Papież i konserwatywni kardynałowie: czy uda się zasypać przepaść?

Dyskusja nad pytaniami konserwatywnych kardynałów do papieża i odpowiedzią Franciszka pokazuje pęknięcie we wspólnocie Kościoła.

07.10.2023

Czyta się kilka minut

Papież godzi ogień z wodą
Msza z nowymi kardynałami pod przewodnictwem papieża Franciszka, otwierająca XVI Zwyczajne Zgromadzenie Ogólne Synodu Biskupów. Watykan, 4 października 2023 r. / MARIA LAURA ANTONELLI / SHUTTERSTOCK / EAST NEWS

Istnieje wiele osób wierzących i pragnących należeć do wspólnoty Kościoła, dla których aktualne katolickie nauczanie i praktyka jest bardzo bolesna.

Kościół, który boli

To m.in. osoby LGBT+. Z łatwością mogą one w kościele usłyszeć, że ich zdolność do kochania osób tej samej płci to „skłonność obiektywnie nieuporządkowana”, że jeśli tworzą trwały, oparty na wiernej i troskliwej miłości związek obejmujący także bliskość cielesną, to żyją w grzechu ciężkim. Nie mają szans na liturgiczne błogosławieństwo takiego związku. Bardzo trudno im nawet otrzymać jakieś wsparcie duszpasterskie: w Polsce istnieją grupy chrześcijan LGBT+ i – nieliczne – katolickie duszpasterstwa takich osób, ale te ostatnie są nieoficjalne, niemal „podziemne”.

Są też katolicy, którzy z pewnego punktu widzenia znajdują się na drugim biegunie – ale którzy także mają wielkie trudności z przeżywaniem swojej wiary we wspólnocie Kościoła w sposób, który jest dla nich niezwykle ważny. Od dwóch lat – czyli od czasu wydania przez papieża dokumentu „Traditionis custodes” – wierni, których wiarę karmi przede wszystkim uczestnictwo w mszy w rycie „przedsoborowym”, mają bardzo ograniczone możliwości celebrowania najważniejszego dla nich momentu życia w sposób najbardziej zgodny z ich sumieniem.

Nie mam zamiaru porównywać i mierzyć, sytuacja której grupy jest trudniejsza (nie wierzę bowiem w istnienie miary, którą dałoby się przyłożyć do tego typu spraw). Chcę jedynie zwrócić uwagę, że obecna postać katolicyzmu jest trudna (z różnych powodów) dla bardzo różnych osób oraz że – w konsekwencji – nie jest łatwo utrzymać jedność kościelnej wspólnoty.

Reakcja na zmiany

Zainicjowany przez Franciszka proces synodalny – lokalne, krajowe i kontynentalne konsultacje – w którym każdy mógł się szczerze wypowiedzieć, wprowadził katolicyzm na drogę zmian, które niosą nadzieję dla pierwszej z wymienionych przeze mnie grup. W większości tzw. syntez synodalnych pojawiły się fragmenty mówiące o tym, że dotychczasowe katolickie podejście do osób LGBT+ powinno się zmienić. W niektórych miejscach świata nie ograniczono się do słów. Na przykład biskupi flamandzcy pozwolili na swoim terenie wprowadzić praktykę błogosławieństwa par homoseksualnych. Zarówno podnoszone postulaty zmian, jak i same decyzje wprowadzające zmiany nie spotkały się z krytycznymi reakcjami Watykanu.

Zarysowująca się coraz wyraźniej możliwość wprowadzenia zmian dotyczących istotnych elementów katolickiego nauczania zaniepokoiła konserwatywną część Kościoła. Wyrazem tego niepokoju jest ujawniona niedawno korespondencja pomiędzy pięcioma konserwatywnymi kardynałami a Franciszkiem. Hierarchowie skierowali w lipcu do papieża tzw. „dubia”, tj. pytania wyrażające doktrynalne wątpliwości:

1. „Czy Objawienie Boże w Kościele powinno podlegać reinterpretacji zgodnie ze zmianami kulturowymi naszych czasów i zgodnie z nową wizją antropologiczną, którą owe zmiany promują; czy też Objawienie Boże jest wiążące na zawsze, niezmienne i dlatego nie można mu zaprzeczyć?”.

