Reklama

Opcja Abrahama

Opcja Abrahama

28.12.2020
Czyta się kilka minut
Umiera na naszych oczach pewna forma funkcjonowania Kościoła w Polsce. Ale koniec epoki to nie koniec świata.
Abp Wacław Depo składa kwiaty na figurze Matki Bożej Niepokalanej. Częstochowa, 8 grudnia 2020 r. LESZEK KOWALSKI / REPORTER
O

Ostatnio sporo mówię i pisuję o nadziei bez optymizmu. Minęły (bezpowrotnie?) czasy, gdy byłem niepoprawnym optymistą. Skończyła się też epoka nadziei łatwo znajdującej uzasadnienie. Nastał czas szukania nadziei wbrew nadziei.

Nie, to nie jest pesymizm. Ani zniechęcenie. Jeśli już, to efekt smutku i rozgoryczenia, że w Polsce mamy właściwie do czynienia z sekularyzacją na własne życzenie – z samosekularyzacją. Tak wcale nie musiało być. Nie wpadliśmy przecież w jakieś dziejowe wiry, które zaowocowały sekularyzacją. Na drogę szybkiej dechrystianizacji nasz Kościół wkroczył zbiorowo z własnej nieprzymuszonej woli, właściwie świadomie.

Prosto na mieliznę

„To nie kryzys, to rezultat” – takimi słowami Stefan Kisielewski komentował sytuację gospodarczą PRL. Pasuje jak ulał do opisu ostatniej dekady Kościoła katolickiego w Polsce. Nie chcąc uczyć się na błędach innych...

12850

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Bóg a nie Kościół jest naszym celem. I Bogu, a nie Kościołowi służymy. Kościół nie powstał też by służyć komukolwiek na tym świcie. To miejsce gromadzenia się (i samo zgromadzenie) tych, którzy uwierzyli i zaufali Chrystusowi, w którym wyznaczyli sobie grupkę wybranych spośród siebie do opieki nad miejscem gromadzenia się i do przechowywania pamięci o szczegółach "nowiny o dobrej nadziei". Bóg nie potrzebuje Kościoła do uczynienia świata lepszym. Kościół nie służy do uczynienia świata lepszym. To co najwyżej efekt uboczny umiłowania Boga przez tych którzy skupiają się w Kościele. Efekt uboczny, ale nie cel. Gdyby Bóg chciał uczynić świat lepszym, może uczynić to w każdej chwili, jednym aktem swej woli. Na wszelkie nasze próby "czynienia lepszym" patrzy raczej rozrzewnieniem jak ojciec na pięciolatka starającego się "naprawić" zegarek mechaniczny. Chrześcijanin w ogóle ma niewielkie zainteresowanie tym światem. Żyje nadzieją tamtego przyszłego. Jego zainteresowanie Kościołem, to raczej zainteresowanie współ-pielgrzymami, miejsce jest dodatkiem o niewielkim znaczeniu. Kościół instytucjonalny trochę się w tym pogubił. Próbuje za wszelką cenę budować świat według reguł. Z szczerą intencją, ale bez zrozumienia "w jakim celu". Nie idzie do świata takiego jakim on jest i jakim tworzy go Bóg, lecz próbuje budować swój świat obok świata. Miał iść głosić światu dobrą nowinę, a całą wole skupia na ustawianiu ludzi w równe szeregi i kolumny, niczym Napoleońskie wojska i w kalkofoni nieustannego fałszowania nauczyć ich śpiewać równo pochwalne hymny. Tylko gdzie w tym wszystkim cel - wyjście do świata takiego jakim on jest i jaki został stworzony przez Boga i głoszenie mu nowiny o odkupieniu win przez jednorazową ofiarę Chrystusa.

uprzejmie informuję, że pisanie o 'odkupieniu win przez jednorazową ofiarę' to nic jak powtarzanie w kółko bezsensownego, alogicznego frazesu stworzonego dawno temu na użytek religii i kościoła przez ich twórców - jestem przekonany, że podobnie jak ja większość zdecydowana nawet tych, co po przymusowym ochrzczeniu i indoktrynacji wciąż uważają się za członków tej instytucji, nie poczuwa się do żadnych win jakie rzekomo miałaby 'odkupywać' ta 'ofiara' - powtórzę, nie ma winy, ofiara bez sensu - pozdrawiam serdecznie życząc na ten 'nowy rok' łaski bożej oczyszczenia sumienia i umysłu z wszelkich bzdurnych i wyimaginowanych garbów :)

