęci miejscowej ludności ani zagrożenia dla zdrowia i życia, poza świadomością, że z uwagi na możliwość występowania min musimy poruszać się wyznaczonymi przez saperów korytarzami. Korzystaliśmy z raczej formalnej ochrony kilku żołnierzy marokańskiego wojska i 2 ochroniarzy z firmy BlackLizard. 18 sierpnia podczas codziennego spotkania operacyjnego na kampie GK dla personelu nie zaangażowanego bezpośrednio w prace polowe pracownicy BlackLizard zapowiedzieli, że posiadają bardzo ważne informacje, które chcą przekazać jednocześnie całej załodze i zwołali spotkanie wszystkich na godzinę 21 w ich mieszkaniu na terenie osiedla dla pracowników kopalni fosforytów OCP, gdzie wszyscy mieszkaliśmy. Odległość kamp – osiedle wynosiła ok. 600 m i drogę tę codziennie przemierzaliśmy samochodami. Na spotkaniu przesuniętym na 21:30 ochroniarze zawiadomili nas o konieczności natychmiastowej ewakuacji, informację tę potwierdził kierownik grupy A. P., który taką decyzję otrzymał od likwidatora spółki pana P. A.. Na godzinę 16 następnego dnia mieliśmy dotrzeć na lotnisko w Laayoune. Sugerowany w tych niespodziewanych okolicznościach plan ewakuacji zakładał wyjazd w teren, zasymulowanie awarii aparatury a następnie powrót na kamp, zabranie tylko niezbędnych rzeczy i wyjazd rozproszonymi grupkami na lotnisko. Mimo wielu pytań z naszej strony ochroniarze nie potrafili wskazać powodu ewakuacji, mówiąc że decyzja jest polityczna. Sytuacja ta wywołała ogromne zaniepokojenie, gdyż mieliśmy uciekać przed władzami marokańskimi a na jakąkolwiek ochronę mogliśmy liczyć dopiero na lotnisku w Layounne. Samochody do ewakuacji mieliśmy zapewnić we własnym zakresie. Likwidator i szef BlackLizard postawili nas w bardzo trudnym położeniu: Wyjeżdżając z terenu musielibyśmy zgubić konwój wojskowy a w drodze z kampu na lotnisko ominąć dwa posterunki żandarmerii, które standardowo kontrolują pojazdy. Nie mieliśmy własnych samochodów, poddostawcy dysponujący samochodami byli długo nieopłacani i nasza ucieczka wzbudziłaby ich uzasadnione podejrzenia i pościg lub skierowanie samochodów w niechcianym kierunku. Byliśmy w zupełności zdani na miejscowych kierowców. Wyjazd rozproszonych grup mógł skutkować dotarciem tylko części załogi na lotnisko i pozostawieniem pozostałych. Mieliśmy też świadomość wartości pozostawianego sprzętu i niezapłacenia przez klienta za już wykonane prace. Nadmieniamy, że w ostatnich dniach produkcja grupy dzięki sprzyjającym warunkom była bardzo wysoka. Na tak ogromne i nieuzasadnione ryzyko nie było naszej zgody, nie chcieliśmy uciekać jak złodzieje i narażać się z powodu nieprzemyślanej decyzji podjętej bez konsultacji z nami i uwzględnienia realiów. Przy planowej, zgodnej z procedurami ewakuacji byliśmy w stanie w ciągu 3 godzin zakończyć rejestrację na długim, realizowanym od 3 tygodni profilu, a następnie zabezpieczyć sprzęt i dane sejsmiczne. W tej sytuacji skontaktowaliśmy się z panem W. Z., kierownikiem Ośrodka Sejsmiki Polowej GK, który nie wiedział o sprawie, chociaż zgodnie z procedurami powinien być poinformowany, i obiecał jej wyjaśnienie z panami J.S. i P.A. Informacja, którą nam przekazał pokrywała się z poprzednimi, z