Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

O mruczeniu

O mruczeniu

30.03.2018
Czyta się kilka minut
Niedawno zostaliśmy oświeceni cudzą złotą myślą, że mianowicie estetyka zawsze przegrywa z pragmatyką.
P

Postanowiliśmy na podstawie kilku przykładów, wziętych z różnych przestrzeni, sprawdzić, czy myśl owa sprawdza się w praktyce dnia codziennego, przeżywanego przez człowieka całkowicie, tak jak my – szarego.

Zacznijmy zwyczajnie. Oto każda wizyta u jubilera będzie zawsze dowodem, że stwierdzenie dziś rozbierane jest słuszne. Zakup ogromnego brylantu, choćby był on najgłębiej brzydkim, bądź najwspanialej pięknym, jest zawsze po prostu inwestycją i niczym więcej. Każde dziecko – choćby najmniejsze – wie przecież, że brylanty, nie wiedzieć czemu, nie tanieją. W brylantach akurat jest coś zasadniczo niepraktycznego i równocześnie coś milion razy bardziej użytecznego. Zresztą brylanty to jedna z największych tajemnic zalęgniętych w architekturze ludzkiego rozumu. Mądrość owa dotyczy zresztą też dzieł sztuki, oczywiście poza pomnikami w Polsce, co do których używanie określeń pochodzących ze świata sztuki, bądź biznesu, jest przekraczaniem bariery dzielącej sens od bezsensu. Weźmy teraz – idąc dalej – nieruchomości. Każdy wie, że nieruchomości, zwane ongiś w Krakowie realnościami, ogromnie rzadko są ładne i szalenie często są brzydkie. Nie trzeba być mądrym, by rozumieć, że uroda nieruchomości nie ma żadnego znaczenia i nie po to się je kupuje, a nawet – spróbujmy zaszarżować – są nie po to, by w nich mieszkać, a po to, by je właśnie kupować i z zyskiem sprzedawać.

Popatrzmy teraz na zwierzęta i dla ułatwienia przyjrzyjmy się kotowatym (Felidae). Oto wydać by się mogło, że kotowate są z punktu widzenia gospodarstwa, zwłaszcza miejskiego, bowiem inaczej rzecz ma się z nimi na wsi, stworzeniami całkowicie niepraktycznymi. Są one niejako modelowym przykładem istot żyjących w sferze tylko estetycznej. Koty nie orzą ani nie sieją i – z czym zgodzi się każdy, kto widział przez chwilę kota – ich aktywność polega wyłącznie na spaniu bądź łażeniu. Gdy nie śpią, mruczą, zresztą gdy śpią, też to robią. Mruczenie – wydawałoby się – to takoż czysta estetyka, bez kropli pragmatyki. Nic bardziej mylnego. Planetarną użyteczność mruczenia można by spisać na wołowej skórze, ale w skrócie, bo temat jest zbyt wielki. Flora – popatrzmy na tę domową. To czysta degeneracja, zwłaszcza gdy mamy do czynienia z roślinnością de domo z wysp południowego Pacyfiku. Oglądanie palmy, która w swych ojczyznach osiąga sto metrów, a sto milimetrów w ciemnym kącie naszej kuchni, patrzenie na palmę wychowaną w skomplikowanym klimacie gotujących się ziemniaków niesie sens głęboko praktyczny i minimalnie estetyczny. Jej obserwowanie daje więc najgłębsze wyobrażenie o istocie i miejscu bytowania, o sensie istnienia, o charakterze najpraktyczniej edukacyjnym i przydatnym życiowo.

Przejdźmy teraz do polityki. Polityka jest, a przynajmniej była, w mniemaniu wielu samą esencją i nieustannym zwycięstwem pragmatyki nad estetyką. Zawsze spełniała w stu procentach założenie naszej złotej myśli i nikomu przez tysiące lat nie przyszło do głowy, by podważać tę oczywistość. Otóż uważamy, że polityka wyrwała się na naszych oczach z nudnych objęć pragmatyki i zagnieździła się w obcym jej dotychczas świecie pojęć szalejącej estetyki. Owszem, z uprawiania polityki wynikają sprawy konkretne i namacalne, ale – zważmy – droga ku nim wiedzie dziś wyłącznie przez zalesione pola piękna bądź brzydoty. Śmiemy mniemać, że cała dziś władająca ekipa rządzi nami z powodów wyłącznie estetycznych, bowiem nie przychodzi chyba nikomu do głowy, że ma tu do powiedzenia cokolwiek jakikolwiek duch pragmatyki. Wniosek oczywiście jest i taki, że nad pragmatycznym poczuciem zwyciężyły marzenia estetyczne wyborców i słodkie ich sny się spełniły.

Skoro jest tak pięknie, to dlaczego jest, jak jest? Otóż spory na gruncie praktycznym są załatwialne, a dyskusje o tym, co ładne bądź brzydkie, już nie. Najpoważniejsze zranienia biorą się z ukrzywdzenia gustu, poczucia własnej ładności i jej zderzenia z opinią o nieładności. Niewątpliwie powszechna kłótnia dzisiejsza jest koktajlem straszliwych dyskusji o pięknie i stosowaniu siły w kategoriach ściśle estetycznych. Piękno zwyciężyło i broni się przed szokującą je opinią, że jest brzydkie. ©℗

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Fot. Grażyna Makara
Felietonista „Tygodnika Powszechnego”, pracuje w Instytucie Literackim w Paryżu.

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Obawiam się, ze po raz pierwszy nie ma Pan racji. Niewatpliwie wytrwałość, z jaką elektorat PiS-u obstaje przy swych gustach, rodzi podejrzenie, ze racjonalności nie ma tam zbyt wiele, co nie znaczy, ze nie ma jej wcale. Ci państwo nie sa znowu takimi estetami, a wielu z nich korzysta znakomicie w brzęczącej monecie, stanowiskach i sytuacjach, w których reka reke myje, a kruk krukowi oka nie wykole. Natomiast niewatpliwa estetka w tym kontekście jestem ja, ponieważ poza wszelkimi względami racjonalnymi, które nie pozwalają mi wesprzeć tej grandy, jest przekonanie, ze "jest to sprawa dobrego smaku", jakby rzekł Herbert. Który zresztą zapewne wspierałby PiS az do końca- swojego lub PiS-u:)))
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]