Ta ofiara nie była bez sensu. Bo jeżeli to wszystko zostało wymyślone, to nie było żadnej ofiary, więc tym bardziej nie mogło być "ofiary bez sensu". A zatem, albo była "ofiara z sensem", albo "nie było ofiary w ogóle". Ale wracając do "meritum," Oczywiście na udowodnienie swojej tezy masz dokładnie tyle samo dowodów, co ja na udowodnienie swojej. I dlatego, nawet się nie przejmuje tym, że nie przekonam Cię siła swoich argumentów. Bóg w którego wierze, jest Bogiem wolności. Nie mam nic przeciwko temu, ze w niego nie wierzysz. Lecz skoro nie ma w Tobie poczucia żadnej winy, skąd Twoja potrzeba przysłuchiwania się dyskusji nad czymś co Twoim zdaniem nie istnieje? Po co marnujesz swój czas. Tą ulotną, jedyną, niepowtarzalną okazje działania i odczuwania życia poświęcasz na przysłuchiwaniu się nieistotnej dyskusji. Jest tyle głębokich, pełnych, piękna przeżyć i odczuć z których rezygnujesz. Przestań czytać to co tu piszemy. Skorzystaj z niezrozumiałej okazji życia. Naprawdę nie musisz znać odpowiedzi na pytania o rzeczy które Twoim zdaniem nie istnieją.

historia oczywiście że jest wymyślona, wymyślano ją od wieków i wymyśla się po dzień dzisiejszy, dowodów na to aż nadto - w tejże wymyślonej historii wpleciony jest wymyślony wątek ofiary, a wpleciono go w sposób powtórzę wyjątkowo głupi, bezsensowny i alogiczny, i o tym pisałem - a jeśli chodzi o moją "potrzebę pisania" - proszę Pana, instytucja kościoła od niemowlęctwa i przez parę dekad robiła mi pranie mózgu, ingerowała w moje życie prywatne w jego nawet najbardziej intymnych obszarach, i kiedym wreszcie się zdołał uwolnić od mętnych oparów jej obłudnej 'opieki' uważa Pan, że muszę jeszcze mieć 'poczucie winy', by o hańbie i b e z c z e l n o ś c i tej przymusowej indoktrynacji, o absurdzie i głupocie przemycanych w niej treści, o cynicznym wykorzystaniu przez funkcjonariuszy kościoła ewangelii dla ich własnych korzyści mógł pisać??... wolne żarty, ja dziś proszę Sz. P. z satysfakcją daję ś w i a d e c t w o, także aby innym pokazać, że jest droga wyjścia z tej szamańskiej matni, że tak naprawdę wystarczy się nie lękać i chcieć - czego i Sz.P życzę :)

Jest to, że pełno Pana na katolickich forach. Pamiętam Pana komentarze na deonie. Wnoszę z tego, że jednak nie do końca się Pan oczyścił z tych niechcianych garbów. A może to nie garby, tylko coś tam głębiej siedzi i nie daje spokoju. Życzę wszystkiego dobrego w Nowym Roku.

ponieważ Pański post bezpośrednio pod moim mógłbym sądzić, że do mnie skierowany - tyle, że ja ani na deonie nie pisuję czy na innym prócz TP 'katolickim' forum, ani z niechcianych garbów się nie oczyszczam - oczywiście może być to też odpowiedź do komentarza tttt, bo tak one wskakują, jedna pod drugą, ale żeby było jasne, może Sz.P. sam wskaże adresata zanim pośpieszę z podziękowaniami za życzenia?

A jednak istnieje Kościół - przeciwna forma na ty łez padole , coś co jest "przedmiotem" miłości Pana Jezusa. A jednak coś takiego istnieje. I to jest zarówno tajemnicze jak i dziwne, a przy tym oczywiste - istnieje wspólnota złączona ofiara Pana Jezusa na Krzyżu.