tą różnicą, że nie ma zagrożenia. Mieliśmy zasymulować awarię aparatury i uciekać na lotnisko. W dłuższej rozmowie wyjaśniliśmy my mu powagę i niedorzeczność sytuacji, którą zrozumiał, i poinformowaliśmy, że będziemy się kontaktować z likwidatorem spółki panem P.A. Pan P.A. w rozmowie telefonicznej potwierdził decyzję o ewakuacji i brak zagrożenia zewnętrznego. Decyzja została podjęta i musi być wykonana, chociaż nie ma stanu zagrożenia, mamy stosować się do zaleceń i procedur profesjonalistów z BlackLizard i nie należy ulegać panice. Nie potrafił jednak nazwać tych procedur, nie przyjął do wiadomości, że panikę powoduje niedorzeczna decyzja o takim trybie ewakuacji. Nie było wg niego naszą sprawą informowanie klienta o ewakuacji, troska o pozostawiany sprzęt ani problem nieopłaconych poddostawców. Tymczasem według planu ochrony obowiązującego dla wykonywanego projektu, zatwierdzonego przez prezesa Geofizyki Kraków oraz szefa BlackLizard J. S. ewakuację natychmiastową można zarządzić w sytuacji realnego zagrożenia, a BlackLizard przewiduje dowodzenie, kiedy zagrożenie ma charakter security. Żaden z powyższych czynników nie zaistniał. 19 sierpnia dzięki dobrym kontaktom z zaufanymi kierowcami i po ich opłaceniu udało się uzyskać samochody do ewakuacji i dotrzeć na lotnisko, jednak cały czas obawialiśmy się zatrzymania naszych paszportów i uniemożliwienia wylotu. Uratowaliśmy życie, ale na Saharze został sprzęt i materiały wartości kilkunastu milionów złotych, nieopłaceni poddostawcy i wspomnienie o Polakach, którzy bez wyraźnej przyczyny uciekają z miejsca pracy. Można się spodziewać, że klient nie zapłaci za wykonane prace. Głęboki stres spowodowany lekkomyślnym narażeniem naszego życia towarzyszył nam przez całą drogę i długo nas nie opuści. W związku z zaistniałą sytuacją nasuwają się pytania: Jakie jest uzasadnienie dla tak nagłej i niebezpiecznej ewakuacji? Dlaczego tak lekkomyślnie narażono nasze zdrowie i życie? Kto odpowie za poniesione straty? Czy likwidator, który jednocześnie jest prezesem konkurencyjnej Geofizyki Toruń nie działał na szkodę likwidowanej Geofizyki Kraków? Czy wizerunek Polaka, jaki bez naszej woli pozostawiliśmy, jest zgodny z polską racja stanu? Czy zaistniała sytuacja jest zgodna ze standardami etycznymi PGNiG? (17 podpisów) Kopie otrzymują: Likwidator Geofizyki Kraków SA Premier Rzeczpospolitej Polskiej Minister Sprawiedliwości Minister Energii Minister Skarbu Państwa Minister Spraw Zagranicznych My, niżej podpisani pracownicy Geofizyki Kraków jesteśmy głęboko zaniepokojeni sytuacją opisaną w liście otwartym do pana Prezesa PGNiG z dnia 23.08.2016 r. i domagamy się dogłębnego wyjaśnienia okoliczności nagłej ewakuacji naszych kolegów z terytorium Sahary Zachodniej. (kilkadziesiąt podpisów)

Panie Adrianie, to nie Geofizyka Kraków ewakuowała pracowników, tylko Centrala PGNiG (ale autora decyzji nie znamy), nie informując o tym ŻADNYCH SŁUŻB GEOFIZYKI KRAKÓW ODPOWIEDZIALNYCH ZA BEZPIECZEŃSTWO. Nie było zagrożenia, o czym powiedział nam telefonicznie nasz likwidator. Nie było więc uzasadnienia do nagłej ewakuacji. Tomasz Cholewa
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]