Pewien niepotrzebny urząd

Od kiedy premier Tadeusz Mazowiecki powołał, różnie w ciągu szesnastu lat nazywany, urząd ds. kobiet, kolejne ekipy prześcigały się w pomysłach na jego upolitycznienie. Zachowywano się tak, jakby ideologiczny spór o politykę równościową, powątpiewanie w jakąkolwiek dyskryminację i sugerowanie, że to jedynie fanaberia feministek, było ważniejsze niż rozwiązanie konkretnych problemów.
Czyta się kilka minut

Taki pomysł realizowała AWS w latach 1997-2001, gdy Kazimierz Kapera uważał, że został pełnomocnikiem ds. rodziny i kobiet, by realizować naukę społeczną Kościoła, jak i koalicja SLD-UP, kiedy Izabela Jaruga-Nowacka zajmowała się głównie rozdawaniem “okularów równości" (o rachunkach niewspółmiernych do wykonywanych obowiązków dowiedzieliśmy się później).

“Nowa władza" dyskryminacji kobiet nie widzi, na dodatek oszczędza (utrzymanie biura pełnomocnika rządu ds. równego statusu kobiet i mężczyzn kosztuje 2 mln zł; jednocześnie pozyskało ono na swoją działalność kilkanaście mln zł z funduszy wspólnotowych). Dyskusji o tym, co min. Magdalena Środa zrobiła, nie było, bo niby kiedy, skoro urząd likwidowano w takim pośpiechu, jakby jego istnienie było kamieniem obrazy. No to podsumujmy: tygodniowo pełnomocnik opiniował 20-30 rozporządzeń i projektów ustaw. Zgłaszał też własne inicjatywy; np. latem weszła w życie ustawa, dzięki której sprawcom przemocy w rodzinie można nakazać opuszczenie mieszkania i leczenie czy zakazać zbliżania się do ofiar; w tzw. dyskusji publicznej pojawiły się kwestie seksistowskich reklam czy przemocy w rodzinie. To tylko przykłady.

Niewykluczone, że urząd odrodzi się przy którymś z ministerstw. Trudniejsze wydaje się coś innego: utrwalenie w rządzących przekonania, że jest to urząd strzegący praw konkretnej, dość dużej grupy obywateli i nie może podlegać politycznym grom. A jego istnienie to standard.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 46/2005