Około dziesięciu lat temu rozmawiałem z rektorem poznańskiego seminarium o bardzo ciekawym kleryku (doktorze fizyki, pracującym poprzednio w CERNie), którego wyrzucono z seminarium z uzasadnieniem, że on jest boeingiem, a seminarium ma serwis do airbusów (czyli krótko mówiąc, chłopak nie pasuje do obrazka). Powiedziałem wtedy do rzeczonego rektora, którego znałem od lat jako dobrego kolegę: czy nie widzisz, że jako kościół płyniecie jak Titanic z grającą orkiestrą na górę lodową? Byłem wtedy zszokowany jego odpowiedzią. Powiedział mi po prostu: tak. Dzisiaj już zszokowany nie jestem. To instynkt samozagłady, który dopada przegranych - wbrew ich woli.

I dlatego bardzo się dziwię zaglądaniu przez Pana na te łamy. Ale to na marginesie. Kościół, tak, płynie na górę lodową, ale jakoś się tym nie martwię. Martwię się o tych wszystkich, którzy mu zaufali. Czy odnajdą Boga? Czy zawiedzeni Kościołem, porzucą I Kościół i Boga? Co im wtedy zostanie?

Powtarzane bezwiednie na temat Abrahama. Wyraźnie w Piśmie stoi, że Abraham rozpoczął własną wędrówkę od Charanu, domu ojca - stamtąd został wezwany przez Jahwe. Wyjście z Ur było dokonaniem Teracha, ojca Abrahama. Do Autora: żeby przekonywać swymi marzeniami wypada najpierw wzbudzić zaufanie żywotnością swego intelektu.

W dosłownym sensie - tak (Rdz 12:4), ale właściwym początkiem wędrówki było Ur, które opuścił razem z ojcem, bratankiem i żoną, zmierzając do Kanaanu. Taka jest chyba tradycyjna wykładnia. Co tam tradycja! Sam Pan Bóg mówi: "Ja jestem Pan, który ciebie wywiodłem z Ur chaldejskiego, aby ci dać ten oto kraj na własność" (Rdz 15:7).

No tak, Abrahama zabrał ojciec, co Bóg łączy ze swoim planem i swoją perspektywą. Ale ojciec Abrahama zmienił swój cel, stąd wezwanie Jahwe do Abrahama, by opuścił ziemię ojca i ruszył w dalszą drogę do celu Boga. Własna droga i decyzja o niej, a tym samym decyzja o opuszczeniu ziemi rodzinnej zaczyna się u Abrahama w Charanie. Bóg podkreśla miejsce, z którego Abraham został wzięty, a nie z którego Abraham rozpoczyna swoją współpracę z Bogiem. Opcją Abrahama jest wyjście z Chadaru. P.S. Opcją Jahwe jest wyjście z Ur, ale jeśli zamienimy perspektywę Boga na perspektywę człowieka, to cóż nam zostanie z marzeń - Ja ciebie wywiodłem, nie twoje marzenia Abrahamie:)

Marzyć wolno każdemu. I nie myślę, żeby jakość marzeń zależała od szczegółów, które zresztą z intelektem nic nie mają wspólnego. Co najwyżej z pamięcią.

Nie ma obaw, Bóg jest w ludziach i między nimi, nigdzie się nie wybiera. Tak zostanie do końca istnienia naszego gatunku, razem z nami zniknie nasz Bóg. Nie musimy też mu służyć jeśli to On nas wymyślił, gdyby tak było zaprzeczyłby swej wszechmocności. Wymyślony przez nas, żąda ofiar takich jakich sobie wymyślimy. Kościół jest po to by scalał, jednoczył społeczność ludzką i takie powinien stawiać sobie cele, stawiając na szczytach hierarchii nim zarządzającej, ludzi rozumiejących tę kwestię. Gwałtowny rozwój techniki doprowadził do sytuacji, w której mała grupa wykfalifikowanych, wysoko wyspecjalizowanych ludzi rozumie dokonujące się zmiany. Podążają za tym trendem młode elastyczne umysły, reszta staje się statystami. To im potrzeba kościoła rządzonego przez kogoś, kto świat uczyni bardziej "ludzkim". Tego kogoś nie odnajdziemy w obecnych strukturach, opanowanych przez zramolałych starców. Dziś w powszechnej świadomości, budowa, odbudowa, naprawa Kościoła jednoznacznie kojarzy się z pracami budowlanymi i zbiórką funduszy na ten cel. W pewnym sensie to jest też budowanie wspólnoty, tyle że oparte na dojeniu jej. Kiedy dokona się zmiana takiego rozumienia wspólnoty na szczeblu parafii, tego nikt chyba nie odgadnie. Wieszczenie zaś zgonu obecnego status quo jest na razie niczym nieuzasadnione.