2. „Czy Kościół może odstąpić od tej »zasady« [że tylko związek mężczyzny i kobiety jest chciany i dopuszczony przez Boga], uznając ją, wbrew nauczaniu »Veritatis splendor« (103), za zwykły ideał i akceptując jako »możliwe dobro« obiektywnie grzeszne sytuacje, takie jak związki osób tej samej płci, nie dopuszczając się przy tym zdrady doktryny objawionej?”.

3. „Czy synodalność może stanowić najwyższe kryterium regulacyjne stałego rządu Kościoła bez zniekształcania ustanowionego przez jego Założyciela porządku konstytutywnego, zgodnie z którym najwyższa i pełna władza Kościoła jest sprawowana zarówno przez papieża na mocy jego urzędu, jak i przez kolegium biskupów wraz z jego głową, biskupem rzymskim?”.

4. „Czy nadal obowiązuje dictum Soboru Watykańskiego II, zgodnie z którym »[kapłaństwo powszechne wiernych i kapłaństwo urzędowe lub hierarchiczne] różnią się istotą, a nie tylko stopniem«, i czy nauczanie zawarte w liście apostolskim św. Jana Pawła II »Ordinatio sacerdotalis«, który głosi jako ostateczną prawdę niemożność udzielania święceń kapłańskich kobietom, zachowuje ważność?”.

5. „Czy wciąż obowiązuje nauczanie Soboru Trydenckiego, zgodnie z którym żal penitenta, który polega na wstręcie do popełnionego grzechu z zamiarem niegrzeszenia więcej, jest niezbędny z punktu widzenia ważności spowiedzi sakramentalnej?”.

Nawrócenie Franciszka

Franciszek dotychczas nie był skłonny rozmawiać ze swoimi konserwatywnymi krytykami. Obecne „dubia” nie są pierwszymi – na poprzednie papież nie odpowiedział. „Traditionis custodes” – dokument ograniczający możliwość celebrowania Eucharystii w starym rycie – wprowadził nie słuchając wspólnot, których to ograniczenie dotyczyło. Wielu katolików zarzucało więc Franciszkowi, w dużej mierze słusznie, że choć głosi, iż w Kościele wszyscy powinni być wysłuchani, sam nie słucha tej jego części, z którą nie za bardzo jest mu po drodze. Teraz jednak – gdy zbliża się Synod o synodalności – postanowił podjąć rozmowę.

W swoich odpowiedziach na „dubia” papież próbuje – po pierwsze – wskazać, że w tradycji chrześcijańskiej zmiany nie można przeciwstawiać ciągłości. Franciszek przypomina, że Pismo i Tradycja wymagają nieustannej interpretacji. Objawienie – jako rzeczywistość boska – nie jest możliwa do adekwatnego i całkowitego pojęcia przez człowieka. Dlatego Kościół musi nieustannie pogłębiać rozumienie Objawienia. W procesie tym zmiany kulturowe „mogą pobudzić nas do lepszego wyjaśnienia niektórych aspektów jego nieprzebranego bogactwa, które zawsze kryje w sobie coś więcej”. Ów wzrost w rozumieniu Objawienia powoduje, że czasami nie da się w zmienionych okolicznościach powtarzać pewnych sformułowań lub elementów doktryny. Każdą zaś doktrynalną wypowiedź trzeba rozumieć w kontekście całości chrześcijańskiego przesłania.

Na tak zarysowanym ogólnym tle Franciszek odpowiada na bardziej szczegółowe pytania kardynałów – próbując w każdym przypadku zachować równowagę między ciągłością a zmianą. Podtrzymuje kościelne nauczanie, że małżeństwem jest jedynie związek mężczyzny i kobiety, ale wskazuje, że duszpasterska miłość i roztropność otwiera możliwość błogosławienia związków homoseksualnych – jeśli forma tego błogosławieństwa nie sugeruje, że taki związek jest małżeństwem i jeśli taki akt nie wprowadza nowej kanonicznej normy. Papież przypomina przy tym o ograniczonym zasięgu kościelnego prawa: „Prawo kanoniczne nie powinno i nie może obejmować wszystkiego, a konferencje biskupów nie mogą udawać, że ­dokonują tego ­poprzez różne dokumenty i protokoły, ponieważ życie Kościoła toczy się wieloma kanałami wykraczającymi poza te normatywne”.

