Reklama

Oryginalne herezje

Oryginalne herezje

20.03.2005
Czyta się kilka minut
Felieton pana Marcina Króla “Nierówność materialna" (“TP" nr 10/05) można chyba uznać za przymiarkę do większej publikacji w rodzaju “Jestem trockistą i co dalej?". Pyta Autor: “Jak się ma ciężka praca górnika do wcale nielekkiej pracy informatyka?" i, na szczęście, odżegnuje się od likwidacji własności prywatnej. Odpowiedź brzmi: “Nijak". Nie ma uniwersalnego miernika dla “nakładu" pracy. Inna jest specyfika, wymogi wiedzy i czasu. Praca jest towarem (w sensie ekonomicznym, nie etycznym), podlegającym prawu popytu i podaży oraz wielu innym czynnikom, które decydują o wynagrodzeniu.
N

Nie wiem, na ile autor popiera pogląd, że “własność należy się tylko temu, kto ją wypracował", ale zaiste oryginalna to herezja. Co oznacza enigmatyczne “wypracowanie własności"? Chodzi li tylko o trud fizyczny? Rzeczywistość bywa bogatsza... Czy syn pracujący w przedsiębiorstwie głowy rodziny “wypracowuje" własność czy też należałoby uznać go za “nie zasługującego" na nią? Co z fundamentalną dla cywilizacji zachodniej zasadą swobody dysponowania majątkiem, także na wypadek śmierci? Czy wdowy i sieroty (opodatkowanie jest powszechne, więc dotknie każdego obywatela) należy “ukarać" za pracowitość spadkodawcy i urodzenie? Dalej: “Jakiekolwiek jednak wprowadzimy ograniczenia, nie zmienimy faktu, że są biedni i bogaci oraz, że biedni zawsze będą mieli pretensje do bogatych". Osobiście nie żywię pretensji do przyjaciela dysponującego fortuną ojca, jeśli już, to do skorumpowanego (i dzięki temu bogatego) urzędnika. Autor zauważa, że “wyeliminowanie nierówności materialnej jest niemożliwe". Fakt, tak jak niemożliwe jest wyeliminowanie różnic w wyglądzie, zdolnościach czy upodobaniach kulinarnych. Postuluje - zaznaczając jednak, że to cyniczne - zapewnienie “minimum". Ciepły kąt i pożywna zupa? Nie, raczej: “własny dom, samochód, wiele innych rzeczy niekoniecznie niezbędnych do życia, ale posiadanych przez innych...". A dlaczego by nie dodać sprzętu DVD, dwóch (trzech!) samochodów, pięknej kochanki, drogiej biżuterii? Toż mieści się to w kategorii “wielu innych, niekoniecznie niezbędnych do życia" rzeczy?

Do, jak Autor pisze, “ruiny" doprowadza się często w Polsce nie tzw. upośledzone warstwy społeczne (to raczej niewolnicy sfery socjalnej, wyciąganej niczym bojówka w chwili potrzeby reform), tylko tych, którzy ośmielają się żądać uczciwego państwa i niskich podatków.

TOMASZ LASKOWSKI (Słupsk)

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]