Bardzo spodobała mi się Twoja diagnoza o strukturach opanowanych przez zramolałych starców. Lecz powiedz mi czego oczekujesz? Chcesz, by ci zramolali starcy przejrzeli na oczy, padli na kolana i zaczęli kajać się ze swego zramolenia? I by oddali stworzone przez siebie struktury takim jak Ty, widzącym i rozumiejącym więcej. Już 2 tyś. tak temu napisano, że nowego wina nie wlewa się do starych worów. Jeżeli naprawdę jesteś nowym winem tego Kościoła, gdzież są szyte przez Ciebie nowe wory, nowe struktury przepełnione ożywczym wiatrem nowego spojrzenia. Czy jak przystało na zramolałego starca lub zramolałego nie-starca, po prostu siedzisz i ramolisz że stare wory capią starym winem? Czekasz aż sią dokona zmiana? Czekasz aż inni ją za ciebie zrobią? A ty przyjdziesz na gotowe i powiesz "a nie mówiłem, że tak trzeba było zrobić".

sugeruje Sz. P., żeby przy następnych wyborach już na ten episkopat nie głosować?

Pewnie Cię rozczaruje, ale nie jestem młodym winem, mnie wiekowo bliżej do starych ramoli. Jak napisałem na końcu komentarza, nie sądzę aby cokolwiek się zmieniło i zupełnie na to nie liczę. Jestem na drodze do stwierdzenia, że to mi wisi. Bo widzisz nie trzeba niczego wymyślać od nowa, żadnych nowych struktur, żadnego ożywczego wiatru. Wystarczy posłuchać co do mnie mówi Jezus w Kazaniu Na Górze, tylko tyle i aż tyle. Możesz te słowa zanieść do swego Kościoła Parafialnego, podzielić się nimi z urzędującym tam księdzem jeśli masz odwagę. Ja jej nie mam i nie zamierzam nikogo nawracać. Mnie starcza, że sam sobie Tych słów posłucham, nikt nie musi ich mi interpretować.

Tak nieśmiało chciałem zauważyć, że z Ur nie wyruszył Abraham, tylko Abram. Jego żona nazywała się Saraj a nie Sara. Abraham i Sara,dopiero musieli się narodzić. To bardzo istotne moim zdaniem. Co spowodowało że narodzili się Abraham i Sara? Wierność Bogu. A nie poszukiwanie samego siebie. Ci co szukają samego siebie, spotykają na swej drodze szatana, który jawi im się jako Anioł światłości i prowadzi ich na zatracenie. Drogi redaktorze Nosowski, nigdy nie ma tak ciemno, by nie mogło być jeszcze ciemniej. Trwanie w wierze powoduje narodzenie jasności.Również u mistyków. Kto niby miałby prowadzić ten Kościół pośród nocy ciemnej? Katolicy kulturowi? Chyba że kurs wiedzie na Sodomię i Gomorię. Wiara to trwanie, tylko trwanie w łasce Bożej a nie własnych złudnych oczekiwaniach. Tak myślę.

powoli, powoli - dziś pośród nocy ciemnej polski kościół prowadzą prosto do piekła biskupi z jano-pawłowego nadania; może i oni kulturowi, ale ja bym ich dziadowskimi katolikami nazwał

Lecz w Niego nie wierzysz, ponieważ straciłeś dawno temu wiarę. Ty wierzysz w biskupów, bo nic innego ci nie zostało, oni są twoją ostatnią nadzieją na sukces. Lecz to, twój drugi błąd zasadniczy. Biskupi mają to do siebie, jak wszystko w życiu, jedni przychodzą, drudzy odchodzą, Bóg zostaje. Noc ciemna Eddie nie prowadzi do piekła, wręcz przeciwnie do Bożego Spełnienia. Tylko do owego spełnienia, idzie się w trudnościach,używając metafory, poprzez piekło. Do rzeczywistego piekła, jako uczy Pismo, prowadzi, łatwa i szeroka droga. Nią podróżują ci, co zmierzają do zatracenia.

znam bajkę o duchu - to ta gołębica, co i papieży, i biskupów, i podpowiada im i ich prowadzi itede - no to mamy kłopot, bo temu duchowi się najwyraźniej już dawno temu jakieś duchowe procesory przepaliły i co ino ewidentnymi duchowymi pokrakami nas tu raczy

