Partyjny zew krwi

Elżbieta Kruk, przewodnicząca Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji zapowiedziała rezygnację z zajmowanej funkcji na rzecz ubiegania się o miejsce w Sejmie z listy PiS. Dwa dni później w Radiu Maryja przewodnicząca uznała spot konkurencyjnej partii, w którym pojawia się o. Rydzyk, za przykład brudnej walki politycznej i dodała: "mam nadzieję, że tego typu kampania szkodzi PO". Czy Elżbieta Kruk powiedziała to jako szefowa KRRiT, czy jako kandydat PiS do parlamentu?
Czyta się kilka minut

Poprzednia Rada składała się prawie wyłącznie z osób desygnowanych przez SLD, Ordynacką i Aleksandra Kwaśniewskiego. Taki też cechował ją pluralizm i z takiego też partyjnego klucza owa Rada wybrała rady nadzorcze mediów publicznych, a te - podobne zarządy. Z tą rzeczywistością miała skończyć nowa KRRiT, wybrana dzięki błyskawicznej i jak się okazało w części niekonstytucyjnej nowelizacji ustawy medialnej. Miała, ale jedynie ugruntowała zasadę partyjnego podziału łupów. KRRiT, rady nadzorcze i zarządy podzielono między koalicjantów. Część ludzi z "przystawek" straciła te posady, gdy dwukrotnie rozpadała się koalicja. Miejsca we władzach mediów publicznych stawały się też kartą przetargową, jak w przypadku potrzeby uzyskania większości sejmowej dla wyboru szefa NBP.

Przewodnicząca Kruk nie widziała w tym nic nagannego. Nie dostrzegała również medialnych doniesień o ręcznym sterowaniu w programach informacyjnych TVP, czystek wśród dziennikarzy Polskiego Radia ani antysemickich wypowiedzi w Radiu Maryja. Nie dostrzega też konfliktu interesu, jaki zrodziło jej posłowanie, później przewodniczenie Radzie, a teraz ponowne ubieganie się o miejsce w Sejmie. Uważa bowiem, że przewodzenie Radzie jest polityczne z natury rzeczy. I owszem, lecz KRRiT ma realizować politykę państwa w dziedzinie mediów, a nie politykę partii w mediach.

Pytanie, czy po zawodzie, jaki sprawiła nam obecna Rada, możemy liczyć na pozytywne zmiany po wyborach? Chyba nie bardzo. Jak rozumieją ład medialny PiS, Samoobrona i LPR właśnie widzimy. Jak rozumie to lewica, która obiecuje, że przyszła Rada będzie składała się jedynie z artystów i ludzi mediów (bez polityków) widzieliśmy niedawno. Jak zamierza rozwiązać ten problem PO? Likwidując KRRiT. Tyle że do tego potrzeba większości wymaganej do zmiany konstytucji, a tej PO mieć nie będzie.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2007