W podobnym duchu utrzymane są pozostałe papieskie odpowiedzi – choćby ta dotycząca kwestii święceń prezbiteratu dla kobiet. Z jednej strony Franciszek broni tradycyjnej różnicy pomiędzy „kapłaństwem powszechnym” a „kapłaństwem hierarchicznym lub urzędowym”. Z drugiej strony podkreśla, że „nie jest dobrym pomysłem dowodzenie istnienia różnicy w stopniu, który implikuje uznanie kapłaństwa powszechnego wiernych za coś »drugiej kategorii« lub posiadającego mniejszą wartość (»niższy stopnień«)”. W końcu stwierdza, że obecna praktyka Kościoła rezerwująca prezbiterat dla mężczyzn „nie jest definicją dogmatyczną, a jednak musi być przestrzegana przez wszystkich. Nikt nie może jej publicznie zaprzeczyć, a mimo to może być ona przedmiotem badań”.

Potrzeba trwałości

Można powiedzieć, że papież usiłuje balansować pomiędzy doktrynalną ciągłością a zmianą, w uznaniu, że istnieje jakiś wspólny rdzeń praktyki chrześcijańskiej, który nie wyklucza jednak różnorodności indywidualnych dróg do Boga. Jego działanie nie różni się pod tym względem od sposobu postępowania kościelnych instytucji w większości kryzysowych momentów w historii chrześcijaństwa.

Odpowiedź Franciszka nie zadowoliła jednak autorów „dubiów”. Wręcz przeciwnie, jak przyznali, jeszcze wzmogła ich niepokój. Sformułowali więc w sierpniu drugą wersję pytań, która miała postawić Franciszka pod ścianą i zmusić – jak sami autorzy napisali – do krótkiej odpowiedzi: „tak” lub „nie”.

Co więcej, wszystkie pytania w drugiej wersji są sformułowane w taki sposób, który jednoznacznie sugeruje, jaka odpowiedź jest zgodna z „niezmienną nauką Kościoła”, a jaka stanowi odstępstwo od „prawa Bożego” i „depozytu wiary”. Pokazuje to, że pytania nie są szczere. Szczere pytanie zakłada bowiem jakąś niewiedzę odnośnie do przedmiotu pytania i gotowość poszukiwania odpowiedzi. Autorzy „dubiów” są przekonani, że wiedzą, jaka jest prawda o tym, o co – jakoby – pytają. Ich pytania nie są zatem naprawdę pytaniami – pełnią zupełnie inną rolę.

Znamienne jest w tym kontekście, że Franciszek na drugą wersję „dubiów” już nie odpowiedział. W zamian za to jego pierwsza odpowiedź – dotąd tajna – została opublikowana przez Watykan z datą późniejszą od drugiej wersji „dubiów”. Przekaz jest jasny: papieska odpowiedź na wersję pierwszą jest ostateczna i innej nie będzie.

W przestrzeni publicznej pojawiło się wiele reakcji na „dubia” wskazujących, że piątka kardynałów nie jest sama, lecz wyraża opinię – i obawy – znaczącej grupy katolików. Dla wielu osób jest niezwykle egzystencjalnie ważne, że w zmieniającym się i chaotycznym świecie istnieje pewien niezmienny, niemal monolityczny fundament posiadający absolutną – bo Boską – pieczęć. Tak bowiem przedstawiają sobie naukę i praktykę Kościoła.