Gdyby było tak, ze popierana przez pana Nosowskiego i jego środowisko formacja polityczna rządziła Polską przez kolejną dekadę sytuacja Kościoła w Polsce była by podobna. Być może nawet było by jeszcze gorzej ponieważ młodzież odchodzi z Kościoła zachęcona przykładem liberalnych areligijnych elit. Znam wiele osób, które przestały chodzić do kościoła. Nie znam takiej, która zrobiła to na skutek tego, ze PIS rządzi w naszym kraju. Nawet gorszące przypadki pedofilii wśród kleru nie miały tu większego znaczenia. Owszem, jak już ktoś od Kościoła odchodzi to wtedy chętnie podkreśla jak to bardzo zdemoralizowani są księża aby podnieść swoją wątpliwą cnotę. Odchodzenie od Kościoła ma przyczyny banalne: lenistwo, egoizm, a zwłaszcza namiętne przywiązanie do łamania przykazania nr 6.

Nie pamiętam już na jakim forum, dyskusja oscylowała wokół podatku cukrowego, na co niejaka "Ewelina" stawia pytanie, jaki związek z ceną Coca Coli ma PiS. Otóż dla kogoś bezrefleksyjnie zakręconego politycznie, na dodatek nic nie rozumiejącego z tego co się dzieje, odkrycie związku z tym kto kieruje strukturami kościoła, państwa, a buntem społecznym jest zwyczajnie niemożliwie. W pańskim przypadku ten wariant raczej nie wchodzi w grę i doskonale rozumie Pan ten mechanizm, więcej bierze w nim aktywny udział. Najsmutniejsze jest w tym antagonizacja pokolenia seniorów z wnukami. Jak zwykle poprę to przykładem z mego podwórka. Znajomi z którymi utrzymujemy relacje od ponad 40 lat, mają babcię rycząca 80 z górką, mieszka sama po śmierci męża i jest problem. Nie wiem ile jest w tym roboty O, Rydzyka, ale to jej ulubione media, no i oczywiście PiS jako zbawca narodu i świata. Zięciowie sobie nie pozwalają by ich indoktrynowała, więc są skreśleni i wolą na małżonki poczekać na parkingu przed blokiem w samochodzie. Wnuki już w zasadzie dorosłe, muszą być przymuszane aby wybrały się do babci zrobić to czy tamto. Na święta był problem, do jednej z córek nie pojedzie bo ta marudzi o jej palenie papierosów. Druga, wytrzymuje jej towarzystwo do obiadu w pierwsze święto i odwozi ją do domu i tak to się kula z coraz to większym oporem. Ten mechanizm sam się nakręca. Babcia poucza, rozlicza, inwigiluje, wnuki się usuwają, ona w samotności popada w coraz większą paranoje i jest jazda. Tak wygląda to na poziomie rodziny i jeśli nie dostrzegasz związku z tym co leci w rządowej i kościelnej telewizji to gratuluję.

Wzmianka o panu JK była chyba raczej jako ciekawostka (jak to życie człowieka może zmienić!). Tyle, że ja osobiście znam mnóstwo przykładów z najbliższego otoczenia, że przyczyną odejścia od Kościoła jest jego mariaż z władzą zamiast z Ewangelią, trzymanie się kurczowo dóbr materialnych i większe dbanie o własne tyłki niż o powierzone sobie owieczki. Młodym ludziom taki Kościół skutecznie zasłonił Pana Boga. Mam nadzieję, że prędzej Go odkryją bez takich pośredników. A jeśli nie, to Bóg okaże im miłosierdzie.

Pan Nosowski postawił tezę, że obok pedofilii kleru najważniejszą przyczyną kryzysu Kościoła jest sojusz Ołtarza z Tronem co moim zdaniem jest wyrazem frustracji środowiska, które reprezentuje ten szlachetny człowiek ale nie wytrzymuje konfrontacji z realiami życia. To tak na marginesie. Pytałem ostatnio kolegów z pracy kto ogląda serial "Osiecka". Okazało się, że oprócz mnie chyba już nikt. Nawet moja siostra uznała, że nie będzie oglądała filmu wyprodukowanego przez TVP. Po latach indoktrynacji przez TVN nie da się jej przekonać, że serial "Osiecka" jest całkiem nieźle zrobiony i do oglądania nawet dla ludzi o bardzo liberalnych poglądach. Tak więc wpływ Kurskiego a zwłaszcza księdza Rydzyka na postawy ludzi, zwłaszcza ludzi młodych oceniam jako zdecydowanie wyolbrzymiany. A swoje uwagi o odchodzeniu z Kościoła oparłem głównie na obserwacji moich córek, które mieszkają ze swoimi chłopakami i mało je obchodzi kto aktualnie w Polsce rządzi.PS Dopóki nie zresocjalizujemy Górali PIS będzie wygrywał. W ostatnich wyborach prezydenckich w Malborku Trzaskowski zdobył dwie trzecie głosów a Duda całą jedną trzecią. Na tomiast w Nowym Sączu znanym jako "miasto milionerów* było dokładnie na odwrót.

Podany przez Pana świadczy o czymś przeciwnym. Jeśli dobrego filmu młodzi nie chcą oglądać, bo emituje (i wyprodukowała) go TVP to dokładnie tak samo dzieje się w podejściu do Kościoła. Jest tyle dobrych homilii czy rekolekcji w sieci, mogliby posłuchać. Ale nie, oni nie chcą mieć nic wspólnego z TYM Kościołem tak samo jak z TĄ tv. A mariaż KK z rządem jest nieodłącznym elementem tej układanki. Mówię to na przykładzie też swoich dzieci. Ich obchodzi, kto rządzi. W wściekają się, że to KK z wiadomo jakim radiem napędził tej władzy dużą część wyborców.

Jeśli uznać za dobry argument "nie oglądam serialu Osiecka ponieważ wyprodukowała go TVP to o ileż lepszym argumentem będzie " nie cierpię dzieł Michała Anioła i Leonarda da Vinci ponieważ tworzyli oni na zamówienie najbardziej rozpustnych papieży w dziejach Kościoła. Mój stosunek do Kościoła nie ewoluuje w zależności od tego kto w Polsce rządzi. A gdyby tak jednak było to wstydziłbym się do tego przyznać bo to byłby przejaw nie tyle słabości Koscioła co świadectwo słabości mojej własnej.

dyskusja czy to biskupi czy PiS są wcześniejszym wynalazkiem Belzebuba to jak klasyczne dywagacje co było pierwsze: jajko czy kura, albo czy dżuma lepsza od cholery - jedni warci drugich, jedni z drugimi z tych samych korzeni pychy, obłudy i głupoty wyrośli, i nic dziwnego, że dziś ręka w rękę brną w bagno, a idąc po śladach jednych i drugich łatwo można dotrzeć do JP II, który biskupów wypromował i w którym PiS znajdywał korzystny dla siebie symbol wizerunkowy - zaś dywagacje czy TVPiS należy czy też nie należy bojkotować i to jeszcze w kontekście postaci AO - no proszę, bez jaj, to już chyba jedynie dla PiS-botów zabawa

Naukowcy z NASA nie potrafią odpowiedzieć na pytanie jak powstał obraz Matki Bożej z Guadelupe. A ty potrafisz sensownie odpowiedzieć Eddie ? https://www.youtube.com/watch?v=R91PRGg2EsI

ignorancja wadą, obłuda ponoć grzechem - w Sz.P. przypadku ta ostatnia to bez wątpienia cecha osobowości, a co do kosmitologii, w rewanżu polecam materiały na temat kręgów w zbożu i lądowania UFO w Roswell, NM, USA

Piękna odpowiedź godna prawdziwego ignoranta. Ja zadaje konkretne pytanie a ty odlatujesz w kosmos. A tu jeszcze jedna zagadka dla ciebie z miliona których mógłbym tobie zadać. Kto ocalił jezuitów w Hiroszimie ? Znowu byli to kosmici ? https://adonai.pl/cuda/?id=46

ale kosmitów nie należy wykluczać - wal Pan śmiało ㋡ focusnauka.pl/artykul/co-wydarzylo-sie-w-roswell-ujawniono-tajny-dziennik-oficera-ktory-badal-katastrofe

Wkrótce dokonam konwersji na scjentyzm ha ha

gdziekolwiek - chrześcijaństwo na pewno nie jest dla Sz. P.

Czy to może ma coś wspólnego z Jezusem, z którego szydzisz ?

tak, ma coś wspólnego z Jezusem, którego nauk Sz.P. ewidentnie kompletnie nie pojmuje

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]