Uznanie, że Kościół – zarówno w warstwie doktrynalnej, jak i praktycznej – ewoluuje, jest dla takich osób bardzo trudne. Owa postrzegana przez nich monolityczna niezmienność tego, co święte, stanowi fundament ich życia. Rozpoznanie, że w toku ewolucji Kościoła pewne dogmatyczne sformułowania muszą zostać porzucone, a pewne normy postępowania tracą znamię powszechnej ważności, nie jest po prostu aktem poznawczym – narusza ów fundament ich tożsamości. W tym kontekście „dubia” wyrażają nie tyle poszukiwanie odpowiedzi, co próbę wymuszenia na religijnym autorytecie potwierdzenia owej niezmiennej, monolitycznej wizji katolickiego chrześcijaństwa.

Znieść napięcia

Problem z taką wersją katolicyzmu polega nie tylko na tym, że jest ona trudna do racjonalnej obrony (ze względu na fakt, że Kościół przez wieki bardzo się zmieniał). Problemem jest także to, że ta postać katolicyzmu, którą konserwatyści chcieliby zachować, ma takie aspekty, które krzywdzą wiele osób (tę krzywdę poznajemy coraz lepiej, m.in. dzięki rozwojowi empirycznej wiedzy o człowieku).

Można powiedzieć, że wszystkie osoby posiadające jakąś odpowiedzialność za kształt katolickiej kościelnej wspólnoty (a więc także papież) znajdują się w sytuacji tragicznej w antycznym sensie tego słowa – tj. w sytuacji, kiedy trzeba podjąć jakąś decyzję, lecz każda z możliwych nieść będzie cierpienie. A przecież dokładnie tego chciałoby się uniknąć.

Jak bowiem wyraźnie widać z papieskiej odpowiedzi na „dubia” pięciu kardynałów, Franciszek uznaje, że rdzeniem chrześcijańskiej tożsamości jest miłość, wyrażająca się troską o cierpiących.

Zarówno „dubia”, jak i papieska odpowiedź powstały, bo wielkimi krokami zbliżało się wówczas – niedawno już rozpoczęte – rzymskie zgromadzenie Synodu o synodalności. W obliczu ujawniających się w katolickiej wspólnocie bardzo dużych różnic w pojmowaniu i przeżywaniu chrześcijańskiej wiary, różnic prowadzących do silnych napięć, sytuacja Kościoła może wydawać się nie do pozazdroszczenia. Jakie by decyzje zostały – bądź nie zostały – podjęte na Synodzie, zawsze ktoś będzie się czuł pokrzywdzony.

Być może najlepszym wyjściem z tej sytuacji fundamentalnych różnic i napięć jest zgoda na to, by z niej nie wychodzić. Uznanie, że najważniejszym aspektem synodalności jest nie podejmowanie decyzji, lecz cierpliwe wzajemne słuchanie siebie, z wiarą, że druga osoba, która pojmuje i przeżywa wiarę zupełnie inaczej niż ja, równie szczerze szuka Boga i ma poważne powody i racje, by wierzyć w sposób, w który wierzy. Wtedy – być może – wiara tej drugiej (tego drugiego) otworzy szerzej moje serce na Tego, w którego razem wierzymy. ©℗

Dziękujemy, że nas czytasz!

Wykupienie dostępu pozwoli Ci czytać artykuły wysokiej jakości i wspierać niezależne dziennikarstwo w wymagających dla wydawców czasach. Rośnij z nami! Pełna oferta →

Dostęp 10/10

  • 10 dni dostępu - poznaj nas
  • Natychmiastowy dostęp
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
10,00 zł

Dostęp kwartalny

Kwartalny dostęp do TygodnikPowszechny.pl
  • Natychmiastowy dostęp
  • 92 dni dostępu = aż 13 numerów Tygodnika
  • Ogromne archiwum
  • Zapamiętaj i czytaj później
  • Wybrane teksty dostępne przed wydaniem w kiosku
  • Także w formatach PDF, EPUB i MOBI
79,90 zł
© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]
Filozof i teolog, publicysta, redaktor działu „Wiara”. Doktor habilitowany, kierownik Katedry Filozofii Współczesnej w Akademii Ignatianum w Krakowie. Nauczyciel mindfulness, trener umiejętności DBT®. Prowadzi też indywidualne sesje dialogu filozoficznego.

Artykuł pochodzi z numeru Nr 42/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Papież godzi ogień z wodą